W ubiegłym roku sieć obiegły filmiki z warszawskiego centrum handlowego: dwóch mężczyzn zaczyna się bić, jeden w pewnym momencie wyciąga ostre narzędzie, wkrótce w szarpaninie bierze udział już kilka osób. Dwaj pracownicy ochrony biernie krążą wokół zajścia, nie próbują interweniować. Krytycznych komentarzy na temat ich zachowania, a przy okazji na temat pracowników ochrony w ogóle nie brakowało.

– Część opinii była zupełnie krzywdząca. Ochrona w centrach handlowych jest szczególnie trudnym zadaniem. Po pierwsze dlatego, że zazwyczaj tych pracowników w takim centrum handlowym, w którym w sezonie przewija się kilkadziesiąt tysięcy osób dziennie, jest zazwyczaj za mało. Po drugie, zasób czynności, które mogą ci pracownicy wykonywać, jest bardzo ograniczony – mówi Jacek Tyburek, ekspert branży bezpieczeństwa biznesu, który był m.in. menedżerem ds. bezpieczeństwa miejsc oficjalnych UEFA podczas Euro 2012, pracował także dla wielu dużych firm.

Pracownicy ochrony. Jak z ich kwalifikacjami

Pracowników ochrony można podzielić na trzy grupy. Do pierwszej należą osoby bez formalnego potwierdzenia zdania egzaminów i wpisu na listę kwalifikowanych pracowników ochrony.

– To są ludzie którzy wykonują pracę w obiektach, w których takiego wymogu nie ma. Bardzo często pracownik z wpisem na listę kwalifikowanych pracowników ochrony nie jest koniecznością z punktu widzenia klienta, a kosztuje parę złotych mniej – wyjaśnia Tyburek.

Druga grupa to osoby z wpisem na listę kwalifikowanych pracowników ochrony. Muszą przejść szkolenie wstępne trwające 245 godzin. Co pięć lat odbywają też szkolenie doskonalące, w wymiarze 40 godzin.

– Dla porównania kurs do brytyjskiej licencji SIA (branżowa organizacja ochrony) trwa 2 dni. Patrząc z tego punktu widzenia polscy pracownicy ochrony są dość gruntownie szkoleni. Szczególnie dotyczy to tej trzeciej grupy, posiadającej uprawnienia do pracy z bronią palną – ocenia ekspert.

Podkreśla, że samo szkolenie wstępne pracowników ochrony nie tworzy jeszcze pełnowartościowego ochroniarza. Tak naprawdę najważniejsze jest doświadczenie. Po pewnym czasie pracownicy bardzo często zaczynają się specjalizować. Wynika to m.in. z faktu, że w danym obiekcie pracują dłużej niż trwa kontrakt na ochronę konkretnej firmy.

– Często przechodzą z jednej firmy do drugiej, pozostając w danym obiekcie, ale zmieniając uniformy. W ten sposób często jest tak, że mamy pracowników preferujących obiekty logistyczne, produkcyjne i przemysłowe, biurowce, budynki użyteczności publicznej, imprezy sportowe czy wreszcie ochronę budów. Można zaryzykować ocenę, że więcej niż połowa pracowników ochrony z czasem dopracowuje się specjalizacji – zauważa Tyburek.

Niestety wizerunek branży ochrony oraz samych pracowników ochrony nie jest najlepszy, i jest to bardzo łagodne określenie. Dlaczego tak się dzieje?

– Powodów tego stanu rzeczy jest co najmniej kilka. Nie ma co ukrywać, że praca jako ochroniarz nie jest zajęciem marzeń. M.in. z powodu słabych płac – ochrona regularnie pozostaje na samym dnie płacowych zestawień – oraz wielu zaniedbań zarówno firm ochrony, jak i ich zleceniodawców. Bardzo często zdarza się, że pracownicy ochrony zamiast wykonywać swoją podstawową pracę, angażowani są do prac porządkowych, rozkładania towaru w marketach, odśnieżania terenu czy sprzątania – opowiada ekspert.

Praca w ochronie. Kto udaje, że pracuje

Nieraz w ochronie zatrudniani są ludzie o bardzo niskich wymaganiach i kwalifikacjach. Z czego to wynika?

