Danone ogłosiło, że 20 stycznia dołączyło do elitarnego grona B Corpów. Spółka jest obecnie największym polskim B Corpem i pierwszym przedstawicielem branży spożywczej o tak dużej skali działalności. Nazwa B Corp nie jest jeszcze powszechna w Polsce i mało znana konsumentom. Czym jest ruch B Corp i na czym polega?

Paulina Kaczmarek, menedżerka zrównoważonego rozwoju w Danone: B Corp powstało w 2006 r. w Stanach Zjednoczonych. Ruch założyło trzech przyjaciół, absolwentów Uniwersytetu Stanforda: Jay Coen Gilbert, Bart Houlahan i Andrew Kassoy. Dwóch z nich prowadziło wcześniej firmę odzieżowo-obuwniczą. Firma wyróżniała się wysokimi standardami etycznymi, środowiskowymi i społecznymi. Gdy mężczyźni ją sprzedali, ze zdziwieniem obserwowali, jak nowy właściciel de facto obdziera ją z misji i wartości. To ich bardzo bolało. Wtedy pojawiła się potrzeba wprowadzenia rozwiązania organizacyjno-prawno-formalnego, które pozwalałoby uniknąć takich sytuacji w przyszłości i które jednocześnie stworzyłoby ramy, by nawet po zmianach właścicielskich wypracowane kwestie w zakresie zrównoważonego rozwoju były kontynuowane.

Tak powołano do życia B Lab, organizację non-profit wydającą certyfikaty B Corp. Jej głównym założeniem jest wykorzystanie siły biznesu do tworzenia dobra. B Lab wypracowało standardy, które trzeba spełnić, by być certyfikowaną firmą B Corporations. Firmy, które taki certyfikat otrzymują, mogą posługiwać się znaczkiem Certified Benefit Corporation w swojej komunikacji zewnętrznej i na opakowaniach produktów. Trzeba także dodać, że B Corp to również ruch firm – skupiający na ten moment 4400 przedsiębiorstw, w tym Too Good To Go, Chiesi, Mustela, Wetransfer, illy, Patagonia czy The Guardian. Firmy wzajemnie się wspierają, tworzą grupę, której głównym mottem jest wykorzystanie siły przedsiębiorczości i ducha biznesu do tego, żeby naprawiać świat, a nie go dalej niszczyć.

Dlaczego Danone, spośród tak wielu dostępnych możliwości, zdecydowało się przystąpić właśnie do ruchu B Corp?

Na rynku mamy szereg certyfikacji, ale w większości dotyczą one konkretnych aspektów np. warunków pracy. To, co charakteryzuje certyfikat B Corp, to całościowe spojrzenie na firmę, na jej działanie biznesowe z perspektywy zrównoważonego rozwoju. Czasem mówi się, że B Corp pomaga odróżnić konsumentom dobre firmy od dobrego marketingu. Ostatnie lata przyniosły wysyp różnego rodzaju komunikatów, co do etyczności działań firm czy sposobu powstawania produktów. Konsument może być zagubiony i nie wiedzieć, którym deklaracjom wierzyć. B Corp jest zewnętrznym poświadczeniem standardów. Jest sygnałem dla konsumentów, że ktoś zweryfikował działanie firmy w zakresie zrównoważonego rozwoju.

Dla Danone w Polsce to kontynuacja globalnej misji. Kilka lat temu przyjęliśmy zobowiązanie, że do końca 2025 roku chcemy certyfikować 100 proc. naszych spółek na świecie. W tej chwili ten procent wynosi 55. Cieszymy się, że również Polska dołącza do B Corpów.

Wspomniała Pani o tym, że certyfikat to korzyść dla konsumentów, dla których jest potwierdzeniem, że firma wdraża wysokie standardy działania z zakresu zrównoważonego rozwoju. Jakie jeszcze korzyści daje przynależność do grona B Corpów?

Dla nas ważne jest także biznesowe podejście. W czasie pandemii coraz więcej zaczęło kłaść nacisk na zdrowy styl życia czy mówić się o kryzysie klimatycznym. Temat zrównoważonego rozwoju staje się bardzo ważny. Chcemy budować zaufanie, pokazywać, jakie wartości stoją za marką firmy. Nie tylko mówić o naszych działaniach, ale i pokazywać, że zostały one zewnętrznie zweryfikowane. . Jest to także ważne z punktu widzenia Danone jako pracodawcy. Dla najbardziej utalentowanych pracowników kwestie etyczne, społeczne czy środowiskowe nie są obojętne. Kandydaci stawiają pytania, co stoi za firmą, jakie wartości jej przyświecają, co robi. Mamy nadzieję, że certyfikacja pomoże nam budować zespół supertalentów, zaangażowanych w rozwój biznesu, ale też w pozytywne oddziaływanie na społeczeństwo i środowisko. 

Na stronie ruchu B Corp można przeczytać, że certyfikacja to dość długi proces, trwający od 10 miesięcy do nawet 2 lat. Ile trwała procedura w przypadku Danone?

Tak, rzeczywiście, proces nie jest prosty. Zaczyna się od zgłoszenia i wypełnienia kwestionariusza, który nazywa się Benefit Impact Assessment. Kolejnym krokiem jest przesłanie dokumentów poświadczających odpowiedzi i poddanie się zewnętrznej, niezależnej weryfikacji. Z rozmów, jakie prowadzę z firmami, wynika, że proces ten trwa rok, 2 lata. W naszym przypadku procedura trwała około 9 miesięcy, po prostu  od lat działamy w zakresie zrównoważonego rozwoju. Wiele firm, gdy wypełnia kwestionariusz, orientuje się, że jak dużo  standardów  musi jeszcze wdrożyć, stąd czas się wydłuża. Dla nas, choć od lat działamy w zakresie zrównoważonego rozwoju, proces certyfikacji był sprawdzeniem, prześwietleniem naszego podejścia, działań, wskaźników. Mogliśmy dzięki temu zobaczyć, w których obszarach jesteśmy dobrzy, a w których zakresach możemy się jeszcze poprawić. I tak też podchodziliśmy do procesu certyfikacji jako takiego narzędzia weryfikacji.

