Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Właściciele branży narciarskiej stają na głowie, żeby narty nie przestały być cool.

- Kurorty narciarskie przyciągają klientów różnymi atrakcjami. Teraz nie można już liczyć na to, że każdy narciarz będzie chciał spędzać czas od rana do wieczora tylko na stoku - mówi Adriana Czupryn, szefowa Switzerland Tourism w Polsce.

Wśród Niemców, którzy wciąż stanowią grubo ponad połowę zimowych gości w Tyrolu, popularność tego sposobu spędzania wolnego czasu zaczęła ostatnio spadać. W dodatku spadek ten jest skorelowany generacyjnie - aktywni narciarze w grupie wiekowej 20-30 to dziś zaledwie 5 proc. W efekcie średnia wieku na stokach w Austrii, zwłaszcza poza okresami wakacyjnymi i świątecznymi, sięga czasem 50 lat.

Właściciele branży narciarskiej szybko zareagowali na tę zmianę, oferując nowe pozanarciarskie atrakcje.

- W malutkiej szwajcarskiej miejscowości Leukerbad jest 30 różnych basenów termalnych. I tam ludzie przyjeżdżają nie tyle dla stoków, ile dla spa. Takich miejsc w Szwajcarii jest więcej np. ośrodek Scuol z wodami mineralnymi i termalnymi czy Samedan tuż obok St. Moritz - wylicza Adriana Czupryn.

Podobnie jest w Polsce. - Białka Tatrzańska i Bukowina przyciągają do siebie strefami basenowymi i spa, a nie samą ofertą narciarską. Aquapark to opcja, gdy brakuje śniegu - mówi Tomasz Piątkowski, właściciel sieci sklepów Ski Team.

Zimowe kurorty oferują turystom atrakcje nie tylko na stokuZimowe kurorty oferują turystom atrakcje nie tylko na stoku Materiały prasowe

Co wybierze hipster z Amsterdamu

Zmienia się też baza hotelowa. Obok tradycyjnych drewnianych hoteli zaczynają stawać nowoczesne budynki - całe przeszklone konstrukcje pozwalające się zachwycać zimowymi widokami całą noc, jak również w dzień.

W Gruzji ośrodek narciarski Quadrum Ski and Yoga jest prawie całkowicie zbudowany ze zmontowanych pojemników transportowych opierających się na stalowych podporach, które zmniejszają jego oddziaływanie na środowisko. To konstrukcja ekologiczna, jednocześnie nowoczesna i elegancka.

PRZECZYTAJ TAKŻE:

Na narty samolotem. Ile to kosztuje

- W Szwajcarii są dwa dominujące trendy w budownictwie. Pierwszy z nich to prawdziwe górskie chaty, w których są pięciogwiazdkowe hotele zachęcające do siebie górską elegancją na wysokim poziomie. Ich wnętrza mają być zgodne z naturą. Drugi trend to nowoczesne budynki, gdzie do budowy wykorzystywane są różne materiały, m.in. drewno, metal, beton i szkło. Teraz te dwa style zaczynają się łączyć i tradycja przeplata się z nowoczesnością - opisuje szefowa Switzerland Tourism w Polsce.

W Południowym Tyrolu wciąż powstają nowoczesne budynki, np. Hotel Pfösl lub Bühelwirt Wanderhotel, choć nadal jest ich mniej niż tradycyjnych.

- W konstrukcjach bardzo często wykorzystywane jest drewno. Jest to najważniejszy element architektoniczny w obu stylach - mówią przedstawiciele IDM Südtirol.

Nowym trendem jest budowanie "sky pools", czyli otwartych basenów umieszczonych na ostatnich piętrach. Przykładem jest hotel Miramonti w Avelengo w Południowym Tyrolu.

