Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

O przypadkowym trafieniu palcem na mapie pochodzący z Holandii Bertus Servaas, prezes Grupy Vive, największego importera odzieży używanej w Polsce, opowiadał dziennikarzom kilka lat temu. Wszystko zaczęło się na początku lat 90., gdy Servaas z przyjacielem rozkręcali biznes odzieży używanej na Węgrzech, ale ich wspólnicy położyli interes i trzeba było szukać nowego rynku. – Trafiłem na napis „Polen” na mapie i pomyślałem, że warto spróbować. Polska była w trakcie transformacji, zmiany napawały optymizmem – wspominał Servaas.

Z pomocą Vissera i Vermeera

Razem z kolegą kupili 25 proc. udziałów w hurtowni odzieży używanej w Górkach Szczukowskich pod Kielcami. Ten wybór nie był już przypadkowy – obok biznes rozkręcało dwóch Holendrów, którzy wprowadzili ich w polskie realia, z czasem zostali też wspólnikami. Jeden miał na imię Visser, a drugi – Vermeer, a Servaas do dziś wspomina, że ich pomoc była bardzo ważna – sam nie miał zbyt dużo pieniędzy i nie znał ani słowa po polsku.

W 1992 r. doszło do tragedii – w wypadku samochodowym zginął przyjaciel i wspólnik Servaasa. Agrotex, bo tak się wtedy nazywała firma, znalazł się na krawędzi. Znów pomogli Visser i Vermeer. Z czasem Servaas wykupił ich udziały, ale jednego i drugiego uważa za swych biznesowych ojców – obecna nazwa firmy pochodzi od pierwszych liter ich imion.

Firma się rozwijała, importując ubrania głównie z krajów Europy Zachodniej i – po segregacji – odsprzedając je z zyskiem. Część trafiła na rynek lokalny i kielczanki do dziś wspominają, jak jeździły busem do Górek Szczukowskich na ciuchy, gdzie były cztery olbrzymie hale podzielone na sekcje. – Można było sobie tam wygrzebać coś fajnego, taniego, markowego i zarazem innego niż to, co było w sklepach – śmieje się pani Maja.

Przełom

W 2002 r. hurtownia w Górkach Szczukowskich zatrudnia już ponad 360 osób i Vive jest na szczycie.

Gdy w połowie roku Kolporter, inna kielecka firma, rezygnuje ze sponsoringu szczypiornistów i skupia się na piłce nożnej, kielecki klub piłki ręcznej staje na krawędzi bankructwa. Wtedy Servaas, sam zapalony kibic, postanawia interweniować. Zakłada Klub 100 zrzeszający świętokrzyskich biznesmenów chętnych sponsorować szczypiorniaka, zostaje prezesem klubu piłkarzy ręcznych i zmienia jego nazwę na Vive Kielce. Przed klubem znów zaczyna się malować jaśniejsza przyszłość.

W nocy 9 października dochodzi do tragedii. Servaas jest w drodze do Holandii, gdy odbiera telefon: palą się hale Vive w Górkach Szczukowskich. Holender szacował, że straty wyniosły 25 mln zł. Z opinii biegłych wynikało, że przyczyną pożaru mógł być samozapłon nieposortowanej jeszcze odzieży. Wykluczono, że doszło do podpalenia.

Po latach Servaas przyznał, że był załamany i chciał wyjechać z Polski, ale wtedy odezwali się przyjaciele. Biznesmeni z Klubu 100 zrobili zrzutkę, pożyczali sprzęt. Pracownicy zadeklarowali, że mogą pracować kilka miesięcy za mniejsze pieniądze. Kontrahenci dali duże upusty. A największy konkurent w kraju – firma Wtórpol ze Skarżyska-Kamiennej należąca do Leszka Wojteczka – kupił od Vive 8 tys. pojemników na odzież używaną rozstawionych w całej Polsce. By nie wchodzić sobie w drogę, umówili się, że Wojteczek będzie sprowadzał używane ciuchy z Polski, Servaas – z zagranicy.

Bertus dotrzymuje słowa

Zaraz po tragedii Servaas deklaruje, że odbuduje zakład i zatrudni wszystkich dotychczasowych pracowników.

Słowa dotrzymuje. Najpierw czasowo wynajmuje hale należące do kieleckiego Chemaru i faktycznie sześć tygodni po pożarze produkcja zostaje wznowiona w nowym miejscu – przy ul. Olszewskiego. Po roku Vive zatrudnia znów ponad 300 osób, a z czasem dokupuje kolejne hale i przeniesienie firmy z Górek Szczukowskich na ul. Olszewskiego w Kielcach staje się faktem.

