Nagle zrobiło się bardzo zimno. Patrzyłem na zwierzaki i z puszczy, i z podwórka i od razu przypomniały mi się wszystkie zasady, do których musiałem się stosować na polarnych wyprawach.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

To wielkie zimno, które mieliśmy wczoraj, tak naprawdę nie jest wcale jakieś ekstremalne. W Polsce bywało zimniej. Jeszcze kilkanaście lat temu w Puszczy bywały takie zimy, że temperatura w okolicach -20 stopni za dnia, przez tydzień lub dwa nie była niczym rzadkim. Nam, ludziom, raptem zimno, bo zima była łagodna i mróz przyszedł dość gwałtownie. Nie mieliśmy czasu, by do niego przywyknąć i spokojnie wejść w zimową aurę. Ale zwierzaki - z tego co widzę - reagują bez paniki. Wszystkie, może poza łabędziami, które w sobotę latały nad Puszczą, bo im nagle mróz skuł lodem rzeki i jeziora i nie wiedziały, co robić. Bardzo prawdopodobne, że do tego łabędziego zagubienia przyczyniły się człowiek, dokarmiając te ptaki.

Jak dokarmiać, by nie szkodzić?

Gdyby nie to, już dawno poleciałby sobie gdzieś, gdzie łatwiej przetrwać zimę. Ale cała reszta zwierzaków zachowywała się jak starzy polarnicy.

Napusz się i nie łaź!

Rano spojrzałem, co robią ptaki za oknem. Owszem, kręciły się, ale nie tak bardzo jak zwykle. Większość mazurków, wróbli i sikor siedziała sobie napuszona.

ADAM WAJRAK

Nawet jemiołuszki, bądź co bądź przybysze z północy, które przyleciały później, też nie były skore do latania z drzewa na drzewo, jak to zwykle, tylko siedziały jak jakieś kulki z czubkami na naszej lipie.

Jak jest zimno, najważniejsze, by nie marnować energii na zbyteczne szaleństwa. Oczywiście, ludzie na wyprawach polarnych nie mogą się napuszyć, ale kiedy w czasie wędrówki przez Spitsbergen lub Grenlandię zatrzymywaliśmy się, to natychmiast zakładaliśmy puchowe kurtki

Chodziło o to, aby nie wychłodzić się po marszu. W takiej kurtce nie ma co łazić, bo człowiek może się przegrzać, zapocić, a to się kończy źle.

Od razu zabezpieczaliśmy też ręce i zakładaliśmy grube rękawice. Ręce i głowa to te części ciała, które najszybciej się wychładzają. Podobnie jest u ptaków. Ich łapy mają specjalny system ogrzewania, a raczej utrzymywania stałej  temperatury. Tętnice przechodzące przez nie znajdują się bardzo blisko żył, przez co krew żylna powracająca z nóg jest ogrzewana przez bardzo ciepłą krew tętniczą idącą z ciała, a ta tętnicza chłodzona.  Pomimo to czasami robi się nieprzyjemnie i jedna łapka zostaje schowana w piórach. Podobnie ptaki  - kiedy śpią - chowają dobrze ukrwiony dziób w piórach.
A żubry? Gdy jest bardzo zimno, nie łażą. Kładą się. Grube futro jest świetną izolacją. Widać to chociażby po tym, że gdy pada śnieg, na żubrach za bardzo się nie topi.

Jak jest mróz, to musi być szron na brodzie.
Jak jest mróz, to musi być szron na brodzie.  Adam Wajrak

Te, które spotkałem w sobotę, w większości leżały sobie tuż obok paśników, żeby nie mieć daleko do jedzenia, czyli nie szastać energią. Tym bardziej że trawienie też jest energochłonne.

