Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Sposobów, by zrobić sobie krzywdę, jest naprawdę wiele. Możesz zostać zasypany przez lawinę, zlecieć w przepaść, zgubić się, zamarznąć czy połamać się z dala od cywilizacji. Mimo to ten sport cieszy się coraz większą popularnością i dziesiątki tysięcy ludzi akceptują takie ryzyko. Dlaczego?

W życiu prawie każdego, doświadczonego narciarza przychodzi moment znużenia. Zjechanie każdą przygotowaną trasą staje się łatwe, kolejne ośrodki narciarskie są kopiami poprzednich, a poziom adrenaliny, który dostarcza nawet bardzo szybka jazda po śladach ratraka, przestaje być wystarczający. My (narciarze) zaczynamy się wtedy rozglądać za czymś nowym, ekscytującym i wymagającym. Snowboard, w wydaniu trasowym, nie różni się od nart aż tak bardzo. Może być rozwiązaniem na kilka sezonów, ale później każdy stanie przed tym samym problemem. Wtedy przychodzi czas, by spróbować na nartach czegoś ekstremalnego.

Przeczytaj także: Na narty samolotem. Ile to kosztuje

Ekstremalnie, czyli jak?

Słowo "ekstremalne" jest obecnie nagminnie nadużywane. Sportem ekstremalnym nazywana jest powszechnie zarówno jazda na deskorolce na ulicach Barcelony, jak i skoki ze skały w stroju wiewiórki i otwieranie spadochronu tuż nad ziemią. Czym zatem jest ekstremalne narciarstwo i czy rzeczywiście zasługuje na ten epitet?

Pod tą nazwą skrywa się kilka pokrewnych, ale jednak różniących się od siebie dyscyplin. Każda z nich jest stopniowalna, to znaczy można uprawiać ją w sposób zachowawczy, jak też trudny i ryzykowny. Kwestia rozdziału tych form pozostaje płynna, bo ściśle się ze sobą łączą.

>> Freeride

Freeride to jazda poza przygotowanymi trasami. Przygotowanymi, a nie wyznaczonymi, ponieważ coraz częściej w stacjach narciarskich wyznacza się obszary do jazdy w dziewiczym terenie. Chodzi o określenie miejsc, w których nie ma szczelin lodowcowych, urwisk czy innych niewidocznych pułapek, lecz poza tym nie są przygotowane dla narciarzy.

Oczywiście freeride jest tak stary, jak samo narciarstwo. Przygotowane trasy są wymysłem XX w., natomiast pomysł poruszania się na nartach po śniegu (o tym więcej poniżej) sięga co najmniej pięciu tysięcy lat przed naszą erą. Freeride w USA cieszy się w zasadzie nieprzerwanie popularnością równą narciarstwu trasowemu. W Europie swój renesans przeżywa teraz. Powodów jest kilka, a wśród nich rewolucja sprzętowa, która sprawiła, że jazda poza trasami staje się łatwiejsza.

Poza przygotowaną trasą można jeździć w bardzo różnym terenie. Od niezbyt stromych stoków po kamieniste żleby.

Freeriderzy na szczyt mogą dostawać się na kilka sposobów. Najczęściej będzie to wyciąg narciarski, rzadziej skitury (czytaj poniżej), a jeszcze rzadziej skutery, ratraki lub drogi heliskiing, czyli użycie helikoptera w charakterze windy.

Przeczytaj także: Modne kierunki narciarskie. Teraz tam się jeździ

>> Skituring

W skituringu (nazwa jest spolszczeniem angielskiej nazwy "ski touring") kluczowe jest nie to, gdzie jeździsz, lecz to, gdzie chodzisz. Na nartach oczywiście. Czym to się w takim razie różni od biegówek? Sprzętem i terenem, w którym można działać. Podobnie jak w biegówkach czy telemarku potrzebne są wiązania z uchylną piętą, jednak w odróżnieniu od tych dwóch, do zjazdu piętę można przypiąć do narty "na sztywno" i zjeżdżać tak, jak na zwykłych nartach trasowych.

Oprócz specjalnego wiązania do podejścia używa się jeszcze tak zwanych fok. Niegdyś robiono je ze skór tych zwierząt, obecnie są syntetyczne. To taśmy, które mają dość sztywne włosie skierowane w jedną stronę. Dzięki temu narta z naklejoną od spodu foką posuwa się płynnie w jedną stronę, a w drugą przylega do śniegu. Z dobrą techniką i siłą w rękach i nogach można na nich podchodzić pod bardzo strome, sięgające nawet 40 stopni, wzniesienia.