Certyfikat B Corp nie jest dany raz na zawsze. Czy to oznacza, że działania Danone w zakresie zrównoważonego rozwoju będą podlegały kontroli?

Tak. B Corp to nie jest nagroda czy wyróżnienie, to poświadczenie naszych wysiłków, które podejmowaliśmy w ostatnich latach. To też zobowiązanie na przyszłość. Dołączając do tego ruchu, dołączamy do grupy firm, którym przyświeca wspólny cel – wykorzystanie sił biznesu do naprawienia świata. To bardzo innowacyjne myślenie w Polsce, ale tworzące sporo szans: ekologicznych, etycznych, ale też biznesowych. Certyfikat otrzymaliśmy na okres trzech lat. Jeśli będziemy chcieli go utrzymać i dalej pozostać w ruchu, a tym samym wykorzystywać fakt, że jesteśmy B Corpem w komunikacji, to przed upływem 3 lat będziemy musieli poddać się ponownej weryfikacji. Najczęściej jest tak, że ponowna certyfikacja jest szansą na poprawę wyniku certyfikacji.  Rozumiejąc specyfikę działania B Corpa – standardy operacyjne, czas kolejnych trzech lat zamierzamy wykorzystać na poprawę naszych sposobów działania, by za 3 lata mieć wyższy wynik. I to jest nasz cel. Wiele firm tak do tego podchodzi i to jest bardzo ważne. B Corp to nie jest nagroda, to bardziej zobowiązanie i zachęcenie do dalszej pracy.

Kiedy klienci znajdą na opakowaniach oznaczenie B Corp?

Oznaczenia będziemy sukcesywnie wprowadzać na nasze opakowania w tym roku. Mam nadzieję, że klienci docenią naszą przynależność do ruchu B Corp. Ale też, że więcej osób zainteresuje się ruchem i tym, co za nim stoi. Być może więcej firm będzie chciało wejść na tę ścieżkę zmiany.

Powiedziała Pani, że proces certyfikacji był momentem weryfikacji. Które obszary po tej weryfikacji firma będzie musiała mocniej rozwinąć, by w kolejnych latach nadal być w gronie B Corpów?

Proces certyfikacji pokazał nam nasze dobre strony, ale też obszary, które wymagają rozwoju. W tym roku chcemy ponownie zdefiniować nasze priorytety. Chcemy zająć się mocniej wybranymi tematami społecznymi i środowiskowymi. Na pewno istotnym tematem na ten rok i kolejne będzie kontynuacja promocji diety fleksitariańskiej w kraju. Ograniczenie produktów odzwierzęcych w diecie na rzecz roślinnych to ważny trend, który zyskuje na znaczeniu. W naszej ofercie mamy nie tylko produkty mleczne, więc będziemy chcieli przypominać o tym konsumentom o wariantach roślinnych i dawać im wybór. Będziemy też koncentrować się na dalszej transformacji opakowań w kierunku gospodarki o obiegu zamkniętym. Będziemy ekoprojektować nowe opakowania i prowadzić, poprzez organizacje branżowe, dialog z rządem na temat tego, by legislacja w Polsce pozwalała na efektywną zbiórkę opakowań, a później ich recykling i ponowne wykorzystanie materiałów, w szczególności tworzyw sztucznych.

Na pewno będziemy edukować w zakresie oznaczenia na opakowaniach, które wspiera konsumentów w dokonywaniu prawidłowych wyborów żywieniowych jak Nutri-Score. Już teraz bardzo duży nacisk kładziemy na ograniczanie marnowania żywności w procesie produkcyjnym. Badania pokazują, że problem marnowania żywności dotyczy także naszych domów. W 2021 roku podjęliśmy współpracę z aplikacją Too Good To Go. Nasze produkty można było uratować i zjeść przed upływem terminu wartości. Będziemy też sukcesywnie zmieniać oznaczenia na opakowaniach z „należy spożyć do" na „najlepiej spożyć przed" ponieważ bezpieczeństwo produktów Danone nie zmienia się wraz z terminem minimalnej przydatności do spożycia. Chcemy zachęcać konsumentów do tego, by nawet jeśli termin minął, to jeśli organoleptycznie produkt jest w porządku, nie wyrzucać go, tylko zjeść.

Działania edukacyjne są ważne, bo dla każdego z nas troska o środowisko jest istotna. Chcemy wiedzieć, co możemy zrobić dla planety. Czy zauważa Pani, że kwestie środowiskowe stają się coraz istotniejsze?

Wszyscy mamy wpływ na środowisko. Pamiętajmy, że występujemy też w różnych rolach. Ja jestem konsumentką, pracuję w firmie, a jednocześnie jestem obywatelką kraju. To, jak będziemy dbać o środowisko, zależy od wyborów konsumenckich, od tego, co robią firmy oraz od legislacji, czyli od tego, jakie decyzje systemowe podejmuje rząd. To, co jest ważne, to że tematy środowiskowe wchodzą na początek listy priorytetów. Wcześniej były pomijane. Teraz zyskują na znaczeniu i to jest bardzo ważne.