Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Nowe prawo przyniósł Francuzom nowy rok. Rząd pragnie dostosowywać przepisy do gwałtownie zmieniającego się świata, w którym powszechnie dostępna aparatura elektroniczna pozwala na wydawanie i wykonywanie poleceń służbowych w każdym miejscu i o każdej porze.

Życie prywatne się kurczy

90 proc. francuskich kadr wyższego i średniego szczebla ma służbowego laptopa. W ciągu ostatnich ośmiu lat liczba smartfonów wzrosła sześciokrotnie. Prowadzi to stopniowo do zanikania miejsc pracy w klasycznym rozumieniu tego terminu. Przełożony może w każdej chwili skontaktować się z pracownikiem, wysyłając mu mejla, telefonując czy śląc SMS-a, nawet jeśli ten jest właśnie w kąpieli czy idzie na randkę.

Ignorowanie tych uwag bywa źle widziane, a przecież to jawne naruszenie prawa do odpoczynku – francuski kodeks pracy określa je na minimum 11 godzin dziennie. Oznacza to, że można ewentualnie nagabywać podwładnych przez pozostałe 13 godzin, ale nie dłużej.

Tymczasem utrwala się praktyka prowadząca do zupełnego zatarcia granic między życiem prywatnym a zawodowym.

Rządzący we Francji socjaliści uznali, że prawo nie jest dostosowane do tej nowej sytuacji, stąd kilka innowacji. Najważniejszą jest przyznanie wszystkim zatrudnionym prawa do „rozłączania się” z miejscem pracy poza kontraktowymi godzinami. Pracodawca nie może więc wymagać, by pracownik odpowiadał wtedy na mejle i nosił przy sobie włączoną służbową komórkę (wedle specjalisty od prawa pracy adwokata Sylvaina Niela takie „podłączenie” do firmy po godzinach pracy to przecież dyżur).

Ledwo nowy przepis wszedł w życie, a już spotkał się z falą krytyki. Jedni twierdzą, że takich rzeczy nie reguluje się ustawowo, wedle innych ustawa nie jest dość „solidna”, bo nie wskazuje, jak wymusić jej przestrzeganie.

Infotyłość – za dużo informacji i żądań

Ustawodawca rzeczywiście wybrał wyjście pośrednie.

Z jednej strony uznał, że powszechna dostępność aparatury elektronicznej zaczyna zagrażać zdrowiu pracowników. Do czasu przeznaczonego na odpoczynek i życie rodzinne wdziera się bowiem napięcie, stres i naciski przeniesione ze środowiska zawodowego. To zaś prowadzi do przeciążenia, a w konsekwencji do przemęczenia, utraty motywacji, do poczucia porażki i winy (nie mówiąc już o bezprawnym zabieraniu czasu wolnego). Zjawiska te znawcy przedmiotu określają mianem „infotyłość” – to trudności z radzeniem sobie z nadmiarem informacji i żądań wywiązywania się z nieprzewidzianych zadań.

Z drugiej jednak strony, w walce z „infotyłością” ustawodawca nie sięga na razie po środki prawnego przymusu. A jedynie sygnalizuje problem, licząc na to, że obywatele i firmy znajdą rozwiązania pasujące do konkretnych sytuacji. Dlatego ustawa przyznaje priorytet negocjacjom ze związkami zawodowymi w kwestii określenia, w jaki sposób pracownicy będą mogli egzekwować prawo do „rozłączania się”.

Działać długo czy może raczej skutecznie?

Dyskusja na ten temat toczy się we Francji już od kilku lat. Niektóre firmy, nie czekając na ustawę, wprowadziły wcześniej własne rozwiązania.

Np. duża grupa bankowo-ubezpieczeniowa Axa już w 2012 r. przyjęła „Kartę” wzywającą personel do przestrzegania „rozsądnych” godzin pracy i do nieulegania przekonaniu, że wszystko musi być wykonane w trybie pilnym. „Karta” nie ma jednak mocy prawnej, to po prostu zalecenia.

Trzy lata później francuska poczta podpisała z załogą porozumienie, które stanowi, iż jedynie wyjątkowo poważne okoliczności „mogą uzasadnić użycie firmowego systemu przekazywania wiadomości w godzinach wieczornych lub w dni wolne od pracy”.

Z kolei od ubiegłego roku w znanym koncernie Michelin obowiązuje zasada, wedle której po przekroczeniu pięciu służbowych połączeń poza godzinami pracy włącza się alarm przypominający, że co za dużo, to niezdrowo. Energetyczny koncern Areva w godz. 18-8.30 wprowadził „ciszę nocną”.

Francuzi przyglądają się też eksperymentom w sąsiednich Niemczech. W koncernie Daimler podczas ferii świątecznych w 2013 r. i ubiegłorocznych wakacji mejle przychodzące do skrzynek służbowych pracowników na urlopie były natychmiast usuwane, a nadawcy otrzymywali wiadomość, by skontaktowali się z kimś innym. Volkswagen od trzech lat wyłącza swoje serwery w godz. 18.15-7 – pracownicy nie mogą wtedy używać służbowych skrzynek mejlowych. BMW zaś pozwala na organizowanie sobie czasu pracy. Jeśli np. ktoś spędza godzinę na wysyłaniu z domu służbowych mejli, może ją sobie policzyć jako nadliczbową.

Francuzi dostrzegli też, jak bardzo ich obyczaje i w tej dziedzinie różnią się np. od brytyjskich. We Francji dobrze widziane jest długie siedzenie w pracy i wychodzenie z niej późnym wieczorem (co ma mieć swoje korzenie jeszcze w katolicyzmie). Pracownicy często są oceniani niekoniecznie po wynikach, ale po tym, jak bardzo widoczne są wysiłki wkładane w to, by owe wyniki osiągnąć. Protestanccy Anglicy nie dostrzegają niczego wartościowego w długim siedzeniu w pracy i oceniają ją według rezultatów.

Ustawa wprowadzająca prawo do rozłączenia się z firmą po pracy ma być oceniana głównie wedle rezultatów.

W kolejne weekendy marca „Wyborcza” zaprasza do podróżowania do czterech krajów Tony’ego Halika: Meksyku, Francji, Grecji i Argentyny. W czwartek 30 marca, w "Centrum Premier - Czerska 8/10" w siedzibie Agory spotkają się miłośnicy wolności, poznawania świata, wyzwań i podróży. Gośćmi Ewy Wieczorek i Michała Nogasia będą: Elżbieta Dzikowska, Martyna Wojciechowska, Marek Kamiński, Aleksander Doba i Mirosław Wlekły - autor książki "Tu byłem. Tony Halik". Na spotkanie można zgłaszać się pod adresem tonyhalik.evenea.pl lub telefonicznie (22) 555 54 55.

Od połowy marca biografia Tony’ego Halika będzie dostępna w księgarniach oraz na kulturalnysklep.pl i Publio.pl

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.