Startujemy w miejscowości Vevey przy głównej siedzibie koncernu Nestlé, kończymy 16 kilometrów dalej w Villeneuve, jedząc ciastka z sezonowymi owocami w restauracji Le Château. Długość trasy nie jest imponująca, ale tego odcinka nie można przejechać szybko – piękną szwajcarską riwierą należy się delektować powoli.

Szwajcaria to raj dla rowerzystów. Niezależnie od tego, czy zdecydujemy się jechać brzegiem Jeziora Genewskiego, czy alejkami pomiędzy winnicami, będziemy mieć doskonale oznakowane trasy. Gdy wybierzemy szlak przez położone na zboczach gór winnice Lavaux (wpisane na listę światowego dziedzictwa UNESCO), czeka na nas spektakularny widok na Jezioro Genewskie (przez francuskojęzycznych mieszkańców zwane lemańskim) i znajdujące się na przeciwnym brzegu sabaudzkie Alpy; w pogodne dni dostrzeżemy nawet masyw Mont Blanc. Jadąc brzegiem jeziora, będziemy mieć równie zjawiskową panoramę, a po drodze zaliczymy wiele atrakcji, w tym sporo kulinarnych. Warto też popływać w jeziorze uważanym za najbardziej niebieskie ze szwajcarskich jezior.

Rowerem przez winniceRowerem przez winnice Fot. mat. pras.

Kierunek na widelec

Zaczynamy w miejscowości Vevey przy pięknie położonej nad jeziorem głównej siedzibie szwajcarskiej firmy Nestlé. Tuż za nią swój początek ma miejski bulwar z pasem dla rowerzystów. Warto wiedzieć, że nie tylko słynny koncern wybrał Vevey na swoją bazę – 25 lat mieszkał tu i zmarł Charles Chaplin; pomnik komika w charakterystycznym meloniku i z laską stoi przy promenadzie w centrum miasta. Chaplin pochowany jest ze swoją czwartą żoną Ooną na cmentarzu w Corsier-sur-Vevey (prowadzi do niego uliczka Chemin de Mer). Możemy też zwiedzić jego rozległą posiadłość (Chaplinsworld.com) położoną 1,5 km dalej.
W centrum Vevey zatrzymujemy się przy Muzeum Żywności (Alimentarium.org) – naprzeciwko budynku wbity jest w jezioro ośmiometrowy widelec, jeden z symboli miasta. Założone przez firmę Nestlé muzeum jako pierwsze na świecie w całości poświęcone było odżywianiu – interaktywny sposób zwiedzania pozwala się zapoznać  z historią i obyczajami żywieniowymi; w muzeum prowadzone są warsztaty kulinarne, a w jego ogrodach znajduje się pedagogiczny warzywniak. Ale to nie w nim, tylko na znajdującym się obok placu targowym (Place du Marché), we wtorki i w soboty mieszkańcy zaopatrują się w owoce i warzywa, mięso, sery (królują te szwajcarskie – gruyère, raclette i appenzeller). Niedaleko placu mieści się gwiazdkowa restauracja prowadzona przez Denisa Martina (Denismartin.com). Charyzmatyczny szef kuchni gotuje wg zasad kuchni molekularnej. Menu Évolution składa się z 18 pozycji i kosztuje 360 franków szwajcarskich.
Jadąc dalej bulwarem, miniemy luksusowy Grand Hotel du Lac. To w nim w 1916 roku umarł Henryk Sienkiewicz. W hotelowym ogrodzie stoi pomnik pisarza, a w recepcji jest niewielka wystawa z pamiątkami. Grand Hotel du Lac słynie z niedzielnych brunchy, latem podawanych w ogrodzie przy muzyce na żywo. W menu są m.in. ryby z Jeziora Genewskiego, regionalne sery i wędliny (85 franków).

Rowerem przez winniceFot. mat. pras.

W mieście muzyki

Za Vevey wjeżdżamy między skaliste zbocza gór i posiadłości położone nad brzegiem jeziora. Na terenie jednej z nich, w miejscowości Clarens pod adresem rue du Lac 165, stoi drewniany domek przypominający szopę na motorówkę – to w nim mieszkał Freddy Mercury, gdy nagrywał płyty w Mountain Studio w Montreux. Domku nie można zwiedzać; z trotuaru ledwo widoczny jest dach, ale w całości zobaczymy go od strony jeziora. Lider Queen uwielbiał Montreux, spędził tu ostatnie lata życia. W centrum miasta stoi jego pomnik oblegany przez fotografujących się turystów. Warto się przy nim zatrzymać, bo obok jest budka z lodami szwajcarskiej firmy Mövenpick należącej do Nestlé. Do wyboru wiele ciekawych smaków (lawendowofiołkowe!). Nakładane szpatułką porcje są ogromne.
Miasto od pięćdziesięciu lat gości drugi co do wielkości festiwal jazzowy na świecie – Montreux Jazz Festival. Jego twórca Claude Nobs był... zawodowym kucharzem. Z jego pasji narodziła się także restauracja Montreux Jazz Café, w której wiele dań inspirowanych jest słynnymi muzykami, np. Ella’s [Fitzgerald] Cheesecake. Kosmopolityczne potrawy sparowane są z finezyjnymi winami apelacji Lavaux trudno dostępnymi poza Szwajcarią.
Trzy kilometry za Montreux mijamy jeden z symboli Szwajcarii – Château de Chillon. Świetnie zachowany XIII-wieczny zamek wybudowany jest na skalistej wysepce tuż przy brzegu. Zwiedzamy go indywidualnie (mapę i broszurę po polsku znajdziemy obok kasy).
Trasę do Villeneuve przejeżdżamy wzdłuż jeziora, mamy wspaniały widok na szeroką dolinę rzeki Rodan i prealpejskie szczyty. W jednej z tutejszych restauracji – Le Château – specjalnością jest okoń rzeczny, ale warto się skusić na deser z owocami dojrzewającymi na alpejskich stokach. Zarówno one, jak i winorośl ogrzewane są popołudniami zachodzącym za jezioro słońcem. Zachody te są tak spektakularne, że mieszkańcy i turyści co wieczór wychodzą na bulwar, by je oglądać.