Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

*Fanny Chmelar - niemiecka narciarka alpejska, specjalistka w konkurencjach technicznych. Startowała m.in. w mistrzostwach świata juniorów w Briançonnais, zawodach pucharu świata w Lienzu, na igrzyskach olimpijskich w Vancouver, na mistrzostwach świata w Val d'Isere

Ewa Tomkowska: Narciarstwo chyba traci ostatnio na popularności?

Fanny Chmelar: Stało się przede wszystkim sportem bardziej ekskluzywnym. Potrzebne są czas i pieniądze, żeby go uprawiać. Ma też dużą konkurencję w postaci innych rozrywek zimowych.

Ale z drugiej strony na pewno nie można mówić o upadku tego sportu - w szczycie sezonu wciąż tworzą się kolejki do wyciągów, a stoki są przepełnione. To pokazuje, że nadal ludzie są gotowi zainwestować swój czas i pieniądze w narciarstwo. Zimowe wakacje są równie ważne jak letnie.

Pani zdaniem najbardziej widoczne zmiany w narciarstwie to…

- ...podejście narciarzy do sprzętu. Kiedyś każdy marzył, by mieć swoje narty. Dziś już nikomu nie zależy na ich posiadaniu, istotniejsze jest pokazanie się na stoku z nowymi nartami, kijkami i butami, które zbudowane są z użyciem najnowszej technologii. To pragnienie wykorzystały wypożyczalnie. Co roku wymieniają sprzęt i starają się oferować nowszy. Narciarze zaczęli doceniać ich usługi. Każdy zdał sobie sprawę z tego, że nie warto kupować nowych nart, jeśli jeździ się na nich maksymalnie 14 dni.

Na pewno też obecnie bardzo popularne jest narciarstwo freeride’owe. Myślę, że trend na freeride narciarski można porównać do obecnej parę lat temu mody na enduro [dyscyplina znajdująca się między cross-country a freeride’em polegająca na jeździe po wyznaczonych przez siebie trasach w każdym terenie] w kolarstwie górskim. Idea zjeżdżania w miejscach, gdzie nie ma ludzi, jest najbardziej nęcąca w tych dyscyplinach. Z tego też powodu modny stał się skitouring. Jest to, po pierwsze, porządny trening, ale jego wyjątkowość wynika z tego, że można go robić w samotności i w oderwaniu od codzienności, a także od infrastruktury narciarskiej. Skitouring daje ukojenie, jest narciarską strefą spokoju.

Narciarstwo czy snowboard?

- To zależy od kraju i regionu. Choć na pewno snowboard jest mniej popularny niż jeszcze parę lat temu. Ale nadal istnieją miejsca, gdzie jeżdżących na jednej desce jest więcej.

Jak instruktorzy dostosowali się do nowych czasów?

- Na pewno zmieniło się ich podejście do klienta. Kiedyś instruktorzy narciarstwa uważali się za mistrzów, którym żaden inny narciarz na stoku nie dorówna, a przez to najczęściej podczas nauczania byli aroganccy. Musieli się zmienić, bo dziś już nikt nie ukrywa, że narciarstwo to wielki biznes, w którym liczy się klient. A jeśli on ma do ciebie wrócić, to musisz być dla niego miły i wobec niego uczciwy. Do każdego uczestnika kursu trzeba mieć podejście indywidualne. Oczywiście nadal istotne jest, by instruktor był lepszym narciarzem niż klient, jednak nikt nie wymaga od niego, by był najlepszym narciarzem w danym ośrodku narciarskim. Wystarczy, żeby był dobrym nauczycielem na stoku.

Jakie kierunki są teraz modne?

- Po szale na Kanadę, USA, Norwegię i Japonię moim zdaniem teraz przyszedł czas na Islandię.

Co nowego można znaleźć w ofercie hoteli i ośrodków narciarskich?

- Jednym z ważniejszych trendów jest to, że ośrodki narciarskie przestały inwestować w nowe kluby i bary apres-ski, gdzie często odbywały się dzikie imprezy. Zaczęły za to wydawać pieniądze na rozszerzanie oferty wellness i poprawę jakości usług, np. obsługę i jedzenie w restauracjach, pokoje i inne atrakcje sportowe, które można wykonywać po nartach.

