Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

W Katarze, osobliwym i egzotycznym dla większości Polaków kraju, odbędą się kolejne mistrzostwa świata w piłce nożnej. Są w naszym kraju dwaj przedsiębiorcy, którzy udział w tych mistrzostwach zapewnili sobie już rok temu. Na krzesełkach ich produkcji, a właściwie produkowanych na ich licencji przez Katarczyków, usiądą w 2022 r. kibice. Choć z ich linii produkcyjnych wyszły już setki tysięcy stadionowych siedzisk, w takim modelu biznesowym akurat debiutują. Ani to jednak pierwszy, ani ostatni debiut, bo Grupa Nowy Styl – firma Adama i Jerzego Krzanowskich – szczyci się tym, że do klienta dopasuje się zawsze. Dosłownie i w przenośni.

– Gdy naszemu holenderskiemu klientowi zależało na rozwiązaniach przyjaznych środowisku, zastąpiliśmy w naszych meblach drewno bambusem. Bambus jest niezwykle trwały, a jego zasoby szybko się odnawiają – opowiada Adam Krzanowski, który ponad 25 lat temu wrócił do kraju z pomysłem na biznes meblarski. Na dwuletnim urlopie dziekańskim z pracownika wyładowującego krzesła z ciężarówek zamienił się w prawą rękę Henry’ego Sterna, amerykańskiego przedsiębiorcy produkującego meble, o których Polakom – siedzącym jak jeden mąż na tych samych modelach krzeseł – nawet się nie śniło.

W kraju jego brat Jerzy już prowadził firmę. Amerykańskie doświadczenie i wsparcie Sterna pozwoliło Krzanowskim wypuścić na rynek pierwsze trzy modele krzeseł idealnie pasujących do ówczesnych kawiarni i restauracji.

– Henry zapoznał nas z zagranicznymi dostawcami metalowych komponentów, z których składaliśmy te krzesła w naszej pierwszej hali w Jedliczu. Jeżdżąc po całym kraju, rozpoznawaliśmy rynek, rozmawialiśmy z ludźmi i szybko zdaliśmy sobie sprawę, że będzie lepiej, jeśli przeorientujemy się na krzesła biurowe. Tak zaczęła się nasza zasadnicza działalność, czyli produkcja krzeseł i mebli do biur – wspomina prezes Grupy Nowy Styl.

Ze Wschodu na Zachód

Po roku produkcja przeniosła się do hali byłego krośnieńskiego lotniska, a trzy lata później bracia pojechali do Moskwy na międzynarodowe targi meblarskie. Bo oryginalnych krzeseł biurowych łaknęli też Rosjanie, Ukraińcy czy Kazachowie.

– Był moment, że nie nadążaliśmy z produkcją, a puste samochody z Rosji stały pod naszą fabryką po kilka dni, czekając, aż będziemy mieć gotowe krzesła. Musieliśmy zatrudnić ludzi – w dwa lata po założeniu firmy pracowało dla nas już ponad 100 osób. Cały czas inwestowaliśmy w rozwój produkcji, by zwiększyć moce produkcyjne. I zaczynaliśmy wytwarzać samodzielnie komponenty, które wcześniej zapewniali dostawcy. Udało nam się uruchomić własne linie produkujące metalowe komponenty, przetwarzające drewno czy tworzywa sztuczne. Dumni z naszych dokonań, chcieliśmy się pokazać na Zachodzie, więc pojechaliśmy na targi do Niemiec. Ale okazało się, że nie oferujemy jakości oczekiwanej na tamtejszych, bardziej rozwiniętych rynkach – przyznaje Adam Krzanowski.

Te stały się kolejnym wyzwaniem. Gdy udoskonalone produkty dopasowały się do upodobań Europejczyków z Zachodu, Grupa Nowy Styl rozpoczęła budowę sieci dystrybucyjnej, która sięgnęła Ameryki Południowej. Tam na zasadzie współpracy joint ventures z lokalnymi dystrybutorami stała się obecna w Meksyku i Argentynie.

XX wiek Grupa Nowy Styl skończyła, sprzedając milionowy egzemplarz, a także uruchamiając markę oferującą podłogi drewniane. Siedem lat później kolejna marka sprzedawała już luksusowe, kompleksowe wyposażenie biur, a niebawem stała się trzecim największym producentem mebli biurowych w Europie. I doradcą w aranżacji przestrzeni pracy, trafiając w sam środek zaciętej rywalizacji pracodawców o pracowników.