Jedz, ale tylko gdy jedzenie jest już pod nosem

Jeżeli jesteś raniuszkiem albo sikorą czubatą, albo pełzaczem lub mysikrólikiem, czyli raczej owadożernym niewielkim ptakiem żywiącym się głównie owadami i nie odwiedzającym (przynajmniej tu w puszczy) karmnika, nie ma wyjścia. Musisz non stop zasuwać w poszukiwaniu zimujących owadów, ich jaj i poczwarek. Tych oczywiście nie ma tyle co latem, ale nie brakuje ich w zakamarkach kory, pod zeschłymi listkami, wśród igieł świerków i sosen.

Podobny problem mają ryjówki, które jako ssaki owadożerne zimą skazane są na poszukiwanie bezkręgowców. Nie mają takich możliwości jak ptaki i dlatego, by zaoszczędzić wydatki energetyczne, zmniejszają masę ciała, niektóre organy oraz czaszkę i mózg.

Poza tym zasada jest taka, że gdy jest zimno, lepiej się nie ruszać.
Takie na przykład kuny wolą przeczekać mrozy w przytulnych dziuplach, zamiast uganiać się za gryzoniami, bo może się okazać, że więcej na tym stracą, niż zyskają.
Sóweczka, najmniejsza europejska sowa, w mroźne zimy potrafi ograniczyć swoją aktywność do kilkudziesięciu minut na dobę, czyli na tyle, by mogła coś upolować i zjeść. Także kiedy wieje albo pada śnieg, zwierzęta niechętnie się ruszają, nawet jeśli chodzi o poszukiwanie pokarmu. Wiatr przecież bardzo wychładza. Po opadzie świeżego śniegu las często wygląda jak wymarły.

Pierwsze tropy pojawiają się dopiero po kilku godzinach, gdy wszystko się uspokoi. Na wyprawach polarnych jest tak samo.
Kiedy straszliwie wieje i sypie śniegiem lub jest za zimno i można się odmrozić, leży się w śpiworach w namiocie i nic nie robi. Również nie je. Chodzi o to, aby jedzenie i energię zachować na moment, gdy trzeba będzie maszerować 

Zobacz też: Wilk kontra człowiek

Uważaj na wilgoć i łap słoneczko

Tak naprawdę sam mróz nie jest taki groźny jak mróz i wilgoć. Współczynnik wychłodzenia jest znacznie wyższy, gdy jesteśmy mokrzy i tak można wpakować się w kłopoty nawet przy niewielkim mrozie. Dlatego w czasie zimowej wędrówki najgorzej jest ubrać się za ciepło i się zapocić.

Gdy będziemy mokrzy, nie pomogą żadne swetry i polary. Zwierzaki podobnie - gdy jest zimno - starają się nie mieć nic wspólnego z wilgocią. Oczywiście poza wydrami, norkami i bobrami, ale te związane z wodą mają gęste futra - dlatego zresztą przez lata były prześladowane

Na jednym centymetrze kwadratowym ciała wydra ma około 50 tys. włosów. Pod dłuższymi włosami pokrywowymi jest plątanina krótszych zatrzymująca powietrze i dlatego futro wydry działa jak suchy skafander nurka.
Pozostałe stworzenia, których natura nie obdarzyła takim futerkiem, unikają wilgoci. Żubry z okolic Teremisek, gdy tylko nadchodzi odwilż, i w jednym, nawet bardzo lubianym przez nie miejscu robi się mokro, natychmiast przenoszą się tam, gdzie jest sucho.
Żubry uwielbiają słońce. Nawet to niskie, północne i zimowe. Wylegują się w jego promieniach. Także mazurki i wróble - gdy tylko poskubały ziarna - lecą na wierzbę i wystawiają się do słońca. Podobnie jemiołuszki. Zimowe słońce wydaje się słabe, ale potrafi naprawdę dobrze grzać.
My na wyprawach polarnych zachowywaliśmy się podobnie jak te zwierzaki. Gdy tylko świeciło słońce, natychmiast ustawialiśmy się tak, żeby nas trochę ogrzało.
Mróz? Zwierzęta sobie poradzą.

icon/Bell Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Komentarze
Zaloguj się
Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem