Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Historia motoryzacji rozpoczęła się w Lublinie jeszcze przed wojną. We wrześniu 1938 r. w dzielnicy Tatary rozpoczęto budowę wielkiej hali produkcyjnej, w której miały powstawać podzespoły do samochodów osobowych i dostawczych na licencji Chevroleta – silniki, skrzynie biegów, sprzęgła, układy kierownicze i mosty napędowe. Z części montowanych w Lublinie miało powstawać 10 tys. aut w ciągu roku, głównie na rynek krajowy. Ambitne plany przekreślił wybuch wojny.

Co ciekawe, decyzje o budowie w Lublinie FSC podjęto na kongresie Zjednoczeniowym PZPR w 1948 r. Trzy lata później z taśmy montażowej zjechało pierwszy pojazd – FSC Lublin-51 na licencji rosyjskiego GAZ-a 51.

Auto było awaryjne, mało funkcjonalne, spalało ponad 30 litrów paliwa na 100 km. Mimo że z roku na rok szefostwo FSC montowało w tym aucie coraz więcej podzespołów krajowych i dokonywało przeróbek, samochód zupełnie nie sprawdził się na polskich drogach. W 1958 r., po zmontowaniu 17,5 tys. sztuk „lublinków”, produkcję licencyjną ostatecznie zakończono.

Jednocześnie w przyzakładowym biurze konstrukcyjnym trwały prace nad żukiem, czyli autem dostawczym, które było w całości wytworem polskiej myśli technicznej. Bez przesady można przyznać, że pojazd zmotoryzował Polskę. O ile w 1960 r. z Lublina wyjeżdżał co dziesiąty polski samochód, w 1965 już co trzeci, a w 1973 – prawie co drugi.

Ale w FSC produkowano nie tylko auta. Także sprzęt wojskowy, m.in. transporter opancerzony SKOT. Powstawało też wiele części dla polskich fabryk pojazdów: kół, mostów napędowych, odlewów z żeliwa, odkuwek.

Fabryka rozpędza miasto

W latach 70. FSC była jedną z największych firm produkcyjnych po prawej stronie Wisły. Fabryka potrzebowała ludzi do pracy. Codziennie do miasta zjeżdżały tysiące robotników nie tylko z Lubelszczyzny. Przy fabryce powstał Dworzec Północny PKP.

W 1973 r. w FSC pracowało blisko 8 tys. osób, w tym 1300 inżynierów i techników. W Lublinie powstawały dzielnice robotnicze (Tatary, Motor, Kalinowszczyzna), fabryka sponsorowała sport, m.in. piłkarzy Motoru, którzy grali w ekstraklasie. To właśnie w latach 70. rozpoczęto budowę wielkiego gmachu filharmonii i teatru, który z braku środków dokończono dopiero po 40 latach, dzięki wsparciu funduszy UE.

Jak wielkie znaczenie dla miasta miała fabryka samochodów, pokazują liczby. W 1939 r. Lublin miał 126 tys. mieszkańców, w 1946 – 99 tys., w 1960 r. – 181 tys., w 1976 – 231 tys., a w 1989 już 330 tys.

Nie sposób nie wspomnieć, że w lipcu 1980 r. załoga FSC, wraz z WSK Świdnik i kolejarzami z lokomotywowni, wzięła udział w strajkach Lubelskiego Lipca, które poprzedziły sierpniowe protesty na wybrzeżu.

Na początku lat 90., po reformach rynkowych i spadku zapotrzebowania na krajowe auta dostawcze, fabryka nie poddawała się. Wypuściła na rynek następcę żuka – dostawczego lublina. Jednocześnie podpisała umowę z koncernem Peugeot na montaż aut osobowych. W ciągu trzech lat do polskich salonów trafiło prawie 4 tys. sztuk słynnego modelu 405.

W 1995 r. część lubelskiej fabryki kupił koreański koncern Daewoo. W Lublinie montowano osobowe nexie (blisko 41 tys. sztuk), a potem samochody dostawcze Avia i LDV (3,5 tys. sztuk). Fabryka kupiła także prawo do produkcji honkera – auta dla wojska – i opracowała całkiem nowego dostawczaka o nazwie LD-100, który miał konkurować na polskim rynku z autami takich marek jak Volkswagen czy Iveco.

Kiedy w Lublinie powoli szykowano się do uruchomienia produkcji Lubo, firma w 2001 r. ogłosiła upadłość, ale nie na skutek kłopotów lokalnych, tylko globalnego bankructwa koncernu Daewoo.

