Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

To historia jak z amerykańskiego filmu.

Ryszard Florek urodził się w rodzinie rzemieślniczej – ojciec był stolarzem i przedsiębiorcą. – Rodzice nauczyli mnie, że na sukces trzeba ciężko pracować. Można więc powiedzieć, że przedsiębiorczości uczyłem się już w dzieciństwie – wspomina właściciel grupy Fakro.

A wszystko zaczęło się w latach 60. na strychu domu w niewielkim Tymbarku w Beskidzie Wyspowym. Ryszard Florek wspomina, że gdy do jego rodzinnego domu przyjeżdżali goście, dzieci spały na strychu, co było dla nich wielką atrakcją. – Światło dochodziło przez przeszklone dachówki. To właśnie wtedy zaświtała mi myśl o możliwości wbudowania okna w dach. Pomysł jak na te czasy wydawał się zbyt absurdalny, żeby ktoś z rodziny potraktował moje przemyślenia poważnie – opowiada Florek.

Dziecięce marzenia zaczął realizować podczas studiów na Politechnice Krakowskiej, gdy zaczął interesować się nowościami w branży okien dachowych. Wówczas dostrzegł niszę – w Polsce nikt nie produkował jeszcze okien dachowych.

Droga do radosnego bogactwa

W połowie lat 70. Ryszard Florek wyjechał na staż do zachodnich Niemiec, gdzie utwierdził się w przekonaniu, że jego pomysł ma sens. Dziesięć lat później z kolegą ze studiów Jackiem Rakowiakiem otworzyli w Tymbarku Zakład Stolarki Budowlanej Florad. Ruszyli z produkcją boazerii, szaf wnękowych i bram do zabytkowych kamienic. Produkty trafiały do Niemiec, a Florek dalej myślał o oknach dachowych.

Impulsem do powstania Fakro było wejście na polski rynek duńskiej firmy Velux. To był rok 1990. – Musiałem podjąć szybką decyzję o wejściu w branżę. Do przedsięwzięcia przekonałem żonę i przyjaciela Krzysztofa Kronenbergera. Rok później powstało Fakro – mówi biznesmen. Nazwa wzięła się od połączenia pierwszych liter nazwisk wspólników. Poza tym słowo „fakro” w języku chińskim oznacza drogę do radosnego bogactwa, o czym Florek dowiedział się 14 lat później, gdy na Dalekim Wschodzie otwierał przedstawicielstwo firmy.

O bogactwie niech świadczą liczby. Obecnie w skład grupy Fakro zatrudniającej ponad 3,3 tys. osób wchodzi 12 firm produkcyjnych zlokalizowanych w Polsce i za granicą oraz 16 firm dystrybucyjnych – od Stanów Zjednoczonych, przez Anglię, Ukrainę, Rosję, po dalekie Chiny. Jej okna dachowe trafiają do ponad 50 krajów na całym świecie.

Siłę polskiej firmy potwierdza też jej innowacyjność. Inżynierowie Fakro są autorami ponad 160 zgłoszeń patentowych i wzorów użytkowych zawierających nowatorskie rozwiązania. Przykład? Nowy system Z-Wave, czyli bezprzewodowy system komunikowania między urządzeniami elektrycznymi. Dzięki temu wszechobecna automatyka w domu – grzejniki, wentylacja, oświetlenie, alarmy, sterowanie oknami dachowymi, roletami, bramami garażowymi – zostanie zintegrowana w jednym systemie.

Fakro działa na specyficznym rynku. W przypadku okien dachowych nie są dostępne żadne półprodukty i to po stronie producenta leży stworzenie konkretnego produktu – projekt wszystkich jego podzespołów, określenie technologii, wykonanie prototypów, przeprowadzenie testów, uzyskanie certyfikatów czy tworzenie własnych narzędzi do ich produkcji.

Pół tysiąca patentów

Pierwsze wzmianki o oknach dachowych pochodzą w historii architektury z połowy XIX wieku. Pierwszy patent na okna obracane do mycia został złożony w 1894 roku w Wielkiej Brytanii. Po II wojnie światowej do rozwoju tej branży w Europie Zachodniej przyczyniły się głównie takie firmy jak Velux z Danii czy Roto i Brass z Niemiec, które wniosły wiele udoskonaleń technicznych do tego produktu.

