Każdy grecki bóg miał ustalone kompetencje, kuchnią zajmowała się Adephagia. Nie wiadomo, jak wyglądała, ale to akurat dobrze, bo była też symbolem obżarstwa.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Kuchnia grecka jest jedną z najstarszych na świecie – pierwsze zapiski pochodzą sprzed 2500 lat! To znaczy, że już wtedy Grecy lubili dobrze zjeść i umieli gotować, co pozostało im do dziś. Bo choć grecka kuchnia nie jest ani wytworna, ani bogata, to jest smaczna i dość tania (przynajmniej tam na miejscu), bo gotuje się z tego, co łatwo dostać w okolicy i na co akurat jest sezon. A trzeba wiedzieć, że w Grecji jest sezon nawet na mięso – porządny obywatel wie, że jagnięcina jest najlepsza wiosną, a prosiaki – późnym latem. W ogóle na co dzień jada się tu mało mięsa, za to sporo warzyw, jogurtu i sera. Od chleba z kawałkiem sera (oraz obowiązkowo filiżanki mocnej czarnej kawy) zaczyna się grecki dzień. Serem kończy się też główny posiłek.

Grecy uwielbiają jadać poza domem. Bo gdzież można lepiej pogadać o polityce i interesach, o sukcesach (jeśli takowe akurat są) Olympiakosu Pireus lub o niewierności sąsiadki? Tylko w knajpie. Dlatego jest tu tyle restauracji dopasowanych do okazji, pory dnia, apetytu gości i grubości ich portfeli.

Psistaria

To knajpka z grillem. Możesz tu zamówić pieczoną jagnięcinę, steki, kokoretsi (rodzaj grillowanej grubej kiełbasy z podrobów jagnięcych; słowniczek potraw na końcu tekstu), kurczaka (grillowanego lub z rożna), są tu też sałatki i przekąski.

Psistarie częściej można spotkać na wsi niż w dużych miastach, a to ze względu na unoszący się nad nimi dym i wyjątkowo intensywne zapachy, które przeszkadzają osobom o delikatniejszym powonieniu. Niektóre z tych lokali specjalizują się w przyrządzaniu tylko jednego rodzaju mięsa lub w jakimś szczególnym sposobie grillowania.

Tawerny

Są restauracyjkami, które podają tradycyjne greckie dania. Karta jest krótka, można dostać chleb (pitę), tzatziki, sałatkę (z bakłażanów albo horiatiki, u nas znaną jako „grecka"), spanakopitę, tiropitę, saganaki i dolmadakia. W menu będą ze dwie zupy (prawie na pewno avgolemono), coś z makaronem, np. pastisio, smażone kalmary lub ośmiorniczki, musaka, gyros, suvlaki, słodycze (baklava, loukoumas), sery, owoce, wino (m.in. retsina), ouzo, tsipouro i metaxa, no i piwo – jedno lub dwa miejscowe, reszta z importu. W tawernach gra na żywo muzyka, wieczorami i nocą można pogadać i potańczyć. Jedzenie jest jakby przy okazji.

Psaro-tawerny

To knajpy rybne położone przeważnie na wybrzeżu i wyspach. W menu są świeże ryby i owoce morza. Oraz mięso i warzywa dla tych dziwaków, którzy ryb nie lubią.

Kafeniony

To wiejskie kafejki. Ciastek nie ma, jest kawa, herbata, cola, soki. Przede wszystkim jednak jest ouzo i coś pod ouzo – nie ma sensu prosić o kartę, wystarczy zapytać, co kucharz przygotował. Goście śpiewają i tańczą, zachęcając turystów do tego samego (uwaga: kafeniony nie są dla osób poważnych lub ponurych). Przychodzą tu greccy mężczyźni, do niedawna panie nie miały w ogóle wstępu, a i obecnie rzadko się je widuje. Kobiece spotkania odbywają się w sachoplastio (rodzaj naszej kawiarenki). To też miejsce spotkań chłopców i dziewczyn za młodych na chodzenie do „dorosłych” lokali.

Ouzerie

Są czymś pomiędzy kafenionami i tawernami. Podaje się tam (na co wskazuje nazwa) ouzo, czyli wódkę anyżową, a także piwo i wino. Do jedzenia są przekąski – mezedes. Nie trzeba wybierać ich z karty, najlepiej wziąć wszystkiego po trochu. Kto jest bardzo głodny, może poprosić kucharza o coś ciepłego. W ouzeriach bywają i kobiety, i mężczyźni. Gra się w backgammona (tryktraka), słucha muzyki, czasami nawet tańczy – wszystko zależy od tego, jak rozwinie się sytuacja.

