Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

EDYTA BŁASZCZAK: Fotograf widzi więcej. Co zobaczyłeś w Wiśle? Wielu już mówi, że jesteś jej nieformalnym rzecznikiem.

JACEK MARCZEWSKI: Sześć lat temu szukałem tematu na fotofelieton i spotkałem nad Wisłą Łukasza, który znalazł starą łódź i postanowił ją odbudować. Robiłem mu zdjęcia, pływałem i zapragnąłem mieć własną. Zbudowałem z nim swoją pierwszą łódź – i wsiąkłem. Pływałem od zawsze, ale to wymagało dużo przygotowań, było czasochłonne. Moją pychówką mogę wyruszyć na Wisłę w każdej chwili. Gdy patrzę na wodę i widzę tam łódź, budzi się we mnie zazdrość, że mnie na niej nie ma. Chcę, żeby inni mi zazdrościli, że to ja płynę, więc w ramach przekomarzania się z samym sobą idę na łódkę. Parę lat temu wpatrzyłem się w rzekę, zobaczyłem, jak mało osób po niej pływa, poznałem wiślańskie towarzystwo...

...znalazłeś nowy temat?

– Fotografuję Wisłę w sposób reporterski. Najczęściej tych, którzy przebywają na Wiśle. Interesują mnie ludzie, którzy nad rzeką żyją. Budują łodzie, pływają z turystami, imprezują. Fotografowałem pierwszą pielgrzymkę po Wiśle do Płocka. Przyprowadzam tu ludzi, robiłem zdjęcia do magazynu „Kuchnia” na brzegu Wisły, sesję mody do „Avanti” na mojej pychówce, okładkę do „Co Jest Grane 24” z Wojtkiem Mazolewskim na mojej łódce.

Wiślany PicassoWiślany Picasso Fot. Jacek Marczewski / Agencja Gazeta

Częściej fotografujesz z rzeki czy z lądu?

– Z każdej pozycji. Najmniej przyrodę, bo do tego trzeba cierpliwości i czasu. Trzeba się zaczaić na te ptaki i czekać godzinami. Ostatnio sfotografowałem bielika, ale tylko dlatego, że siedział na skarpie na środku Wisły. Czapla podrywa się na widok człowieka już z 40 m. Potem zawraca. Żurawie też są płochliwe, chyba że się zbierają do odlotu. Wtedy można sfotografować nawet kilkadziesiąt naraz. Niesamowity widok, mam ciarki, jak o tym myślę.

Czarno-białe czy kolorowe?

– Robię i lubię wszystkie. I za co część środowiska mnie nie lubi – robię zdjęcia iPhone’em. To takie samo narzędzie jak aparat. Czy weźmiesz pędzel czy patyk, jeśli masz talent, namalujesz dobry obraz. Technika poszła do przodu, są filtry – ja np. lubię taki hipstamatic, imitujący polaroid z lat 60. Telefon jest wygodny do robienia zdjęć rzeki, zwłaszcza jak się steruje łódką.

Moim znakiem charakterystycznym są zdjęcia kolorowe. W 2011 roku zrobiłem wystawę zdjęć z chorwackiej wyspy Prvić. Wszystkie były zrobione komórką. Wtedy jeszcze fotografowanie telefonem nie było takie rozbuchane. Zachęciło mnie to, że jak podnoszę komórkę do zdjęcia, nikt nie sztywnieje. Wszystko zostaje naturalne. A ja naprawdę umiem szybko podnosić aparat, żeby nikt nie zauważył. Oczywiście wolałbym robić zdjęcia tylko analogowe, ale stać by mnie było na to, gdybym był rentierem. Lubię cyfrę, bo jest praktyczna i wygodna. Mam tylko jeden zoom, używam też obiektywu ze stałą ogniskową.

BasoniaBasonia Fot. Jacek Marczewski / Agencja Gazeta

Która część Wisły jest najpiękniejsza?

– Najczęściej pływam od Sandomierza do Płocka. To najbardziej dzika część rzeki. Potem traci urok, kończą się rozlewiska. Największa przyjemność to dla mnie jednak tych kilkudziesięciu pasjonatów-wariatów pływających drewnianymi łodziami – od pychówek do dużych galarów, szkut, dubasów. Próbują zarabiać na pływaniu po Wiśle. Udało im się stworzyć Flis Festiwal w Gassach – imprezę promującą wiślańskie tereny. Organizują Zielone Świątki na Urzeczu na wysokości Karczewa. Polega to na tym, że regionalne zespoły ludowe płyną od Góry Kalwarii – od miejscowości do miejscowości, od festynu do festynu. Śpiewają, są odprawiane msze, jest zabawa. Sukcesem był zeszłoroczny Festiwal Wisły Włocławek – Toruń, który zgromadził ponad 100 tys. ludzi.

Jak fotografować to całe bogactwo?

– Trzeba znaleźć temat. Zdjęcie wychodzi, kiedy czujemy, że temat nas kręci i pociąga: może być przyroda, pejzaże i oczywiście ludzie. Może warto wybrać fragment Wisły. Jej pejzaż potrafi wbić w ziemię. Modne jest fotografowanie rzeki z drona. Wisła z góry wygląda fantastycznie. Z brzegu, świtem, kiedy mgiełka się unosi, też można zrobić zdjęcie wybitne. Wystarczy dać dłuższy czas naświetlania – wtedy woda jest rozmyta i zaczynamy tworzyć bajkowy obraz. Selfie nad Wisłą również może być niezwykłe. Woda czy szyby statku w ciekawy sposób odbijają wodę. Przyroda to czas, wiedza i dobry obiektyw – co najmniej 400 mm. Żeby sfotografować czaplę siwą, trzeba wiedzieć, gdzie żeruje. Podchodzić wolno i cichutko, żeby jej nie spłoszyć. No i ludzie. W najdzikszych miejscach Wisły jest ich mało, ale można trafić na taki obrazek – na brzegu stoi przyczepa kempingowa, obok stoliki, namioty, antena telewizyjna. Widać, że ludzie przyjechali na miesiąc na wakacje.

Fajnie fotografuje się zjawiska pogodowe – zwłaszcza burze. Potęguje je odbicie w wodzie. Jak widzimy, że coś się kroi, wystarczy wsiąść na rower i popędzić nad Wisłę.

Klasztor w TyńcuKlasztor w Tyńcu Fot. Jacek Marczewski / Agencja Gazeta

Dużo miałeś nieprzyjemnych sytuacji podczas pływania po Wiśle?

– Niedawno płynęliśmy sczepieni łodziami – prawie 15-metrowy bat i moja 6-metrowa łódka. Niespodziewanie wpłynęliśmy w kataraktę, gdzie były czarne dęby pod wodą (czarny dąb to jeden z najwytrzymalszych materiałów stolarskich, powstaje ze zwykłego dębu moczonego kilkadziesiąt lat pod wodą). Dziobowa cuma pękła i zrobiliśmy nożyczki. Trzeba było się rozpiąć, żeby się nie wywrócić.

A jak wygląda twój wiślański dzień?

– Płynę. Sam, z żoną, córkami, z psem. Ostatnio była pogoda, to nocowałem na łodzi. Rozkładałem karimatę – Droga Mleczna nade mną kapała mi na czoło. Słowiki śpiewały jak dzikie, bo to okres godowy. Z jednej strony podchodził mnie łabędź, z drugiej – czapla. Bajka. Pobudka z rosą na czole – trudno to opowiedzieć, nawet zdjęcie czasem tego nie odda. Trzeba przeżyć.

***

Etap VI: Co widziała Wisła

Pokaż świat, w którym żyjesz. Z milionów fotografii, które robicie każdego dnia, chcemy ułożyć obraz Polski i portret ludzi, którzy tu mieszkają. Trwa „Wielki konkurs fotograficzny Wyborczej” – dla wszystkich, którzy kochają robić zdjęcia: aparatem, telefonem, własnoręcznie wykonaną kamerą obskurą.

Zdjęcia otwierają oczy nie tylko na to, co nowe, niezwykłe, interesujące, ale też nieznane, niepojęte, nieprzeciętne. Stwórzcie z nami fotograficzną mapę Polski. Róbcie zdjęcia i poznawajcie świat, którym żyjecie!

„Co widziała Wisła” to już ostatni, szósty etap konkursu. Przesyłajcie zdjęcia rzeki, z rzeką i o rzece.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.