Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Bomba wybuchła w czwartek. Światło dzienne ujrzał wtedy pakiet nowelizacji ustaw, który zakłada likwidację Regionalnych i Generalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska oraz znaczne ograniczenie udziału społeczeństwa w postępowaniach dotyczących ochrony środowiska, co najbardziej uderzyłoby w małe lokalne organizacje, protestujące np. przeciwko budowom chlewni w swojej okolicy. Dokumenty opublikował w internecie Greenpeace Polska.

Projekty nowelizacji zakładają, że uczestnikiem postępowania środowiskowego może być tylko istniejące co najmniej od roku stowarzyszenie (fundacje więc automatycznie wykluczono), utrzymujące się wyłącznie ze składek członkowskich (tj. wykluczono także organizacje, które dostały choć minimalny grant z samorządu, Unii Europejskiej lub funduszy ochrony środowiska) oraz posiadające w strukturach co najmniej pięciu członków, którzy ukończyli studia w zakresie nauk chemicznych, przyrodniczych, technicznych, rolniczych lub leśnych.

- Takich organizacji w Polsce nie ma. Minister mógłby więc od razu napisać, że kasuje udział obywateli w postępowaniach środowiskowych - twierdzą przedstawiciele organizacji ekologicznych.

Co więcej, planowana nowelizacja przewiduje, że jeżeli obywatel zdecydowałby się na protesty i kwestionowanie groźnych dla środowiska inwestycji, nie będąc przedstawicielem takiej organizacji, mógłby trafić na trzy lata do więzienia.

Niezwykle poważną zmianą jest też likwidacja Generalnej i Regionalnych Dyrekcji Ochrony Środowiska. Te instytucje powstały po awanturze związanej z Doliną Rospudy (miała ją przeciąć obwodnica Augustowa), kiedy rząd PO-PSL zorientował się, że nie może prowadzić inwestycji niezgodnie z europejskim prawem ochrony środowiska, bo będzie to powodowało nieustanny konflikt z Komisją Europejską i odbijało się na wydawaniu unijnych środków. I rzeczywiście przez ostatnie osiem lat Dyrekcje Ochrony Środowiska skutecznie zapobiegały podobnym konfliktom, sprawiając, że inwestycje przebiegały w zgodzie z unijnymi zasadami.

Minister Szyszko ma jednak do nich uraz, bo to przecież one były antidotum na bałagan, jaki pozostawił po swoim ostatnim ministrowaniu w latach 2005-07. Dlatego postanowił je zlikwidować i dużą część kompetencji przekazać Lasom Państwowym oraz nowej rachitycznej i kadłubowej organizacji, która miałaby jedynie prawo do opiniowania decyzji wydawanych przez wojewodów.

To może oznaczać znowu totalny bałagan i blokadę środków unijnych, w szczególności na takie inwestycje jak drogi.

W piątek resort środowiska oficjalnie zaprzeczył, że planuje takie zmiany. Poinformował w oświadczeniu, że nie toczą się "prace legislacyjne dotyczące ustaw prawo ochrony środowiska oraz udostępnianie informacji o środowisku i jego ochronie, udziale społeczeństwa w ochronie środowiska oraz o ocenach oddziaływania na środowisko”.

Oświadczenie ministerstwa środowiskaOświadczenie ministerstwa środowiska gw


Nie jest to prawdą. Jesteśmy w posiadaniu pisma z 14 listopada tego roku, w którym minister Jan Szyszko osobiście kieruje pakiet proponowanych nowelizacji do premier Szydło (pismo oznaczone przez KPRM numerem AAA 175953). Pisze w nim, ze likwidacja Regionalnych i Generalnej Dyrekcji jest konieczna, ponieważ instytucje te zostały opanowane przez „ideologicznych nieprofesjonalistów” i służą ochronie biurokracji. Informuje w nim też o ograniczeniach dotyczących organizacji pozarządowych.

Jest na nim nawet odręczny dopisek ministra Szyszki: “Podobne pismo przesyłam do vice premiera Mateusza Morawieckiego i Pana Premiera Jarosława Kaczyńskiego”.


Wygląda więc na to, że po raz kolejny minister Szyszko i jego resort wprowadzają opinię publiczną w błąd. Poniżej na dowód pokazujemy kserokopie tego dokumentu:

Projekt zmian w ustawach, skierowany do premier SzydłoProjekt zmian w ustawach, skierowany do premier Szydło gw

Projekt zmian w ustawach, skierowany do premier SzydłoProjekt zmian w ustawach, skierowany do premier Szydło gw

Warto przypomnieć, że Regionalne i Generalna Dyrekcje Ochrony Środowiska zostały powołane po to, aby ułatwić realizowanie inwestycji zgodnie z prawem unijnym. Ich likwidacja może oznaczać totalny chaos i wstrzymanie wielu finansowanych ze środków wspólnotowych inwestycji

Zobacz: Szyszko kontra Komisja Europejska - Polska zapłaci za Puszczę?

 

 

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.