Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Żeby poczuć klimat przedsiębiorczości, który towarzyszył powstawaniu firmy Atlas, trzeba pamięcią sięgnąć początków lat 90. Wtedy to trzej przyjaciele – Grzegorz Grzelak, Andrzej Walczak i Stanisław Ciupiński – stawiali pierwsze kroki w rodzącej się wolnorynkowej gospodarce.

Produkcja garażowa

Pierwsza firma, którą założyli, zajmowała się wykańczaniem wnętrz. Pewnego razu zgłosił się do nich klient, który zamierzał w Łodzi stworzyć salon z glazurą. Firma Grzelaka, Walczaka i Ciupińskiego miała zaaranżować wnętrze, które, ma się rozumieć, miało być wykończone płytkami. Obcokrajowiec, oprócz pieniędzy i planów, przywiózł do Polski kilka palet kleju do glazury.

Dla naszych młodych przedsiębiorców była to zupełna nowość. Polska jeszcze nie otrząsnęła się po latach niedoboru wszystkiego, w których szukanie kleju do glazury byłoby zwykłą fanaberią. U nas płytki kładło się na zaprawę murarską – i też się trzymało. Ale świat budował już zupełnie inaczej.

Kontakt z niespotykanym dotąd produktem zainspirował całą trójkę. Klej był mieszaniną cementu, piasku i “jakiejś chemii”. Pytanie tylko, co to za chemia? Aby stworzyć własny klej o podobnych parametrach, przedsiębiorcy poprosili o pomoc naukowców Politechniki Łódzkiej. Po kilku miesiącach prób i testów receptura była gotowa. Przedsiębiorcy pożyczyli od znajomego betoniarkę, w której mieszali składniki. Ważyli je na sklepowej wadze, która do dzisiaj stoi w siedzibie firmy na honorowym miejscu.

Był to biznes garażowy, w pełnym tego słowa znaczeniu, bo przez dłuższy czas miejscem produkcji kleju był garaż Grzegorza Grzelaka. Jego teść pożyczył im dużego fiata. Tak zaczynała się historia największego polskiego producenta chemii budowlanej.

Śledztwo księgowej

Produkcja szła pełną parą. Worki z klejem sprzedawały się jak ciepłe bułki na odradzającym się polskim rynku. Szybko garaż przestał wystarczać i Atlas przeniósł się do pofabrycznej hali przy ul. Teresy w Łodzi. Tam urządzono produkcję, a wszystkie środki, które tylko miała firma, inwestowano w rozwój.

W 1994 roku należąca do upadającego Przedsiębiorstwa Produkcji Prefabrykatów hala została wystawiona na sprzedaż. Atlas naturalnie był zainteresowany kupnem, ale niespodziewanie pojawił się jeszcze jeden chętny. Do przetargu przystąpił niemiecki koncern Henkel Bautechnik – największy konkurent Atlasa.

Potencjalne przejęcie hali przez firmę Henkel byłoby dla polskiej firmy dużym problemem. Konieczność przeprowadzki wiązała się z ogromnymi kosztami. Do tego nie bardzo było się gdzie wyprowadzać. Poza tym wiadomo było, że z niemieckim potentatem licytacji się nie wygra. A firma nie miała zgromadzonych takich środków, by spokojnie myśleć o nowej powierzchni produkcyjnej. Sytuacja była bardzo trudna.

Wtedy do przedsiębiorców uśmiechnęło się szczęście. Zatrudniona niedawno w Atlasie księgowa zauważyła, że w zeznaniach podatkowych coś się nie zgadza. Firmy zakładane w Polsce w latach 1989-91 były zwolnione z części podatków. Atlas o tym nie wiedział i przez lata płacił z nadwyżką. Księgowa policzyła, że nadpłaconego podatku jest ponad 50 miliardów starych złotych. Urząd skarbowy, chcąc nie chcąc, musiał pieniądze oddać. Ta kwota wystarczyła, by kupić kombinat w Piotrkowie Trybunalskim. Cała transakcja trwała zaledwie dwa tygodnie. Krótko potem Henkel wycofał się z przetargu na halę przy ul. Teresy.