– Chciałem podziękować wszystkim przyjaciołom, pracownikom, kierownikom, ludziom dobrej woli. Bez nich nie podniósłbym się z dołka. Przez półtora miesiąca byłem w bardzo złej kondycji, to oni pomogli mi się zmobilizować – mówił Servaas w 2003 r.

Kilka miesięcy później zarejestrował działającą do dziś fundację Vive Serce Dzieciom – Też mam dzieci, które kiedyś poważnie chorowały. Podczas częstych wizyt w szpitalu zastanawiałem się, jak pomóc innym – mówił wtedy.

Vive wygrało Ligę Mistrzów

Co istotne, mimo pożaru Servaas nie wycofał się ze wspierania piłki ręcznej. Inwestował w klub, i to mocno. Wielu pukało się w czoło, gdy głośno mówił o grze na europejskim poziomie. Przestali, gdy w 2008 r. szef Vive zatrudnił Bogdana Wentę, który półtora roku wcześniej poprowadził reprezentację Polski do wicemistrzostwa świata, a potem jeszcze do trzeciego miejsca na świecie.

I to z Wentą kielecki klub zaczął odnosić największe sukcesy. Jednak gdy drużynie szło gorzej, w 2014 r. Wenta stracił stanowisko trenera na rzecz Tałanta Dujszebajewa. Z klubem ostatecznie rozstał się jednak nieco później – gdy okazało się, że będzie startował w wyborach do europarlamentu. – Zawsze staramy się trzymać z daleka od polityki. Nie wyobrażam sobie, żeby mogło być inaczej – mówił wtedy Servaas.

Ale klub nadal nie zwalniał tempa i kolejne sukcesy odnosił już pod wodzą nowego trenera.

W sumie od 2002 r., czyli od czasu wejścia do klubu Servaasa, kieleccy szczypiorniści mogą się pochwalić m.in. dziesięcioma tytułami mistrza Polski, 13 Pucharami Polski i – co najważniejsze – zwycięstwem w Lidze Mistrzów w 2016 r.

Od Amsterdamu po Indie

Dziś Grupa Vive to osiem spółek, które oprócz recyklingu tekstyliów zajmują się także logistyką, sprzedażą i szukaniem innowacyjnych rozwiązań dotyczących wykorzystania wycofywanej odzieży.

Główna spółka – Vive Textile Recycling – jest w stanie przerobić dziennie blisko 500 ton surowca, który na zautomatyzowanych liniach (nawet sterowanych głosowo) jest rozdzielany na 700 grup produktów. Trafiają one do ponad 70 krajów na świecie oraz do sieci sklepów detalicznych Vive Profit na terenie kraju. A klienci są przeróżni – dość powiedzieć, że np. odzież vintage można znaleźć później w butikach w Amsterdamie, Londynie czy Paryżu.

Z drugiej strony część odzieży trafia do egzotycznych krajów, takich jak np. Indie, gdzie po odpowiednim przygotowaniu jest przerabiana m.in. na dywany.

Takich zaskakujących informacji jest zresztą więcej. Vive chwali się np. współpracą z projektantem mody Mariuszem Przybylskim, który stworzył kolekcję damską z materiałów pochodzących w całości z recyklingu.

Ale Vive jest też jedynym w Polsce producentem alternatywnego paliwa wytwarzanego w całości z tekstyliów, wykorzystywanego np. w cementowniach.

Czuję się Polakiem

Sam Servaas dziś naprawdę nieźle mówi po polsku, chętnie się udziela w akcjach charytatywnych, a nawet uczestniczy w pochodach Trzech Króli jako jeden z mędrców. W 2011 r. został uhonorowany przez prezydenta Bronisława Komorowskiego Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski, a w 2014 r. otrzymał polskie obywatelstwo. – Czuję się Polakiem i jestem Polakiem. Wszystko, co mam dziś, mam dzięki Polsce – mówił po uroczystości dziennikarzom.

100 firm na stulecie100 firm na stulecie Grzegorz Kubicki

AKCJA "WYBORCZEJ" - 100 FIRM NA STULECIE

Historia niepodległej Polski to także historia jej rozwoju ekonomicznego. Mamy mnóstwo firm, które – nawet w PRL-u – osiągnęły sukces, stały się marką. Chcemy o nich opowiedzieć, celebrując stulecie niepodległości.

POZOSTAŁE TEKSTY NA wyborcza.pl/100firm

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.