Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Kurtyka i autorka jego biografii Bernadette McDonald spotkali się z fanami w Centrum Premier Czerska 8/10 z okazji premiery książki „Kurtyka. Sztuka wolności”. Wejściówki na spotkanie rozeszły się na pniu, sala była wypełniona do ostatniego miejsca.

Przez lata Wojtek Kurtyka unikał rozgłosu. Do napisania biografii namówiła go wielokrotnie nagradzana kanadyjska autorka książek o tematyce górskiej Bernadette McDonald.

Już wcześniej Kurtyka miał wiele propozycji stworzenia biografii, ale wszystkie odrzucał. Dlaczego tym razem się zgodził? – Kiedy spotkałem się z Bernadette zorientowałem się, że mamy taki sam stosunek do przyrody i wspinania – mówił.

Współprowadzący spotkanie Michał Nogaś zapytał o tragedię na Nanga Parbat. – Alpinizm jest formą obsesyjnego przekraczania własnych barier. Myślę, że jest to droga wolności. Tomasz Mackiewicz i Jerzy Kukuczka byli w tym aspekcie do siebie podobni – odparł.

„Wielu w środowisku z niego szydziło”

Kurtyka śledził losy Mackiewicza, choć nie znał go osobiście. – Bardzo przeżywałem te ostatnie dni i nie mówię tego pod publiczkę. Tomek postępował niestandardowo, był wolnym człowiekiem, to, co robił, było absolutnie niebywałe. Posługiwał się linami rolniczymi, nie miał specjalistycznego sprzętu. Wielu w środowisku z niego szydziło. Ja go postrzegałem jako artystę. Jest to dla mnie strasznie bolesna strata – mówił.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Przerwany sen Tomasza Mackiewicza o Nanga Parbat

Dziennikarz „Wyborczej” Dominik Szczepański zapytał o granice ryzyka. – Bywają sytuacje, gdzie tej granicy nie ma. Człowiek wali na ślepo. Zdarzało mi się to, choć bardzo rzadko. Podjąłem kilka takich decyzji, ale żyję – odpowiedział. Dodał, że to, co uchodzi za dzielność, często jest głupotą.

Kurtyka mówił też o poczuciu satysfakcji z porażki: – Warunkiem pojawienia się pokory wobec porażki jest umiejętność czerpania satysfakcji z otaczającej rzeczywistości.

Tłumaczył, że alpinizm jest dla niego doświadczeniem estetycznym. – Wstyd się do tego przyznać, ale to graniczy u mnie z ekstazą. Kiedy byliśmy pod Broad Peakiem z Kukuczką, nie mogłem oderwać oczu od krajobrazu.

McDonald dodała, że Kurtyka jest uzależniony od piękna: – Znajduje je w niezwykłych miejscach, jak i tych zwyczajnych.

Kurtyka mówił, że pod koniec kariery miał coraz mniejsze ambicje i stopniowo wycofywał się ze wspinania: – Doszedłem do wniosku, że nie odkryję już tam niczego nowego. Jesteśmy chorzy, jeśli chodzi o rywalizację, dla mnie nie była ona ważna.

„Byłem gotowy na koniec"

Wspinacza zapytano też o doświadczenie sytuacji granicznych, gdy już żegnamy się ze światem. – Miałem taką sytuację na Gaszerbrumie IV. Nie było tam żadnego dramatu wewnętrznego. Z dużym spokojem czekałem na rozwój sytuacji i wiedziałem, że jeśli warunki pogodowe się nie zmienią, to ja zmienię się w bryłę lodu. Byłem na to przygotowany.

Jego partnerstwo z Kukuczką było trudne. – Ja od niego uciekłem. Jurek reprezentował zupełnie inne wartości. Był zawładnięty ideą wyścigu. Nie potrafiłem zaakceptować rzędu trupów wokół niego.

Jak to się stało, że na wyprawach z Kurtyką udawało się uniknąć tragedii? – Nie potrafię do końca odpowiedzieć na to pytanie. Prawdopodobnie stoi za tym jakiś podwyższony poziom wrażliwości i zdolność wyczucia. Zwykle sprawdzało się moje przeczucie, ale to było przeczucie uwarunkowane obserwacjami.

Na koniec prowadzący spotkanie zapytali, gdzie szukać wolności? – Absolutnie w sobie – odpowiedział Kurtyka.

Biografia Wojtka Kurtyki jest dostępna w formie ebooka w Publio.pl

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.