Dzisiaj coraz więcej osób zaczyna doceniać naturę górską. Cieszą nas bardziej wschody i zachody słońca. Traktujemy wyjazd na narty jako moment oderwania się od zgiełku miasta i codziennego pośpiechu.

Narciarstwo to oczywiście sport, ale moim zdaniem też styl życia. Po wjeździe wyciągiem na górę wiele osób mówi: "O, teraz czuję się wolny!". Nawet jeśli nie mają na sobie nart.

Dla mnie magicznym momentem jest ostatni zjazd tuż przed zamknięciem wyciągów, gdy jestem jedną z ostatnich narciarek na stoku. Jest wtedy tak cicho. Ja i natura!

Możemy więc pojechać na narty, nawet jeśli nie zamierzamy jeździć na nartach?

- Oczywiście! Jest teraz tyle atrakcji w ośrodkach. Stara aktywność - spacery w rakietach śnieżnych - ponownie zdobywa teraz popularność. Trudno się dziwić, ma wiele zalet, np. nie wymaga szczególnych umiejętności i nie trzeba czekać na wyciąg. To rozrywka nie tylko dla tych, którzy nie chcą lub nie mogą jeździć na nartach, ale też dla narciarzy na wieczór. Obecnie często organizowane są spacery w rakietach śnieżnych z pochodniami do chaty, gdzie czeka na uczestników wyprawy ciepła i smaczna kolacja.

Teraz narciarstwo łączone jest na wyjazdach z innymi zdobywającymi popularność sportami, m.in. jogą lub kolarstwem.

Wracając do hoteli: które według pani cieszą się większym powodzeniem - nowoczesne czy przypominające stare drewniane chaty?

- Z moich obserwacji wynika, że nadal małe drewniane chaty będące nie hotelami, tylko indywidualnymi apartamentami. To wynika z naszej dzisiejszej potrzeby - spędzania czasu z bliskimi. Osoby, które jadą na narty, najczęściej mają pieniądze, ale na co dzień czasu na wszystko im brakuje. Dlatego urlop pragną spędzić z najbliższymi w spokoju. Nie chcą mieszkać w maleńkim pokoju, w którym słychać każdą rozmowę sąsiadów.

Wolą wydać więcej pieniędzy, ale mieszkać w ekskluzywnym domku lub apartamencie z grupką przyjaciół albo rodziną. Powinien być on dobrze wyposażony - mieć w zaśnieżonym ogródku własną saunę, wannę z hydromasażem i miejsce na ognisko. Na wyjazdach się relaksujemy, dlatego to świetny moment na długie wieczorne rozmowy przy szklance grzanego wina.

Ja zauważyłam, że hotele nie zostają w tyle i też się dostosowują do preferencji gości. Np. hotelowe restauracje coraz częściej proponują gościom potrawy z ekologicznych produktów pochodzących od miejscowych rolników.

- To na pewno! Jedzenie w hotelach jest coraz zdrowsze i ekologiczne. Ośrodki starają się wykorzystywać do gotowania regionalne i sezonowe produkty. Mam wrażenie, że też wielu właścicieli hoteli zrozumiało, że to, co jest zdrowe, to niekoniecznie musi być bez glutenu albo bez laktozy. Dania wegetariańskie i wegańskie wymagają większej kreatywności, dzięki temu są też smaczniejsze. Tym potrawom kucharze poświęcają więcej uwagi. Choć w regionie, w którym mieszkam, nadal sery są bardzo popularnym produktem. Turyści wracają z nimi do domów jak z pamiątką z wakacji.

Narciarstwo to wciąż rodzinny sport?

- Oczywiście. Można jeździć w każdym wieku. A dzieci to mali królowie narciarstwa - uczą się naprawdę bardzo szybko! Spędzony wspólnie czas w górach z całą rodziną to niezapomniane wspomnienia dla każdego jej członka. Nie ma znaczenia, czy pogoda jest zła, czy dobra - najważniejsze, że wszyscy mogą robić coś wspólnie.

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.