Każdy z wiodących producentów okien dachowych chroni swoje rozwiązania. W tej branży jest około pół tysiąca aktualnych patentów.

Konkurencja między firmami doprowadziła do głośnego sporu sądowego między Fakro a firmą Velux. Polski producent okien zarzucał Duńczykom nieuczciwą konkurencję. W 2008 roku Fakro stwierdziło, że Velux stosuje nieuczciwe praktyki handlowe, z powodu których Polacy mieli ograniczone możliwości oferowania swoich produktów w znacznej części Europy Zachodniej, m.in. w Wielkiej Brytanii, Francji i Niemczech. Komisja Europejska przeprowadziła wówczas dochodzenie, nie stwierdziła jednak naruszeń prawa konkurencji.

Mecenas Zbigniew Kiedacz z kancelarii Savas Radcowie Prawni reprezentujący polską firmę zwrócił uwagę, że przez ostatnich 25 lat z europejskiego rynku okien dachowych wypadło 12 producentów, a nie pojawił się ani jeden nowy. Wśród dziewięciu, którzy pozostali, Velux jest absolutnym hegemonem. Jego udział w rynku może sięgać nawet 85 proc.

Fakro nie dało za wygraną. Polskie przedsiębiorstwo przygotowało się do kolejnego postępowania przed Komisją Europejską, przygotowując liczący tysiące stron materiał dowodowy z około 300 przykładami nadużywania – zdaniem nowosądeckiej firmy – przez Velux pozycji dominującej. Prawnicy Fakro zarzucali duńskiej firmie stosowanie cen drapieżnych. Chodziło o to, że ten koncern sprzedawał swoje produkty poniżej kosztów ich wytworzenia, żeby uniemożliwić polskiemu konkurentowi wejście na dany rynek. – Nie może być tak, że prawo jest tylko dla bogatych – podsumowywał wtedy prezes Florek.

Po latach sporu, sporządzeniu 900 stron akt, zawierających ponad 600 załączników, w lipcu tego roku Komisja Europejska odrzuciła skargę Polaków. – Komisja przeprowadziła bardzo gruntowne badanie postawionych zarzutów i na podstawie analizy zebranych danych stwierdziła, że informacje te nie wskazują na to, aby grupa Velux dopuściła się naruszenia unijnych zasad ochrony konkurencji oraz że jest mało prawdopodobne, aby dalsze dochodzenie Komisji w tej sprawie doprowadziło do stwierdzenia naruszenia takich zasad – wyjaśniają służby prasowe Komisji Europejskiej. Fakro zapowiedziało zaskarżenie decyzji do sądu UE.

W światowej czołówce

Firma patrzy jednak w przyszłość. Strategia zakłada budowę marki globalnej i umacnianie drugiej pozycji na światowym rynku. Wraz z zwiększeniem udziału w rynku, firma liczy na niższe koszty dystrybucji. Fakro rozwija produkcję i sprzedaż kolejnych produktów związanych z poddaszem oraz ekologią, w tym kolektorów słonecznych czy ogniw fotowoltaicznych.

– W ciągu zaledwie 20 lat niewielka, nowosądecka firma rozwinęła się w międzynarodową korporację zajmującą dziś pozycję wicelidera światowego rynku okien dachowych. Firma należy także do światowej czołówki producentów schodów strychowych. Żeby osiągnąć sukces, trzeba wierzyć, ciężko pracować, mieć wiedzę i trochę szczęścia – podsumowuje Florek.

100 firm na stulecie100 firm na stulecie Grzegorz Kubicki

AKCJA "WYBORCZEJ" - 100 FIRM NA STULECIE

Historia niepodległej Polski to także historia jej rozwoju ekonomicznego. Mamy mnóstwo firm, które – nawet w PRL-u – osiągnęły sukces, stały się marką. Chcemy o nich opowiedzieć, celebrując stulecie niepodległości.

POZOSTAŁE TEKSTY NA wyborcza.pl/100firm

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.