To musiało się zmienić, bo hotele i pensjonaty w austriackim Tyrolu skrojone pod folklorystyczny Gemütlichkeit, czyli odwieczną teutońską wersję święcącego ostatnio triumfy duńskiego hygge, niekoniecznie skusiłyby hipstera z Amsterdamu, który byłby skłonny odkurzyć swój snowboard, zapakować przyjaciół i wypaść w góry na przedłużony weekend. On potrzebuje czegoś bardziej rockowego, dizajnerskiego, mniej przaśnego, a nie wieczorów przy kominku, z porożem obok stuletniego krucyfiksu na ścianie z boazerią.

Na narty możemy pojechać tylko z bagażem podręcznym. W wielu hotelach na miejscu wypożyczymy zarówno sprzęt narciarski, jak i strój do jazdy.

Hotele zmieniły też ofertę gastronomiczną, zaczęły zwracać uwagę na pochodzenie produktów. - W restauracjach hotelowych są ekologiczne bufety, można dostać jajka bio lub sery od lokalnych producentów - mówi Izabela Wysocka ze Stowarzyszenia Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN. - Serwowane są też potrawy wegetariańskie i wegańskie, a także bezglutenowe.

W Leukerbad (Szwajcaria) jest 30 różnych basenów termalnych W Leukerbad (Szwajcaria) jest 30 różnych basenów termalnych  Leukerbad Tourismus/Materiały prasowe

Apres-ski, czyli zabawa po nartach

Po nartach w wielu kurortach czas można spędzać w luksusowych barach oferujących kolorowe koktajle i cygara albo w ekskluzywnych wnętrzach z muzyką na żywo.

Tyrol chwali się 80 restauracjami, które są odnotowane w prestiżowych przewodnikach, z tym Michelina włącznie. Nawet na stokach są knajpy, które oferują kartę win specjalnie skomponowaną przez sommelierów. Zwykle spośród winnic Burgenlandu czy Dolnej Austrii, bo wprawdzie wina austriackie to ledwie jeden procent światowej produkcji, ale za to procent wysokiej jakości.

PRZECZYTAJ TAKŻE:

Przemarzłeś na nartach? Alkohol cię nie rozgrzeje

Bary i restauracje apres-ski prześcigają się w pomysłach na dobrą zabawę.

W Szwajcarii możemy potańczyć w pociągu. "Cztery razy dziennie przejeżdżają wagony pociągu przez przełęcz Oberalp, przewożąc entuzjastów śniegu z Andermatt do Disentis. Zabawiając ich po drodze. Barman Victor oferuje drinki i lokalne specjały na pokładzie, a w weekendy DJ podgrzewa atmosferę" - chwali się na stronie MySwitzerland.

Jeden z instruktorów prognozuje też, że luksusowe lokale apres-ski, do których już nie wchodzimy w butach narciarskich, będą zdobywać popularność ze względu na zasadę: pijesz - nie jedź, która dotyczy także narciarzy. Puby i restauracje położone wysoko w górach przy stokach przestaną serwować alkohol, by narciarze byli przymuszeni do przestrzegania tej zasady.

Przyjazny dla środowiska hotel Quadrum Ski and Yoga w Gruzji został zbudowany z pojemników transportowychPrzyjazny dla środowiska hotel Quadrum Ski and Yoga w Gruzji został zbudowany z pojemników transportowych Materiały prasowe

Alternatywna jazda

- Narciarstwo trasowe przestało być elitarnym sportem. Klasa wyższa chce wyróżnić się spośród tłumu i robić coś oryginalnego. Dlatego mamy teraz taki rozwój alternatywnych form narciarstwa, jak freeride czy ski touring. To dwa sporty popularne od dziesięcioleci w Austrii i we Włoszech. Dziś na ich punkcie oszalał cały świat. Widać to po sprzedaży sprzętu sportowego. W zeszłym roku w sklepach w Austrii sprzedało się więcej nart do skitouringu i jazdy poza trasą niż do jazdy po wyznaczonych szlakach - mówi Franek Przeradzki.

Tylko co ośrodkom po skitourowcach? Przecież oni nie korzystają z wyciągów i skipassów, bo wybierają dziewicze trasy.

