Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

   Wędrując po otulonym w biały płaszcz terenie, można udać się… dokądkolwiek. To bowiem, co wiosną, latem i jesienią jest niedostępne (bo porośnięte przez chaszcze, bo kosodrzewina, bo gałęzie i wykroty, bo głębokie błoto…), zimą okazuje się dogodnym szlakiem wędrówki. Świat przykryty śniegiem – niby ten sam, a jednak inny. Z zupełnie nowymi możliwościami. Każdy kierunek wydaje się dobry do dalszej drogi. A brak jakichkolwiek ścieżek nie stanowi problemu (w końcu – gdy ich nie ma, to sami je wytyczymy). Szkoda więc zimowego czasu na zastanawianie się. Trzeba przygotować sprzęt i (licząc na śnieg) wyruszyć w drogę. Zachłysnąć się widokami. Zasłuchać w ciszy zimowego pejzażu. Zasmakować zmęczenia i radości z dotarcia na szczyt – tak jak podczas każdej wędrówki. W zimie ma ona jednak to szczególne, dodatkowe „coś”. Trudno powiedzieć, co. Ale jest to na pewno coś pięknego.

Trasy dla narciarzy biegowych w Małopolsce

Jaki sprzęt wybrać do narciarstwa turystycznego?

 Każda forma narciarstwa wymaga zastosowania odpowiedniego, zaprojektowanego specjalnie dla niej sprzętu – nart, butów, wiązań i kijków. I choć chodzi w końcu o to samo – o przemieszczanie się po śniegu – to różnice są tak znaczne, że uprawianie jednej formy za pomocą sprzętu nadającego się do innej w zasadzie jest niemożliwe. Jest kilka typów nart, które mogą wydawać się właściwe (bo służą do przemieszczania się), ale tylko dwa z nich spełniają nasze kryteria. Potrzeba nam bowiem szerokiej deski (aby się nie zapadała), metalowej krawędzi (aby móc zjeżdżać po zmrożonym śniegu bez bocznych ześlizgów), solidnego wiązania (aby móc działać z odpowiednią siłą pozwalającą na skręty) i wreszcie – mocnych butów dobrze okalających kostkę. Wymaganymi cechami charakteryzują się dwa typy nart: skitury i narty backcountry (BC).

  • Narty turowe (tzw. skitury) przeznaczone są do uprawiania turystyki wysokogórskiej (skialpinizmu), lecz bardzo dobrze nadają się również do wędrówek górskich, a także do wielodniowych włóczęg od schroniska do schroniska. Są szerokie i posiadają krawędzie, a ich wiązania (stosowane m.in. przez ratowników górskich) umożliwiają podnoszenie pięty – wówczas narty świetnie sprawdzają się w marszu i podchodzeniu, ponieważ umożliwiają typowy dla nart biegowych płynny posuwisty krok. Przy całkowitej blokadzie buta i zespoleniu go na pełnej długości z deską – narty te mogą być wykorzystywane jako typowo zjazdowe (są jednak od nich krótsze, nieco lżejsze i twardsze). Są także przygotowane pod mocowanie niezbędnych przy podchodzeniu fok, czyli taśm o fakturze imitującej foczą skórę, uniemożliwiających ześlizgiwanie się do tyłu.
  • Narty BC (tzw. backcountry) są zdecydowanie lżejsze od turowych. Wyposażone w wiązania analogiczne do nart biegowych (choć z dużo grubszą belką mocującą but) i wzmocnione metalowymi krawędziami, nadają się do górskich wędrówek równie dobrze jak skitury, choć wymagają zupełnie innej techniki zjazdu i dużo większych umiejętności. Wykorzystując jednak techniki stosowane w nartach telemarkowych (skręt z przyklękiem i wysunięciem jednej narty do przodu), zjazdy wykonywane na nartach typu BC mogą być niezwykle efektywne i pozwalać na pokonywanie stromych zboczy także w lesie – co w wielu wypadkach nie jest możliwe nawet na skiturach. Oczywiście – wymaga to wielu sezonów nauki! Dla przeciętnego użytkownika BC właściwym celem eksploracji są rejony górskie o stosunkowo łagodnych stokach, które obfitują w zjazdy bez konieczności dynamicznych skrętów. Niezwiązana z nartą stopa nie pozwala bowiem na skuteczne manewrowanie podczas stromego zjazdu. Narty backcountry są nieco dłuższe i zarazem węższe niż turowe, przez co dużo łatwiej się je prowadzi podczas marszu. Są też od nich znacznie szybsze – co wynika także z mniejszej wagi. Z drugiej strony nieco bardziej zapadają się w śniegu.