Skituring ma wiele odmian i może być zarówno sportem rodzinnym, jak i ekstremalnym, wyczynowym połączeniem trudnych podejść i ambitnych zjazdów.

Jedną z wariacji skitouringu jest freetouring. Różnica to priorytety narciarza. Tradycyjny sprzęt skiturowy musi być przede wszystkim lekki, ze względu na godziny spędzone na podchodzeniu. Zestaw freeturowy jest cięższy, by po tych kilku godzinach podchodzenia kilkunastominutowy zjazd był możliwie najlepszy.

>> Skialpinizm

Na skiturach można zdobywać strome szczyty, jednak są pewne ograniczenia. W końcu, aby iść dalej, narty trzeba zdjąć i przypiąć do plecaka. Na buty narciarskie założyć raki, do ręki wziąć czekan zamiast kijów. W grę wchodzi również uprząż wspinaczkowa i lina, do asekuracji z partnerem.

Skialpinizm, gdy połączymy go ze zjazdami trudnymi technicznie liniami, jest najwyższą formą narciarskiego wtajemniczenia. Nie ma czegoś takiego jak skialpinizm rekreacyjny. Aby go uprawiać, potrzebne jest doświadczenie, doskonała technika, kondycja oraz przeszkolenie w technikach alpinistycznych.

Równocześnie w trudno dostępnych, wysokich górach poruszanie się na nartach jest optymalnym sposobem zdobywania szczytów. Podchodząc na nartach, człowiek nie zapada się w głęboki śnieg.

Niewielu jest jednak na świecie ludzi, którzy mogą pochwalić się zarówno doskonałą techniką górską, jak i narciarską. Jedną z takich osób jest Polak Andrzej Bargiel, który w ostatnich latach dokonał na nartach kilku spektakularnych podejść i zjazdów w Himalajach, Tienszan i Pamirze.

Przeczytaj także: Maraton w butach narciarskich

>> Freeskiing

Freeskiing to zupełnie inna dyscyplina niż trzy powyższe, przez wielu uznawana za najbardziej widowiskową. Polega na wykonywaniu w powietrzu przeróżnych ewolucji - salt, obrotów, śrub czy przejazdów po poręczach. Ten sport cieszy się największą popularnością wśród nasto- i dwudziestolatków.

Nie muszą być biegli w samej jeździe na nartach, ponieważ nie ona jest tu najważniejsza. Liczy się trening gimnastyczny i brak zahamowań.

Brzmi dziwnie? Wystarczy zatrzymać się przy jakimś snowparku i pooglądać freeskierów w akcji. Co roku w lutym na Podhalu odbywają się zawody Polish Freeskiing Open, gdzie można oglądać najlepszych zawodników z Polski i okolic. Freeskiing, a konkretnie slopestyle i halfpipe są również obecne na igrzyskach olimpijskich jako dyscypliny pokazowe.

W tym miejscu kronikarski obowiązek nakazuje dodać, że w sensie czysto typologicznym freeride jest odmianą freeskiingu. Obecnie mało kto używa tego podziału. Gdy chodzi o jazdę poza trasami, mówi się freeride, a gdy o skoki - freeskiing. Całą tę typologię trzeba zresztą traktować z przymrużeniem oka. Coraz częściej zdarza się narciarz, który wejdzie pod szczyt na skiturach, ostatni stromy żleb pokona z nartami na plecach, w rakach i z czekanem. Na szczycie zapnie swoje szerokie, freeride’owe narty-twintipy, a zjeżdżając, wykona to salto, to obrót o 360 stopni na jakiejś napotkanej skale.

Nie wiadomo, jak kogoś takiego nazwać, ale z pewnością jego wyczyny można oglądać z zapartym tchem. Zawody tego typu narciarzy nazywają się Freeride World Tour i są transmitowane na żywo na YouTubie.


*Franek Przeradzki - instruktor narciarstwa, freerider i podróżnik, współzałożyciel FREERIDERS, redaktor serwisu Nanarty.sport.pl. Co roku spędza w górach ok. dwóch miesięcy, od 13 lat lat zakochany w skiturach

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.