Żywa lekcja geologii

Geoparku Sardona nie sposób pomylić z niczym innym i widać go już z daleka. Skalna ściana, powstała w wyniku zderzenia płyt kontynentalnych, wygląda, jakby ktoś ją przeciął na pół, o czym świadczy pozostała w miejscu cięcia biała kreska. Skały pod nią są jaśniejsze, nad nią – wyraźnie ciemniejsze. Ale nie to jest najciekawsze: te na górze mają 250 mln lat, te z dołu są znacznie młodsze (30-50 mln lat), a spotkały się i wcięły w siebie za sprawą zderzenia płyt kontynentalnych afrykańskiej i europejskiej. W ten sposób Geopark Sardona został fenomenem na skalę świata i lekcją geologii na żywo.

Jedną ze skalnych ścian przebija na wylot dziura o wielkości 9 na 16 m. Dwa razy do roku „wysyła” snop słonecznego światła. Promień omiata wieżę kościoła w maleńkiej wiosce Elm.

Przez Sardonę wiodą dwa z 19 etapów słynnego szlaku Via Alina, w tym miejscu nazwanego Via Geoalpina.

W amfiteatrze życia

Creux du Van to naturalny skalny amfiteatr o wysokości 160 m i średnicy 1 km. Został ukształtowany miliony lat temu w wyniku erozji, a w jego ścianach można zobaczyć odciski organizmów z czasów prehistorycznych. Współcześnie przedziwną dziewiczą krainę, w której człowiek rozumie, jak jest malutki w zetknięciu z naturą, zamieszkują m.in. kozice i rysie. Trzeba tu spędzić sporo czasu i oswoić się z tym miejscem, żeby do głowy dotarło, że istnieje naprawdę.

Szukając kryształów z różdżką

Chcesz zostać poszukiwaczem skarbów – ruszaj do doliny Binn w Górnym Wallis. Położona na uboczu i mało znana, dziewicza, romantyczna jest rajem dla poszukiwaczy minerałów, co miejscowi odkryli już w XVIII w. Wiele z nich tu znaleziono po raz pierwszy, a około 10 z występujących w tym miejscu 200 nie znaleziono nigdzie indziej na świecie. Wystarczy trochę szczęścia, żeby odkuć ze skał własny wielokolorowy kamień albo kryształ.

Najlepiej odnajdują je radiesteci wyposażeni w różdżkę i młotek. Jednym z nich, chętnie zabierającym w góry turystów i pokazującym swój nietypowy fach, jest René In-Albon, który już w młodości, pasąc zwierzęta na alpejskich łąkach, zaczął szukać kamieni. – Trzeba uważać tylko na jedno – mówi. – Poszukiwanie minerałów może zamienić się w nałóg.

Przez dolinę prowadzi 150 km szlaków wędrówkowych, a najlepszym punktem wypadowym jest wieś Binn ze sczerniałymi od słońca, drewnianymi domami. Znajduje się tu jedyny w dolinie hotel: oryginalnie odrestaurowany Ofenhorn w stylu belle époque, w którym odpoczywał m.in. Winston Churchill. Komu nie chce się biegać po dolinie z młotkiem, może odkuć własny minerał z przygotowanych kamieni w kopalni minerałów Lengenbach.

Ryby zaklęte w skale

Jeśli kochasz gady – ruszaj na Monte San Gorgio, czyli Górę Jaszczurów. To najchętniej odwiedzany szczyt w rejonie jeziora Lugano, i to nie tylko z powodu widoków. Ponieważ 200 mln lat temu rozciągało się tu tętniące życiem morze, dwa wieki temu jego wybrzuszone dno zeksplorowali naukowcy. W ścianach San Gorgio udało się odkryć setki skamielin skorupiaków, ryb i morskich gadów osiągających nawet 6 m długości.

Dotknąć góry legendy

Charakterystyczną sylwetkę Matterhornu można zobaczyć tylko od strony szwajcarskiej – z Zermatt. Symbol Szwajcarii to strzelista skalno-lodowa piramida z zakrzywionym nosem. Ze względu na ten odstraszający wygląd był on jednym z najpóźniej zdobytych alpejskich szczytów – udało się to dopiero w 1865 r., ale czterech z siedmiu śmiałków zginęło, schodząc. Legenda dzikiej i niedostępnej góry dziś przyciąga tłumy śmiałków. W każdy letni dzień ze schroniska Hörnli ku szczytowi rusza nawet 140 osób. Ale uwaga – to wędrówka dla zaawansowanych: wejście jest trudne, eksponowane, zdarzają się ofiary. Jeśli więc marzysz o tym, by stanąć oko w oko z Matterhornem, i dobrej fotce z nim, zacznij od wjazdu kolejką linową na Mały Matterhorn. Wysiadamy z niej na najwyżej położonej stacji w Europie – na wysokości 3820 m n.p.m., stamtąd ruszamy spacerkiem na platformę widokową na wysokości 3883 m n.p.m. To również doskonałe miejsce startowe na zdecydowanie łatwiejsze wędrówki na któryś z sąsiednich czterotysięczników, np. na Breithorn wędruje się dwie i pół godziny. Panorama jest pyszna – na szczyty szwajcarskie, francuskie i włoskie, a Mont Blanc znajduje się niemal na wyciągnięcie ręki.

Idąc przez świat sprzed tysięcy lat

Na koniec wędrówka pod lodem pozwalająca zobaczyć na własne oczy, czym jest ocieplenie klimatu i jak topi się lodowiec. Wydrążony tunel prowadzi przez lodowiec Rodanu, który jest jednym z najszybciej topniejących lodowców świata. Ponieważ proces ten może nie tylko zdestabilizować zbocze, ale też zniszczyć dochody żyjącej z turystyki okolicy, miejscowi starają się, jak mogą, żeby topnienie powstrzymać. Co roku, nim zacznie przygrzewać letnie słońce, okrywają górę lodu zabezpieczającymi płachtami termoizolacyjnymi.

Lodowiec Rodanu ma 10 km długości i 1 km szerokości i według specjalistów przez ostatnie 120 lat skurczył się o 1300 m! Leży wysoko w Alpach Urneńskich, a w czasach epoki lodowcowej wypełniał najpewniej długą dolinę rzeki Rodan, którą dziś zasila. Jak długo – nie wiadomo, bo mimo starań co roku ubywa go 10 cm.