Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Na spotkanie z Mają Włoszczowską, mistrzynią świata i dwukrotną wicemistrzynią olimpijską w kolarstwie górskim, do siedziby Agory przyszło ponad 400 osób. Sportsmenka pojawiła się na scenie parę minut po godzinie 19, ale już pół godziny wcześniej sala była praktycznie pełna. Miejsca z przodu, zwyczajowo przygotowane dla gości specjalnych, tym razem oddano dzieciom.

Na niektóre pytania nie znam odpowiedzi

Rozmowa rozpoczęła się od pytania do Mai Włoszczowskiej, czy ta zamierza wziąć udział w igrzyskach olimpijskich w Tokio w 2020 r.

– Jeszcze dwa lata temu, na igrzyskach w Rio de Janeiro, kompletnie nie myślałam o Tokio. Ale naprawdę bardzo kocham to, co robię, i nie mogę wykluczyć, że i w Tokio się pojawię - odpowiedziała.

OBEJRZYJ RELACJĘ WIDEO

Następnie Karolina Oponowicz opowiedziała, że pomysł napisania książki „Rowerem na szczyt” wziął się od jej córek, które są fankami Mai Włoszczowskiej i chciały jej zadać kilka pytań. Na przykład o to, ile waży jej rower; czy czasem nie chce jej się iść na trening albo ile pączków zjada w tłusty czwartek? – To z całą pewnością nie jest biografia, ale raczej poradnik – podkreśliła Oponowicz. – Padają pytania o kwestie stricte kobiece, dotyczące kosmetyków, ale też pytania, których Maja wyjątkowo nie lubi, jak to: „Do kiedy będziesz jeździć?”.

– Ja po prostu nie znam odpowiedzi – wtrąciła Włoszczowska. I szybko przeszła do innego tematu: – Rozmów, które złożyły się na tę książkę, było naprawdę bardzo dużo. Odbywały się one na Skypie, u Karoliny w Warszawie albo u mnie w Jeleniej Górze. Raz Karolina towarzyszyła mi nawet na siłowni podczas treningu...

– I miałam po tym niezłe zakwasy – tym razem to Oponowicz weszła w słowo.

Jestem bliżej końca niż początku kariery

Zapytana o to, ile dni w roku spędza w domu, Maja Włoszczowska zawahała się. – Gdyby je zsumować, nie byłoby tego więcej niż dwa miesiące – powiedziała po chwili zastanowienia. - A gdyby wziąć pod uwagę wakacje, które lubię spędzać w jakichś egzotycznych miejscach, to jeszcze mniej. Ale jak już jestem w domu, to odpoczywam w domu. Rzadko wtedy chodzę do kina czy do teatru. Już się nauczyłam, że dobry odpoczynek jest tak samo ważny jak dobry trening - przyznała.

A co będzie robić, gdy już skończy karierę sportową? – Nieczęsto o tym myślę. Od igrzysk w Rio czuję się spełniona. Teraz po prostu cieszę się tym, co robię, czyli jazdą na rowerze – mówiła kolarka. – Jednak muszę przyznać, że mam świadomość, że jestem bliżej końca niż początku mojej kariery. Liczę, że pojawią się nowi, znakomici kolarze na moje miejsce. To również z myślą o nich powstała nasza książka – dodała.

Czy Maja Włoszczowska lubi jeździć na rowerze?

Książkę „Rowerem na szczyt. Trenuj z Majką” wydało Wydawnictwo Agora. Można ją było kupić w promocyjnej cenie w trakcie spotkania z autorką, ale też wygrać w konkursie zorganizowanym przez prowadzących Michała Nogasia i Romana Imielskiego. Jego zasada była prosta: kto wymyśli najciekawsze pytanie do mistrzyni świata – wygrywa. Oceniały bohaterki spotkania.

Mai Włoszczowskiej najbardziej podobało się pytanie: „Maju, ile masz medali”, zadane przez małą fankę. A Karolinie Oponowicz to, czy Maja lubi jeździć na rowerze. Ta odpowiedziała bez wahania: - Tak. Uwielbiam.

Maja Włoszczowska była gościem 10. spotkania organizowanego przez Centrum Premier Czerska 8/10. Wydarzenie to należy więc uznać za jubileuszowe. Wcześniej Centrum Premier gościło m.in. Olgę Tokarczuk i Agnieszkę Holland, Elżbietę Dzikowską, Martynę Wojciechowską, Krystynę Jandę, Marka Kamińskiego, Aleksandra Dobę, Wojtka Kurtykę, Dana Browna czy Anne Applebaum.

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.