Własne kopalnie

Kolejne lata działalności firmy to ogromne wzrosty sprzedaży. Jednak powoli Atlas dochodził do momentu, w którym rozwój organiczny nie mógł być już tak szybki. W firmie nastawał czas przejęć i akwizycji. W 1995 roku Atlas kupił majątek byłego bydgoskiego Kombinatu Budowy Domów Wschód i rozpoczął prace adaptacyjne. Trzy lata później do grupy dołączyła kopalnia gipsu i anhydrytu Nowy Ląd w województwie dolnośląskim. Jej dwa oddziały, w Lubkowie i Niwnicach, dostarczały gips i anhydryt, z których Atlas po uruchomieniu nowego zakładu w Niwnicach zaczął produkować gładzie szpachlowe Gipsar.

Ponieważ posiadanie własnej kopalni pozwalało znacznie usprawnić pozyskiwanie surowca i obniżyć jego koszty, jeszcze w tym samym roku kupiono kolejną. Tym razem piasku kwarcowego w Grudzeniu Lesie, niedaleko Piotrkowa Trybunalskiego.

Biznes Atlasa stawał się coraz bardziej rozproszony i coraz dokładniej „pokrywał” cały kraj. To miało wpływ na konkurencję. W tej branży koszty transportu i logistyki są bardzo ważne, bo materia, z którą się pracuje, dużo waży. Skracanie odległości do finalnego odbiorcy daje spore możliwości oszczędzania. Oferta Atlasa stawała się coraz bardziej konkurencyjna. To spowodowało, że zachodni gracze nie mogli już po prostu wysyłać tu swoich towarów. Stało się to nieopłacalne. Jeśli chcieli utrzymać się na rynku, musieli jak Atlas budować fabryki w Polsce.

Ekspansja zagraniczna

Kolejną ważną datą w rozwoju Grupy Kapitałowej „Atlas” jest rok 2000. Wtedy to Ministerstwo Skarbu Państwa zdecydowało się na prywatyzację Zakładów Przemysłu Gipsowego „Dolina Nidy”. Gra toczyła się o dużą stawkę, ponieważ szło o prywatyzację spółki będącej właścicielem największych polskich złóż gipsu mających wystarczyć na blisko 120 lat eksploatacji. W negocjacjach ze stroną rządową udało się Atlasowi pokonać zachodnich konkurentów i ugruntować silną pozycję firmy w gipsie.

W 2001 roku Atlas miał w Polsce już siedem fabryk i trzy kopalnie. Ale to było mało. Na 10-lecie firmy otworzono kolejny zakład – tym razem w Zgierzu. Później przyszedł czas na ekspansję zagraniczną. Atlas jest dzisiaj większościowym udziałowcem największego producenta materiałów budowlanych na Białorusi. Tam firma kontroluje ponad 50 proc. rynku. Obecny jest też w Rumunii, na Łotwie, Ukrainie i w Rosji. Firma coraz bardziej zaznacza swoją obecność również w Wielkiej Brytanii. Jakiś czas temu Atlas uruchomił tam akademię, gdzie każdego roku szkolonych jest ponad tysiąc budowlańców.

Dzisiaj w Polsce Atlas ma blisko 30 proc. rynku chemii budowlanej. Tworzenie spółek z innymi przedsiębiorstwami dało początek grupie kapitałowej, w której skład wchodzi blisko 20 polskich i zagranicznych podmiotów gospodarczych. Są to głównie producenci chemii budowlanej i dostawcy surowców, ale też np. firma transportowa i przedstawiciel branży energetycznej.

100 firm na stulecie100 firm na stulecie Grzegorz Kubicki

AKCJA "WYBORCZEJ" - 100 FIRM NA STULECIE

Historia niepodległej Polski to także historia jej rozwoju ekonomicznego. Mamy mnóstwo firm, które – nawet w PRL-u – osiągnęły sukces, stały się marką. Chcemy o nich opowiedzieć, celebrując stulecie niepodległości.

POZOSTAŁE TEKSTY NA wyborcza.pl/100firm

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.