Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Jedź z osłoną. Jeśli wybierasz się w góry samochodem, narty i deskę najlepiej przewieźć w przeznaczonym do tego bagażniku. W czasie podróży na nartach i desce pozbawionych osłony mogą osiadać zanieczyszczenia z drogi. Wnikają one w sprzęt i go niszczą. Jeżeli będziesz podróżować samolotem lub autobusem, wpakuj sprzęt w pokrowiec. Ochronisz go w ten sposób od wilgoci i przetarć.

Wycieraj deskę/narty ze śniegu. Po każdym użyciu należy narty lub deskę wytrzeć szmatką i oczyścić z brudu i  śniegu. Sprzęt nie lubi wilgoci, dlatego warto po zejściu ze stoku go osuszyć. Jeżeli zostawimy w samochodzie mokre narty lub deskę, to zaczną nam rdzewieć krawędzie, śrubki i inne metalowe części. – Szczególnie krawędzie deski bardzo szybko łapią rdzę, a przez to łatwiej się zdzierają. Warto zawsze mieć jakąś szmatkę, np. w plecaku, pokrowcu lub samochodzie – radzi Paulina Ligocka, dwukrotna brązowa medalistka mistrzostw świata w half-pipie (konkurencja snowboardowa), obecnie instruktorka i właścicielka Szkoły Snowboardowej Pauliny Ligockiej.

Smaruj narty/deskę. Dobrze nasmarowana narta lub deska jest szybsza, a ślizg jest lepiej chroniony przed różnymi czynnikami zewnętrznymi, np. lodem. Narty i deskę należy więc smarować regularnie (co kilka dni na wyjeździe), ponieważ już po pierwszej jeździe na nowym sprzęcie ślizgi się zużywają. Lód, śnieg, igliwie, lub, co gorsza, kamienie i korzenie dewastują ślizg. Jeśli jest on biały, to znaczy, że już całkowicie wysechł, i jest to ostatni moment, kiedy można zainterweniować i nasmarować nartę lub deskę. - Osoby, które dopiero zaczynają jeździć, powinny poszukać w specjalistycznych sklepach smarów w tubkach, które wyglądają podobnie jak pasty do butów. Działają też na tej samej zasadzie. Kiedy tubkę przyciskamy do narty, smar wypływa i rozprowadzamy go po powierzchni ślizgu gąbką. To proste w stosowaniu. Jednak zaawansowani narciarze częściej korzystają ze smarów, które trudniej się nakłada. Lubią smary w kostkach, które można wcierać w ślizg na zimno, ale też stosować na gorąco. W tym drugim wypadku smar rozprowadza się żelazkiem po ślizgu – opowiada instruktor narciarstwa dr Bartłomiej Krynicki, pracownik Wydziału Turystyki i Rekreacji AWF w Warszawie. Nadmiar smaru pozostawionego na ślizgu usuwamy cykliną do nart. Przyciskając cyklinę oburącz, prowadzimy ją wzdłuż ślizgu w kierunku tyłu. Po zakończeniu oglądamy dokładnie ślizg i usuwamy resztki smaru (szczególnie na przodzie i tyle, ponieważ tam jest najtrudniej usunąć smar). Zasada ta dotyczy zarówno deski, jak i nart. - O narty freestyle’owe nie trzeba dbać tak dokładnie, ponieważ służą one głównie do wykonywania trików w snowparkach. Narty alpejskie zawodnicy potrafią smarować codziennie lub co dwa dni. W wypadku sprzętu freestyle’owego nie ma takiej potrzeby. Ważne, by smarować go raz na jakiś czas - tłumaczy Zuzanna Witych, wielokrotna Mistrzyni Polski w narciarstwie freestyle’owym.

Po sezonie do serwisu. O nasz sprzęt najlepiej zadba profesjonalny serwis narciarsko-snowboardowy. Zapewnia on m.in. ostrzenie krawędzi, smarowanie, zalewanie ubytków i regulację wiązań. Sprzęt należy konserwować w serwisie przynajmniej raz w roku. - Najlepiej deskę lub narty zanieść do serwisu tuż po zakończonym sezonie. Profesjonalny personel serwisu oceni, czy są ubytki, naostrzy krawędzie i posmaruje ślizg. Gotowy i zadbany sprzęt odstawiamy i nie musimy się martwić o przyszły sezon - radzi Paulina Ligocka.

Zabezpiecz na lato. Po zakończonym sezonie i profesjonalnym serwisie sprzęt musimy dobrze wysuszyć. Nie można go zostawić luzem w piwnicy lub na strychu. W takich miejscach jest często wilgotno i zbiera się kurz. – Na pewno warto na okres letni owinąć w coś sprzęt, najlepiej sprawdzi się pokrowiec. Od wilgoci potrafią rdzewieć krawędzie. Stają się przez to nieostre i źle trzymają się na śniegu – tłumaczy instruktor narciarstwa Bartłomiej Krynicki. Niebezpieczny jest również kurz. – Osadzając się na ślizgu, może go niszczyć. Jest to odczuwalne, gdy jesteśmy zaawansowanymi snowboardzistami lub narciarzami – mówi Paulina Ligocka.

Nie zapomnij o wiązaniach. Najpierw oczyść je z brudu i soli. Aby wydłużyć żywotność sprężyn w wiązaniach, warto je maksymalnie poluzować. – Czyli wiązania rozkręcamy do zera, aby ustawić jak najmniejszy nacisk – mówi instruktor narciarstwa Bartłomiej Krynicki. Zanim udamy się ponownie na stok, pamiętajmy o przykręceniu wiązań.

Susz buty. Po każdym powrocie ze stoku trzeba je wysuszyć. Idealne warunki schnięcia dla butów panują, wtedy gdy dostaje się do ich wnętrza lekko ciepłe (nie gorące) powietrze. W hotelach można spotkać specjalne suszarki, na których zawiesza się buty. Są również do kupienia w profesjonalnych sklepach specjalnie przeznaczone do tego grzałki. Po co suszyć buty narciarskie? Po pierwsze, wkładanie zimnego i wilgotnego buta o poranku jest nieprzyjemne. Po drugie, jest to higieniczne, ponieważ tylko dobrze wysuszone obuwie nie daje nieprzyjemnego zapachu. A regularnie zostawianie butów wilgotnych może również zmieniać ich właściwości.

Zapnij buty, gdy ich nie używasz. - Po sezonie, kiedy nie używamy butów, warto je zapiąć tak, jakbyśmy mieli nogę w środku. Nie można za mocno ich ścisnąć klamrami, ale też nie możemy ich zostawić całkowicie otwartych. But, dzięki temu nie będzie się odkształcał – radzi Zuzanna Witych. Zasada ta dotyczy zarówno butów narciarskich, jak i snowboardowych. Zapięte buty najlepiej również schować do pokrowca, by chronić je przed wilgocią.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.