Na narty w Tatry. Na Słowacji góry wyższe, ale na Podhalu karnety na wyciągi tańsze

Jeśli chcemy zatem dokonać wyboru w zakresie tego „na czym jeździć”, musimy sobie najpierw odpowiedzieć na pytanie, jakiego rodzaju doświadczenia szukamy. Jeśli chcecie pokonywać na nartach duże odległości i samo wędrowanie jest dla Was tak samo ważne jak zjazd, to lepiej postawić na BC. Jazda na tych nartach to po prostu czysta przyjemność. Lekkość. Fantazja. Coś, co w połączeniu z przestrzenią daje niesamowitą frajdę.

Plusy skiturów to przede wszystkim możliwość dynamicznego, a przy tym stabilnego, czyli bezpiecznego zjazdu ze stromych zboczy oraz możliwość łatwego pokonania na fokach długich i stromych podejść, na których „jodełkowanie” jest nieefektywne i bardzo męczące. (...)

Ale… No właśnie. Nie ma idealnych nart. Nie są nimi ani BC, ani tury. Każdy rodzaj daje inne odczucia, inne wrażenie pokonywanej przestrzeni i nie ma się co silić na określanie „co lepsze”; to bezcelowe. Można jedynie zapytać: „Co lepiej odpowiada moim potrzebom?”. I takie pytanie ma sens. A odpowiedź stanie się podstawą decyzji dotyczącej właściwego zakupu.

Tym, którzy próbowali już swoich sił na nartach turystycznych w łatwiejszym terenie i są przygotowani kondycyjnie do dłuższych wycieczek górskich, na początek polecamy  Beskid Wyspowy! Wszystkich pozostałych zachęcamy do spróbowania sił na łatwiejszych trasach. Fragmenty opisów tras zostały wybrane z przewodnika Michała Franaszka pt. „Przewodnik turysty narciarza” i poniżej przedstawiamy jedynie ich zarys.

 Wycieczka na Ciecień

Długość – 17,4 km, przewyższenie – 635 m, szacowany czas – 5 godz.

Bardzo przyjemna i stosunkowo nietrudna wycieczka dla miłośników nart turowych i backcountry. W pierwszej części przebiega otwartymi polami na zboczach masywu Ciecienia (piękne widoki na dolinę Krzyworzeki), w drugiej zaś w leśnym otoczeniu na jego grzbiecie. Atrakcje na trasie to panorama z wieży widokowej na Księżej Górze oraz pozostałości pradawnego
grodu na Grodzisku (jako opcja! z uwagi na strome podejście i zjazd).

Trasa zaczyna się w Poznacho-wicach Górnych w miejscu, gdzie droga asfaltowa ostro skręca w lewo, a stromo pod górę odbija niebieski szlak pieszy. Znajduje się tu charakterystyczna „wnęka” w zboczu, stanowiąca dogodne miejsce do zaparkowania samochodu (a nawet dwóch). Po drodze podziwiać możemy majestatyczne masywy Lubomira i Łysiny oraz Kamiennika. Jeśli uda się wędrować tym odcinkiem w słońcu, wrażenia będzie niezapomniane. Czeka nas naprawdę strome podejście na szczyt Ciecienia (829 m n.p.m.). Na dystansie ok. 1,5 km wznosimy się o ponad 300 m. Wyraźnie zarysowany szczyt całego pasma, choć daje zdobywcom satysfakcję, to jednak nie oferuje żadnych widoków.

Możemy wspiąć się na wierzchołek Księżej Góry i z wysokiej (czteropiętrowej) drewnianej wieży widokowej podziwiać panoramę Ciecienia i pasma Lubomira w Beskidzie Makowskim.

Na zakończenie wycieczki możemy zdobyć kopulasty, porośnięty bukowym lasem szczyt Grodziska (618 m n.p.m.), a potem powrócić do miejsca startu tą samą drogą, którą tu dotarliśmy (trawers polami wokół góry).

Wycieczka na Mogielicę

Długość – 14,2 km, przewyższenie – 810 m, szacowany czas – 4,5 godz.
Niedługa wycieczka na najwyższy szczyt Beskidu Wyspowego. Po drodze piękne odludne miejsca z dalekimi widokami, ale też męczące, długie podejścia. Trasa dla osób o dobrej kondycji. W kilku miejscach, ze względu na strome zjazdy wąskimi leśnymi drogami, wymaga wzmożonej uwagi i dużych umiejętności technicznych. W kilku miejscach może być konieczne zdjęcie nart. Nagrodą za trud jest fenomenalny widok z Mogielicy.