- Stacje narciarskie zaczęły dostosowywać swoją ofertę do alternatywnych form narciarstwa. Pojawiają się więc wyznaczone na mapie strefy freeride’owe. Stok jest nadal dziki, ale narciarz może mieć pewność, że nie wpadnie w wielką szczelinę lub trasa nie skończy się urwiskiem. Siedem lat temu to była rzadkość. Ośrodki starają się też dla miłośników ski touringu wyznaczać różne szlaki podejściowe, by nie wchodzili po stokach, gdzie może w nich wjechać narciarz lub by unikali stref lawinowych - mówi Przeradzki.

A jeśli spotkają się z lawiną? Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa natychmiast zareagowało ofertą i organizuje kursy lawinowe dla miłośników freeride’u. - Zapotrzebowanie na nie ciągle rośnie, mamy na nich pełne obłożenie. - Widać, że narciarzy wybierających jazdę poza trasami jest coraz więcej - potwierdza Marek Szlachta, instruktor narciarstwa i pracownik biura Zarządu Głównego Akademickiego Związku Sportowego.

Wiele ośrodków stwarza zjazdowcom warunki do specjalizowania się w konkretnych rodzajach narciarstwa.

- Powstają oznaczone trasy z ustawionym slalomem gigantem, trudne trasy z muldami, specjalne tory "zjazd na krechę", gdzie możemy sprawdzić, jaką osiągnęliśmy prędkość na wytyczonym odcinku. Każdy szanujący się ośrodek ma też snow- park, w którym można poczuć adrenalinę i spróbować snowboardowych trików - wylicza Izabela Wysocka.

PRZECZYTAJ TAKŻE:

Narciarstwo alpejskie. Jak z turysty stać się sportowcem

W wielu resortach narciarskich można też z jednego szczytu na drugi przejechać na tyrolce - narciarz zapinany jest w uprząż, sprzęt przypięty ma do siedziska i przejeżdża nad doliną z prędkością ok.100 km/godz. Duże ośrodki oferują też atrakcje łączące narciarstwo z inną dyscypliną sportową np. lot paralotnią w zapiętych nartach, snowkiting, snow windsurfing itp.

Nowe atrakcje to też ucieczka przed przepełnionymi nartostradami, na których czasami nawet tworzą się korki. Dlatego dziś już w niektórych miejscowościach można wynająć sobie całą górę. W Kolorado góra Silverton jest zarezerwowana tylko dla 80 gości prywatnego klubu. Ale można już wynająć 1, 819 akrów tylko dla siebie, wystarczy zapłacić 14 tys. dolarów.

Sauna w nordyckim stylu w hotelu Miramonti Boutique Hotel (Włochy)Sauna w nordyckim stylu w hotelu Miramonti Boutique Hotel (Włochy) Miramonti Boutique Hotel/Materiały prasowe

Śnieżne przedszkola

Ośrodki coraz większą wagę przywiązują do oferty dla dzieci. Bo w końcu, jak one będą zadowolone, to i rodzice zaliczą wyjazd do udanych i chętnie wrócą w to miejsce ponownie.

- Powstają na stokach przedszkola dla dzieci i specjalnie wyznaczone strefy do zabawy. Umieszczone w nich konstrukcje uczą narciarstwa przez zabawę, np. ruchome chodniczki, które pozwalają dzieciom w łatwy sposób wjechać na górkę. Rodzice mogą zostawić w takiej strefie dziecko pod opieką instruktoraopiekuna, a sami wybrać się na szusowanie po wysokich górach - tłumaczy Marek Szlachta. - W restauracjach na stokach są też kąciki dla dzieci, gdzie czasami jest animator. Dzieci nie nudzą się nawet podczas przerwy na jedzenie - dodaje.

W wielu miejscowościach powstają tory saneczkowe, lodowiska. W ofercie są snowtubing, czyli zjazd na pontonach, wycieczki na skuterach śnieżnych, spacery na rakietach śnieżnych itd. To zamienniki dla uwielbianych przez dzieci zjazdów z górki na sankach lub jabłuszku.