Biuro, które da się lubić

Rynek usług biznesowych w ostatnich latach rozwija się w naszym kraju w zawrotnym tempie, a globalni giganci są pod coraz większym wrażeniem nie tylko rozwoju polskiego rynku, lecz także potencjału ludzkiego. Walter Herz, działający w sektorze nieruchomości komercyjnych, szacuje, że w całym kraju firmy SSC/BPO/IT skupiają aktualnie 265 tys. osób (ok. 20 proc. więcej niż przed rokiem). W 2020 r. usługi dla biznesu może świadczyć już ponad 300 tys. osób. I to są pracownicy, o których dziś trzeba walczyć.

– O ile podwyżka potrafi zatrzymać pracownika w firmie na ok. 6 miesięcy – bo po tym czasie zaczyna on już o niej zapominać – o tyle przyjazne otoczenie może go związać z pracodawcą na lata – uważa Adam Krzanowski. I z przyjemnością patrzy, jak mieszkańcy Krakowa, w którym znajduje się dziś centrala jego grupy, przychodzą do pracy w biurach ABB, KPMG czy Deloitte i korzystają z zaprojektowanych i wyposażonych przez jego pracowników przestrzeni.

Nie byłoby tak jednak, gdyby produkty Grupy Nowy Styl (zawsze pod własną, polską marką) nie spodobały się zagranicą, gdzie obecnie generowanych jest 86 proc. jej przychodów. – Globalnym trendem – wynikającym z przekonania, że najlepsze pomysły powstają dzięki interakcji – jest powrót do biur. Ale te biura muszą być podzielone na strefy, z których pracownicy mogą korzystać w zależności od wykonywanych zadań – wskazuje prezes Grupy Nowy Styl.

I tak – obok stanowisk pracy – projektuje się strefy ciszy (gdzie można pracować w skupieniu), regeneracji, spotkań, których funkcję pełnią modne ostatnio kantyny czy obszary szybkich interakcji, które sprzyjają ekspresowej wymianie ustaleń. – W tych ostatnich proponujemy np. wysokie stoły i hockery, co sugeruje efektywną, szybką formułę, bez rozsiadania się – podaje przykład Adam Krzanowski.

– W 2013 r. kupiliśmy markę Rohde & Grahl, wyspecjalizowaną w produkcji zaawansowanych ergonomicznie krzesłach biurowych, które słyną z takich opatentowanych rozwiązań jak dwuskrzydłowe oparcie eliminujące ucisk na kręgosłup i zwiększające zakres ruchu na boki – podaje prezes Grupy Nowy Styl. I ma radę dla wszystkich pracujących stacjonarnie: – Domagajcie się od szefów wygodnych krzeseł, bo wasze zdrowie i samopoczucie oznacza efektywność firmy!

Nowy Styl na stadionach

Sławę Grupy Nowy Styl w największym stopniu budują jednak projekty, o których mówi się na arenie międzynarodowej. Na krzesłach wyprodukowanych w należących do niej zakładach obradowali przywódcy państw podczas szczytu NATO w Lizbonie. Zasiadają na nich urzędnicy w niemieckim Urzędzie Kanclerskim oraz publiczność w Leicester Square Theatre w Londynie. No i wreszcie kibice, bo jedną z mocniej rozpoznawalnych marek polskiej grupy jest Forum Seating specjalizująca się w produkcji wspomnianych już krzesełek stadionowych.

A u początków drogi wiodącej dziś na katarskie stadiony stanął... łut szczęścia. Firmie braci Krzanowskich nadarzyła się okazja zakupu sprzętu upadającego producenta zza zachodniej granicy. I to nie byle jakiego, bo horrendalnie drogich form wtryskowych do plastiku, w których powstają siedziska. – Syndyk sprzedawał zestaw kilkunastu stalowych form za ok. 100 tys. euro, podczas gdy więcej kosztuje jedna nowa forma – wspomina Roman Przybylski, członek zarządu i dyrektor handlowy grupy.

Rzutem na taśmę udało się zdobyć kontrakty na wyposażenie trybun trzech stadionów na mundial w RPA, ale najlepsza okazja miała się pojawić na rodzimym rynku. – Krótko po tej naszej inwestycji ogłoszono, że gospodarzami Euro 2012 będą Polska i Ukraina. Nasze krzesła znalazły się na wszystkich nowobudowanych w kraju stadionach, a w konsekwencji zdobyliśmy zaufanie w całej Europie Zachodniej – zwraca uwagę Adam Krzanowski.