Fournos

To piekarnie. Sprzedają pieczywo oraz placki z różnymi nadzieniami. Na miejscu i na wynos. Serowe ciasta nazywają się tiropita, szpinakowe - spanakopita, porowe - prasatopita, z cukinią - kolokithopita, z cebulą - kremedopita, z bakłażanami - melitzanitopita, z kurczakiem - kotopita, a z mięsem - kreatopita. Można też kupić kanapki, suchary i ciastka.

Kafeterie

To kawiarnie. Grecy, zwłaszcza młodzi, przychodzą tu na kawę i papierosa. Są słodycze, a kto jest głodny, może zamówić coś z kuchni greckiej lub międzynarodowej, np. makaron, hamburgera lub pizzę. Ostatnio powstają kafeterie z dużym wyborem sałatek.

Grecki fast food – bary suvlaki

Miejsca wyjątkowo popularne, zwłaszcza wśród niezamożnych turystów i młodszych Greków. Tu podaje się suvlaki, gyros, kebab, sałatki, frytki i piwo. Są też sieciowe fast foody amerykańskie, takie jak McDonald's, TGI Fridays, Applebees, Hard Rock Café lub Hooters, ale młodzi Grecy i tak częściej jedzą w swoich suvlakarniach. Ostatnio coraz modniejsze robią się piwiarnie i minibrowary serwujące warzone na miejscu piwo.

Estiatorios

Kto nie ma kłopotów z gotówką, powinien wybrać się do restauracji (estiatorios). Kuchnia jest grecka – tradycyjna lub współczesna. W miejscowościach portowych należy wybierać restauracje rybne. Klient wybiera świeżo złowioną rybę, kucharz ją waży (od wagi zależy cena dania) i przyrządza według życzenia. W dużych miastach jest dużo restauracji etnicznych – chińskich, japońskich, hinduskich, meksykańskich, francuskich, rosyjskich, włoskich, arabskich, z kuchnią Ameryki Południowej i Afryki. W Atenach można też bez większego trudu zjeść po polsku.

Niektóre estiatorios specjalizują się w tzw. kuchni antycznej – wyrafinowanej, eleganckiej, w Polsce kompletnie nieznanej. Jednym z najsłynniejszych lokali tego typu jest Archeon Gefsis (Smak Antyku) w Atenach przy Kodratou Street 22. Na początek należy tam wypić rakomelo, czyli ciepłą raki z miodem. Jedzenie jest przyrządzane na miejscu, ze świeżutkich i najwyższej jakości składników, według receptur, które szef kuchni opracowuje na podstawie lektury klasycznych tekstów. Nie ma, co prawda, stuprocentowej pewności, że podawane w Archeon Gefsis dania faktycznie pojawiały się kiedykolwiek na stołach starożytnych Greków, ale co szkodzi uwierzyć? Zwłaszcza że wszystko jest pyszne.

Na koniec – pamiętajcie, że Grecy jedzą późno, o 21-22. Zatem jeśli zamierzacie jeść obiad o zwykłej porze, nie zdziwcie się, że wszystkie stoliki będą zajęte przez turystów, nie będzie ani jednego Greka.

CO ZJESZ W ESTIATORIOS, TAWERNIE, OUZERII?

HORIATIKI – tradycyjna sałatka z pomidorów, ogórków, oliwek, papryki i fety.

KOTOPULO AVGOLEMONO – zupa cytrynowa z mięsem kurczaka.

SPANAKOPITA – rożki z ciasta filo (phyllo) z farszem z fety i szpinaku.

MUSSAKA – mielone mięso w sosie pomidorowym oraz bakłażany zapiekane pod beszamelem.

DOLMADAKIA – gołąbki w liściach winogron z ryżem i rodzynkami, podawane na zimno.

SUVLAKI – szaszłyki z wieprzowiny, jagnięciny lub kurczaka z jogurtowo-czosnkowym sosem tzatziki.

ARNI KLEFTIKO – jagnięcina z warzywami i fetą pieczona w pergaminie.

BAKLAVAS – deser z ciasta filo, miodu, orzechów i migdałów.

Tekst ukazał się w magazynie „Logo”.

W kolejne weekendy marca „Wyborcza” zaprasza do podróżowania do czterech krajów Tony’ego Halika: Meksyku, Francji, Grecji i Argentyny. 
W czwartek 30 marca, w "Centrum Premier - Czerska 8/10" w siedzibie Agory spotkają się miłośnicy wolności, poznawania świata, wyzwań i podróży. Gośćmi Ewy Wieczorek i Michała Nogasia będą: Elżbieta Dzikowska, Martyna Wojciechowska, Marek Kamiński, Aleksander Doba i Mirosław Wlekły - autor książki "Tu byłem. Tony Halik". Na spotkanie można zgłaszać się pod adresem tonyhalik.evenea.pl lub telefonicznie (22) 555 54 55.

Od połowy marca biografia Tony’ego Halika dostępna w księgarniach oraz na kulturalnysklep.pl i Publio.pl

 

icon/Bell Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Komentarze
Zaloguj się
Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem