Ten artyku czytasz w ramach bezp豉tnego limitu

Wygraj wyjazd z Adamem Wajrakiem do Szwajcarii – odkryj niezwykłą przyrodę regionu Berneński Oberland. Wejdź na wyborcza.pl/natura

Przygnał tu za niedźwiedziem, na którego polował, i na pamiątkę nazwał swoją siedzibę Berno (z niem. Bär – niedźwiedź). Co prawda niedługo później kompletnie spłonęła, ale to nieszczęście wyszło jej na dobre. Zamiast starych drewnianych domów powstały piękne kamienice ze spiczastymi dachami zbudowane ciasno wokół krętych uliczek. Sześć kilometrów zadaszonych arkad tworzy najdłuższy deptak handlowy świata, zaś na placach stoją piękne fontanny. To jedno z najlepiej zachowanych średniowiecznych miast Europy.

Tutaj oko patrzy z ziemi

Choć wypływająca spod lodowca rzeka Kander ma tylko 46 km, w przeszłości nieźle nabroiła. Wpadała wtedy do Aare tuż przed jej ujściem do jeziora Thun, a ponieważ po każdych dużych opadach poziom tej drugiej bardzo się podnosił i tworzyła się cofka, rzeczka zalewała dwa sąsiednie miasta.

Dlatego XVIII-wieczni inżynierowie wpadli na diabelski pomysł ujarzmienia natury i przekopali wzgórze, żeby Kander wpadała bezpośrednio do jeziora. Dało to początek dużym pracom hydrotechnicznym w Szwajcarii. Co prawda brak doświadczenia spowodował, że jezioro dostało nagle 50 proc. wody więcej i zaczęło wylewać, ale z tym poradzono sobie w następnych latach, umacniając brzegi i kanalizując Aare.

Dolina rzeki Kander, zaczynająca się zaraz za miasteczkiem Spiez i podnosząca łagodnie aż do wsi Kandersteg, jest dziś jedną z najpiękniejszych w kraju. Zachowała swój wiejski charakter, wypracowała markę świetnego miejsca na wspinaczki i – w przeciwieństwie do Jungfrau – nie jest zatłoczona. Są tu wymagające via ferraty poprowadzone po pionowych klifach, można uprawiać bouldering, czyli wspinaczkę po głazach, a dla relaksu wędrować doliną, mając za widoki kinowe obrazki z wysokimi skalnymi ścianami, lodowcami i wodospadami w rolach głównych. Najsłynniejsze trasy prowadzą na przełęcz Gemini – jedną z nielicznych pozwalających przeprawić się zimą między kantonami Berno i Wallis – oraz ku jeziorom. Dookoła Oeschinen kwitną szarotki i żyją dzikie zwierzęta, a Blausee (dosł. niebieskie jezioro) wygląda jak ilustracja do bajki. Malutki zbiornik powstał po osunięciu się skał, a ponieważ zasila go krystalicznie czysta woda z podziemnych źródeł, jest intensywnie niebieski. Zachwycił prekursorów turystyki, którzy już półtora wieku temu w jednym z najstarszych przewodników po Szwajcarii nazwali go „czarującym samotnym klejnotem w lesie”. Na szczęście wciąż nie ma tu tłumów, są miejsca na piknik, ścieżki spacerowe i hotel ze spa nad brzegiem. W takich okolicznościach – rewelacja. 

Kto lepiej rzuca kamieniem

Choć położone malowniczo między dwoma jeziorami Interlaken jest atrakcją samą w sobie, w tym roku będzie to atrakcja szczególna.

W dwa letnie weekendy (26 sierpnia, 3 września) na jego ulice wyjdą ludzie gór w tradycyjnych strojach fetować odbywające się raz na 12 lat Unspunnen – Szwajcarskie Święto Strojów Ludowych i Pasterzy Alpejskich. Impreza sięga korzeniami 1805 r. i podobno powstała, żeby zjednoczyć mieszczuchów i ludzi wsi.

Dziś do Interlaken zjeżdżają górale ze wszystkich regionów i stref językowych. Noszą tradycyjne alpejskie stroje, zapewniają tradycyjne rozrywki – np. jodłowanie albo grę na długim rogu alpejskim – i zmagają się w tradycyjnych zawodach. W programie m.in.: rzut olbrzymim kamieniem, zapasy, wymachiwanie chorągwiami i gwizdanie.

Czytaj ten tekst i setki innych dzi瘯i prenumeracie

Wybierz prenumerat, by czyta to, co Ci ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakuj帷e reporta瞠 i porady ekspert闚 w sprawach, kt鏎ymi 篡jemy na co dzie. Do tego magazyny o ksi捫kach, historii i teksty z medi闚 europejskich. Zrezygnowa mo瞠sz w ka盥ej chwili.