Krzesła dla VIP-ów

Najnowszym wyzwaniem jest sprostanie wymaganiom katarskich szejków. O ile „zwykłe” krzesełka produkowane będą na licencji Grupy Nowy Styl w fabrykach Costal Quatar w Katarze (uruchomienie linii produkcyjnych odbyło się pod ścisłym nadzorem inżynierów polskiej firmy), o tyle siedziska dla lóż VIP-owskich wytwarzane są w Polsce. – Będą to krzesełka o podwyższonym standardzie, tapicerowane skórą z podłokietnikami lub stolikami, więc bez poroblemu spełnią wymogi nawet bardzo wymagających klientów z Bliskiego Wschodu – zachwala Krzanowski. – Nasi konstruktorzy razem z partnerami z Coastal Qatar tworzyli też koncepcję kolorystyczną widowni. Pracowali z najlepszymi architektami odpowiedzialnymi za wyjątkowe projekty katarskich stadionów, m.in. Zaha Hadid Architects. W propozycjach uwzględniali uwarunkowania kulturowe oraz bogactwo środowiska naturalnego Kataru.

Teraz Grupa Nowy Styl chce, by kojarzono ją głównie z rynkami Europy Zachodniej i Bliskiego Wschodu. Na tych ostatnich szczególnie ceni się konsekwencję i cierpliwość. – Robienie interesów w krajach arabskich nie jest tak proste, jak się niektórym wydaje. Większość inwestorów udających się np. do Emiratów Arabskich oczekuje intratnych kontraktów i olbrzymich interesów, tymczasem nikt nie dostaje kontraktu po dwóch spotkaniach – mówił niedawno „Wyborczej” Robert Rostek, ambasador Polski w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, który namawiał polskich przedsiębiorców do pieczołowitej realizacji nawet najmniejszych projektów od początku do końca. – To buduje zaufanie i rzutuje na opinię w całym regionie – przekonywał.

100 firm na stulecie100 firm na stulecie Grzegorz Kubicki

AKCJA „WYBORCZEJ” – „100 FIRM NA STULECIE”

Nasza niepodległość liczy sobie już 100 lat. To niezwykły jubileusz, który jak żaden inny powinien być szansą nie tylko na świętowanie „ponad podziałami”, ale i na chwilę refleksji nad tym co nam – jako społeczeństwu – przez te 100 lat się udało. Skąd wyruszaliśmy i dokąd udało nam się dojść.

Na co dzień historii lubimy przyglądać się przez pryzmat bitew, wojen, wielkiej polityki. To efektowne, ale upraszcza obraz, przynosi konkretne wnioski, a przy okazji recepty na przyszłość. Rozwój gospodarki, ekonomia, przedsiębiorczość, codzienna praca – kojarzą się bardziej przyziemnie.

A przecież historia niepodległej Polski to także historia jej rozwoju ekonomicznego. Gospodarki, która po pierwszych latach szoku związanego z końcem pierwszej wojny światowej, rozbudzonymi oczekiwaniami społecznymi, trudnościami z dopasowaniem trzech części, z których „zszywano” nową Polskę, wpadła najpierw w wojnę handlową z Niemcami, a potem oberwała światowym kryzysem gospodarczym. I gdy w końcu zyskała oddech i zaczęła się rozwijać, to zaraz spotkała ją kolejna wojna, a potem ponad 40 lat brutalnego eksperymentu społeczno-gospodarczego zwanego realnym socjalizmem. Ten ostatni, domykający stulecie okres gospodarki wolnorynkowej, to przecież „tylko” niecałe 29 lat...

Przez ostatnie 100 lat w Polsce były i są firmy i Firmy. Te drugie, pisane wielką literą, tworzyły i tworzą jakość samą w sobie, były i są składnikiem naszej tradycji, jakże ważną częścią historii, kapitałem społecznym. Warto o nich opowiedzieć w stulecie niepodległości.

Wybierzmy 100 z nich.

To oczywiście kropla w morzu polskiej przedsiębiorczości. Członków złotej setki chcemy dobrać tak, by razem tworzyli stuletni pejzaż zmieniającej się, rozwijającej gospodarki naszego państwa. Wybór jest trudny. Na razie w wewnątrzredakcyjnej dyskusji wyłoniliśmy kilkadziesiąt przedsiębiorstw. Pomóżcie nam wybrać kolejne.

Wasze propozycje przysyłajcie na adres stonasto@agora.pl. To mogą być firmy, które prowadzicie, w których pracujecie lub pracowaliście. Albo po prostu takie, które szanujecie i podziwiacie za to, co i jak robią. Wszystkie głosy weźmiemy pod uwagę, nasza lista nie jest jeszcze kompletna.

Wspólnie wybieramy firmy, które współtworzą historię Polski. Historię, z której wspólnie chcemy być dumni także za kolejne 100 lat.

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.