Wędrówka rozpoczyna się w Jurkowie – miejscowości leżącej u podnóża trzech wybitnych „wyspowych” szczytów: Mogielicy, Łopienia i Ćwilina. Startujemy z parkingu znajdującego się w centrum wsi przy zajeździe Mogielica. Przed wyruszeniem na trasę warto obejrzeć stojący w pobliżu (po drugiej stronie ulicy) drewniany kościół pw. MB Nieustającej Pomocy, zbudowany w 1913 r. Początkowo wędrujemy drogą przez pola, a w tyle za nami otwiera się widok na okolice Jurkowa. Zdobywamy Przełęcz Edwarda Rydza-Śmigłego, skąd szczególnie ładny widok otwiera się na wschód, gdzie widać nie tylko Słopnice, ale też Limanową i górujące nad nią Pasmo Łososińskie, a także szczyty Golców, Cichoń i Ostrą. Przełęcz łączy Łopień z Mogielicą i rozdziela doliny Chyszówki i Czarnej Rzeki. Stoi tu pomnik upamiętniający walki legionistów z 1914 r., którzy w czasie operacji limanowsko-łapanowskiej stoczyli zwycięski bój. Na przełęczy zaczyna się zasadnicza część podejścia na Mogielicę. Kierujemy się na południe za znakami szlaku zielonego drogą prowadzącą przez łąkę do odległego o 150 m lasu. Po pewnym czasie przejdziemy przez polanę Wyśnikówkę otoczoną ładnymi bukami, z której na zachód otwiera się widok na masywy Ćwilina, Śnieżnicy i Lubonia Wielkiego, a także na bliski już szczyt Mogielicy.

Miniemy tzw. Zbójnicki Stół, na którym (według legendy) grasujące w tym rejonie bandy zbójeckie dzieliły między siebie zdobyte łupy. Szlak zielony połączy się z niebieskim z Jurkowa i  na ostatnim fragmencie stoczymy prawdziwą „walkę” – nachylenie zbocza będzie wyjątkowo strome i może się zdarzyć, że nawet foki nie będą mogły zapobiec uślizgom nart do tyłu.

Po finiszowym podejściu oba szlaki wyprowadzają nas na najwyższy szczyt Beskidu Wyspowego – Mogielicę (1171 m n.p.m.). Sama kulminacja jest ściśle zalesiona, jednak dzięki stojącej na niej wieży widokowej można podziwiać jedną z najwspanialszych panoram w całych Beskidach.

Ze szczytu czeka nas zjazd niebieskim szlakiem do Jurkowa, a po drodze podziwiać można  ciekawe widoki – masyw Ogorzałej, Łopień (na północy), zbocza Krzystonowa i okoliczne doliny. Wycieczka kończy się na przystanku autobusowym przy skrzyżowaniu w centrum wsi.

Wycieczka Masywami Ogorzałej i Czarnego Działu

Długość – 25,2 km, przewyższenie – 1123 m, szacowany czas – 7,5 godz.

Niezwykle przyjazna dla doświadczonych wędrowców, wiodąca w znacznej części otwartymi polami trasa, idealna zarówno dla narciarzy lubiących backcountry jak i tych preferujących skitury. Dużo otwartej przestrzeni, wspaniałe widoki, łatwe technicznie podejścia i zjazdy, ale też trudniejsze podejście na zboczach Ogorzałej.

Wycieczka zaczyna się w centrum Mszany Dolnej. Można wystartować z jednego z parkingów w sąsiedztwie Urzędu Miasta, a potem skierować się ku ulicy Zielonej biegnącej wzdłuż Mszanki. Dość stromym podejściem zdobyć szczyt Bucznika (598 m n.p.m.), z którego rozciąga się panorama na Ogorzałą, Wsołową, Witów, wznoszące się na kolejnym planie samotniki: Ćwilin (na wschodzie), Śnieżnicę (na północnym wschodzie), Lubogoszcz (na północy) oraz Luboń Wielki i Szczebel (na zachodzie). Na południu rozciąga się masyw Gorców.

Ze szczytu Bucznika zjeżdża się łagodnie na północny wschód, na niewielką przełączkę i dalej ku polnej drodze, którą wiodą oznakowania zielonego szlaku pieszego, którym wędrujemy pod Wierzchołkami Ogorzałej przez szczyt Ostrej. W końcu wyjeżdżamy z lasu łagodnym zjazdem na widokową polanę nad przysiółkiem Pawlaki, skąd możemy podziwiać widok na dolinę górnej Łostówki. Później czeka nas zjazd stromym stokiem na dno doliny, a także podejście zboczami Ćwilina, wędrówka polami, a także grzbietem, za znakami żółtego szlaku pieszego, który  towarzyszy nam do końca wycieczki. W trakcie wędrówki podziwiać można panoramę na Pasmo Lubomira i Łysiny w Beskidzie Makowskim, Luboń Wielki, sąsiadujący z nim Szczebel oraz trójwierzchołkową Śnieżnicę. Koniec wycieczki to najpierw podejście na Czarny Dział (673 m n.p.m.) z widokami obejmującymi wzniesienia Beskidu Wyspowego, Gorce oraz Pasmo Podhalańskie; wędrówka odsłoniętym grzbietem i zjazd do Mszany Dolnej.

Tekst pochodzi z książki "Przewodnik turysty narciarza. 50 tras w polskich górach" wydanej przez Bezdroża

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.