Ulicą Frezerów do lotniska

W 2001 r., kiedy Daewoo upadało, Polska dopiero aspirowała do członkostwa w UE. Dla Lublina likwidacja największej firmy produkcyjnej, w której pracowało 3,5 tys. ludzi, oznaczała tragiczne konsekwencje. W mieście notowano dwucyfrowe bezrobocie.

Dziś w blisko 90 firmach zlokalizowanych na terenie byłej FSC pracują cztery tysiące osób. Miasto wytyczyło tam ulice, których nazwy nawiązują do fabrycznych tradycji. Poruszamy się tam ulicami Frezerów, Projektową, Konstruktorów, Narzędziową, Resorową, Ślusarską i Blacharską. Ratusz wyremontował ul. Mełgiewską, prowadzącą do tego kwartału miasta. W ciągu kilku minut można nią dojechać do obwodnicy Lublina, ekspresówki w stronę Warszawy i granicy z Ukrainą, a przede wszystkim do lotniska.

Teren byłej fabryki pewnie nie rozwijałby się tak dynamicznie, gdyby nie uruchomiona przed 11 laty na obrzeżach miasta strefa ekonomiczna, która objęła także część terenu byłej FSC.

Ursus inteligentnych rozwiązań

Przed siedmiu laty wprowadziła się tu firma Pol-Mot Warfama, dziś spółka Ursus. Nazwę wzięła od legendarnego ciągnika. Dlaczego Ursus wybrał teren FSC? – Gotowe były hale produkcyjne, które co prawda wymagały remontu, ale nie było to budowanie zakładu od podstaw. Ważna była też wykwalifikowana kadra inżynierska. Nie bez znaczenia pozostawał przyjazny klimat inwestycyjny – powtarzają szefowie Ursusa.

Spółka od lat dynamicznie się rozwija. Przyczyniła się do tego podpisana w 2013 r. umowa z jedną z etiopskich firm na dostawę 3 tys. ciągników. Wartość podpisanego kontraktu to 90 mln dol. Przed rokiem Ursus podpisał kolejny rekordowy kontrakt o wartości 100 mln dol. na dostawę 2,6 tys. ciągników oraz 2,5 tys. maszyn rolniczych do Zambii.

Ale spółka to nie tylko ciągniki rolnicze. Firma wspólnie z ukraińską spółką Bogdan Motors produkuje trolejbusy, a we współpracy z miejskim przewoźnikiem MPK Lublin i Politechniką Lubelską – autobusy zasilane bateriami.

Kolejną szansą, którą wykorzystuje Ursus, są pieniądze unijne, które miasta mogą wydać na ekologiczny transport. Właśnie z myślą o najbliższych latach w Lublinie powstała nowa firma Ursus Bus. 60 proc. udziałów w niej ma Ursus.

Ostatnio firma wykonała prototyp elektrycznego dostawczaka o nazwie Elvi. Auto zostało zaprezentowane na targach w Hanowerze.

Na terenie byłej FSC działają też inne firmy z branży motoryzacyjnej. Spółka MW jest jedynym w kraju producentem kół do samochodów osobowych i dostawczych dla największych światowych koncernów. Z kolei spółka Daewon Europe produkuje resory samochodowe.

– Na terenie byłej FSC funkcjonują dziś firmy, które prowadzą działalność globalnie. Przedsiębiorstwa związane z branżą motoryzacyjną mogą znaleźć w Lublinie wykwalifikowanych pracowników oraz doświadczoną kadrę kierowniczą o pożądanych umiejętnościach. Nieocenionym atutem miasta jest także obecność Politechniki Lubelskiej, która spełnia również funkcję Centrum Transferu Technologii, gdzie świadczone są usługi informatyczne, doradcze i szkoleniowe – podkreśla dyrektor Mariusz Sagan, dyrektor Wydziału Strategii i Obsługi Inwestorów Urzędu Miasta Lublin.

Kiedyś hotel robotniczy, dziś wyższa uczelnia

Teren byłej FSC to nie tylko firmy motoryzacyjne. Centralę ma tam m.in. Stokrotka – jedna z najdynamiczniej rozwijających się sieci marketów, prowadząca 440 sklepów na terenie całej Polski. Mimo że ostatnio spółkę kupił holding Maxima Group, Stokrotka pozostanie w Lublinie (ma siedzibę w gmachu b. dyrekcji FSC).

Po sąsiedzku siedzibę ma też firma Bury, zajmującą się sprzedażą hurtową owoców i warzyw, usługami transportowymi i spedycyjnymi.