W zapotrzebowania rodzin z małymi dziećmi wstrzeliła się sieć Kinderhotel. Hotele pod tym szyldem powstały z inspiracji dwóch chłopców z Karyntii. Nie mieli ochoty spędzać kolejnych wakacji tak, jak zaplanowali to dla nich rodzice. Ich ojciec wymyślił, że zmieni swój mały pensjonat w miejsce wymarzone dla dzieci.

Dziś Gerhard Stroitz jest szefem potężnej spółki skupiającej kilkadziesiąt hoteli dla rodzin z dziećmi. Większość znajduje się w Austrii, ale kilka znajdziemy też w Niemczech, na chorwackim wybrzeżu i w Dolomitach we Włoszech.

Na stokach działają przedszkola dla dzieci i specjalnie wyznaczone dla nich strefy do zabawyNa stokach działają przedszkola dla dzieci i specjalnie wyznaczone dla nich strefy do zabawy Materiały prasowe

Nie ma nauki bez instruktora

Jeszcze dekadę temu rzadko korzystaliśmy z usług instruktora jazdy. Dorośli zrozumieli, że to żaden wstyd zapisać się na lekcje narciarstwa? - Przełamany został stereotyp - za stary jestem, by się czegoś nauczyć. Już rozumiemy, że narciarstwo daje przyjemność w każdym wieku, dlatego nigdy nie jest za późno na uzupełnienie braków - podkreśla dr Rafał Wołk, instruktor i wykładowca SITN PZN, z Katedry Rekreacji i Zespołu Zimowych Form Rekreacji AWF we Wrocławiu.

Renomowane ośrodki narciarskie zatrudniają nauczycieli z całego świata, by początkujący narciarze mogli się uczyć w rodzimym języku.

Tą drogą poszła Japonia, która otworzyła się w ostatnich latach na turystów z Europy i Australii.

- We Włoszech szkółki narciarskie opłacają kursy języka angielskiego lokalnym instruktorom, bo widzą, że bez tego się nie da - mówi Franek Przeradzki.

Wielu instruktorów jest przeszkolonych do pracy z dziećmi. Instruktorzy pracujący z dziećmi przestali traktować je jako miniaturę osoby dorosłej.

PRZECZYTAJ TAKŻE:

Sanki w Szwajcarii. Na płozach przez Alpy

Jeden z najlepiej opracowanych na świecie programów nauczania narciarstwa dla najmłodszych opracował SITN PZN. - Jest adresowany do dzieci w wieku 4-12 lat. Nie łączymy zajęć dla dorosłych i dla dzieci. Kiedyś często zdarzało się tak, że rodzic, obawiając się o swoją pociechę, zapisywał się razem z nią na lekcje i przechodzili wspólne szkolenie. Tej formy nauczania nie polecamy oraz nie popieramy - mówi Izabela Wysocka.

Dlatego największą popularność zdobywają teraz firmy organizujące rodzinne wyjazdy na narty, a tak naprawdę obozy narciarskie dla całej rodziny. Dzieci podczas dnia trafiają na stok do swojego instruktora, a rodzice mają czas wolny lub mogą podszkolić swoje umiejętności z własnym instruktorem. Zarówno dzieci, jak i rodzice podzieleni są na grupy zaawansowania. - Na takim wyjeździe dorosłej osobie łatwiej skorzystać z lekcji narciarskich. Rodzice myślą sobie: "A, jak już jestem, to czemu mam nie spróbować" lub: "Przecież jest w cenie".

W tym też tkwi sukces tych rodzinnych wyjazdów - mówi dr Michał Staniszewski, instruktor narciarstwa i snowboardu, z Zakładu Sportów Wodnych i Zimowych AWF w Warszawie.

My Polacy taką formułę wyjazdów polubiliśmy. A firm oferujących podobne usługi powstaje bardzo dużo.

Szwajcaria. Specjalnie dla turystów została zbudowana osada iglooSzwajcaria. Specjalnie dla turystów została zbudowana osada igloo Christof Sonderegger/Materiały prasowe

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.