Na koniec nie sposób nie wspomnieć o uczelni, która działa na terenie byłej fabryki. Wyższa Szkoła Ekonomii i Innowacji w 2000 r. wprowadziła się do gmachu byłego hotelu robotniczego FSC.

Król szos

Fot. Kamil Gozdan / AG

Konstruktorami żuka byli Alojzy Skwarek i Stanisław Tański. Pierwsza partia aut wyjechała z hal FSC w 1958 r. Swoją nazwę zawdzięczały prototypowi, który był pomalowany w paski i przypominał właśnie żuka. W najlepszych czasach FSC produkowało rocznie 30 tys. tych aut.

Żuk stał się flagowym autem FSC i całego PRL-u, ale też za granicą – montownię żuków uruchomiono w latach 70. m.in. w Egipcie. Auta sprzedawano tam pod nazwą Ramzes.

Przez 39 lat wyprodukowano w Lublinie dokładnie 587 818 tych aut w kilkunastu wersjach nadwozia. Ostatni król polskich szos zjechał z taśm lubelskiej fabryki 13 lutego 1998 r.

Dwie nogi, czyli przemysł i IT

Opracowana przez ratusz strategia rozwoju Lublina oprócz przemysłu zakłada także rozwój rynku pracy w branży usług IT i BPO. Dziś zatrudnia ona ponad 8 tys. ludzi, ale przede wszystkim daje dobrze płatną pracę, co sprawia, że w Lublinie zostają najlepsi absolwenci kierunków informatycznych. Ratusz zakłada, że w ciągu kilka lat wspomniany sektor uruchomi kolejne cztery tysiące etatów.

AKCJA „WYBORCZEJ” – „100 FIRM NA STULECIE”

Nasza niepodległość liczy sobie już 100 lat. To niezwykły jubileusz, który jak żaden inny powinien być szansą nie tylko na świętowanie „ponad podziałami”, ale i na chwilę refleksji nad tym co nam – jako społeczeństwu – przez te 100 lat się udało. Skąd wyruszaliśmy i dokąd udało nam się dojść.

Na co dzień historii lubimy przyglądać się przez pryzmat bitew, wojen, wielkiej polityki. To efektowne, ale upraszcza obraz, przynosi konkretne wnioski, a przy okazji recepty na przyszłość. Rozwój gospodarki, ekonomia, przedsiębiorczość, codzienna praca – kojarzą się bardziej przyziemnie.

A przecież historia niepodległej Polski to także historia jej rozwoju ekonomicznego. Gospodarki, która po pierwszych latach szoku związanego z końcem pierwszej wojny światowej, rozbudzonymi oczekiwaniami społecznymi, trudnościami z dopasowaniem trzech części, z których „zszywano” nową Polskę, wpadła najpierw w wojnę handlową z Niemcami, a potem oberwała światowym kryzysem gospodarczym. I gdy w końcu zyskała oddech i zaczęła się rozwijać, to zaraz spotkała ją kolejna wojna, a potem ponad 40 lat brutalnego eksperymentu społeczno-gospodarczego zwanego realnym socjalizmem. Ten ostatni, domykający stulecie okres gospodarki wolnorynkowej, to przecież „tylko” niecałe 29 lat...

Przez ostatnie 100 lat w Polsce były i są firmy i Firmy. Te drugie, pisane wielką literą, tworzyły i tworzą jakość samą w sobie, były i są składnikiem naszej tradycji, jakże ważną częścią historii, kapitałem społecznym. Warto o nich opowiedzieć w stulecie niepodległości.

Wybierzmy 100 z nich.

To oczywiście kropla w morzu polskiej przedsiębiorczości. Członków złotej setki chcemy dobrać tak, by razem tworzyli stuletni pejzaż zmieniającej się, rozwijającej gospodarki naszego państwa. Wybór jest trudny. Na razie w wewnątrzredakcyjnej dyskusji wyłoniliśmy kilkadziesiąt przedsiębiorstw. Pomóżcie nam wybrać kolejne.

Wasze propozycje przysyłajcie na adres stonasto@agora.pl. To mogą być firmy, które prowadzicie, w których pracujecie lub pracowaliście. Albo po prostu takie, które szanujecie i podziwiacie za to, co i jak robią. Wszystkie głosy weźmiemy pod uwagę, nasza lista nie jest jeszcze kompletna.

Wspólnie wybieramy firmy, które współtworzą historię Polski. Historię, z której wspólnie chcemy być dumni także za kolejne 100 lat.

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.