– Często jest tak, że usługi ochrony są zlecane tylko dlatego, że wymaga tego polisa ubezpieczeniowa. Kupuje się możliwie najtańszą usługę, bo być musi. Mniejsze znaczenie ma, jak jest realizowana. Tutaj przypomina mi się przypadek z zachodniej Polski. Firma ochrony wyspecjalizowała się w ochronie placów budowy. Prawdopodobnie handlowiec tej firmy miał szczególny dar docierania do tej grupy firm. Usługi na placach budowy to chyba najgorzej płatne kontrakty. Firma ochrony wymyśliła więc sposób na oszczędności. W pewnym, niemałym procencie składu ochrony zatrudniała osoby bezdomne, płacąc im jedzeniem i możliwością mieszkania w przyczepie kempingowej umieszczonej na terenie budowy. Pieniędzy zasadniczo tym konkretnym ludziom się nie wypłacało. Rodzaj prewencji przed absencjami spowodowanymi pijaństwem. To był ekstremalny przypadek. Warto o nim pamiętać jako o przestrodze – mówi Tyburek.

Przyznaje, że w branży znajdują dla siebie miejsce ludzie, którzy nigdy nie powinni się tam pojawić: – Sporo też jest pracowników ochrony przychodzących do pracy po to, by się w niej wyspać i dać z siebie absolutnie minimum, gdyż tłumaczą to słabymi zarobkami. Tzw. leśne dziadki, są tacy, jacy są, bo mogą! Bo klient nie wymaga, pracodawca nie ma ochoty się angażować. Bardzo często w branży słyszy się slogan: „klienci udają, że płacą, a my udajemy, że pracujemy". Branża ochrony to jednocześnie pracownicy, którzy swoją pracę wykonują bardzo rzetelnie – zaznacza.

Zawód ochroniarz. Jest też elita

Osobną grupę w świecie ochrony stanowią członkowie lotnych grup interwencyjnych. – Praca w takich grupach czasami uważana jest za elitarną w tym zawodzie. Wymaga sporej odporności psychicznej oraz niezłej sprawności fizycznej – skakanie przez płot czy wchodzenie do obiektów, po alarmie niekoniecznie drzwiami, szczególnie z wezwaniem pomocy, nie jest rzadkością – zauważa Tyburek.

Podkreśla, że najwyższy poziom wyszkolenia prezentują pracownicy ochrony osobistej: – Są to bardzo często ludzie wywodzący się ze służb mundurowych, szczególnie tych wymagających najwyższego poziomu wyszkolenia. To byli żołnierze i funkcjonariusze jednostek specjalnych. Zresztą w Polsce posiadamy doskonałą bazę szkoleniową. Jedna z agencji ochrony ma jeden z najlepszych na świecie ośrodków szkolenia służb ochrony. Swego czasu doczekał się reportaży telewizji Discovery – opowiada ekspert.

Branża ochrony zatrudnia w Polsce nawet 250 tys. pracowników, stale lub dorywczo wykonujących tę pracę, wliczając w to stewardów na imprezach masowych. Dla porównania: strażaków OSP jest 229 tys. (biorących udział w działaniach), żołnierzy zawodowych ok. 113 tys., policjantów 100 tys.

Ochrona. System nie widzi, ale korzysta

Czy ta wielka armia ludzi, wśród których jest wiele osób z wysokimi kwalifikacjami, jest w jakiś sposób włączona w system bezpieczeństwa publicznego?

– W przeszłości podejmowane były od czasu do czasu próby aktywizowania branży w kierunku uzupełnienia systemu bezpieczeństwa powszechnego. Organizacje branżowe, takie jak Polska Izba Ochrony, próbowały inicjować rozmowy z władzami resortów obrony i spraw wewnętrznych. W 2015 roku odbyło się spotkanie Członków Zarządu Polskiej Izby Ochrony w Biurze Bezpieczeństwa Narodowego. Niestety oprócz kurtuazyjnego spotkania z protokołem i zdjęciami pamiątkowymi nic z tego nie przetrwało. Trudno doprawdy uwierzyć, że tak się dzieje – mówi Jacek Tyburek.

Przyznaje, że problemem jest z pewnością sama branża, z jej rozdrobnieniem oraz opinią na temat jakości usług ochrony.

– Rzeczywistość jednak jest taka, że ochroniarze ochraniają wszystkie najważniejsze obiekty tzw. infrastruktury krytycznej kraju oraz inne, kluczowe dla państwa i obywateli. Nawet przy intencji wzmocnienia systemu ochrony tych obiektów przez żołnierzy WOT lub innych funkcjonariuszy, jestem przekonany, że będzie to zadanie doraźne i tak czy inaczej to właśnie firmy ochrony i ich pracownicy będą odgrywali ważną rolę. Mogliby to robić bardziej efektywnie, gdyby państwo ich dostrzegało, zauważało że z tego potencjału można wyciągać wielkie korzyści – podsumowuje ekspert.

Zawód ochroniarz. Gdzie pracują 

Ochroniarzy spotykamy w sklepach, biurowcach, firmach produkcyjnych czy szkołach

Pracują także w obiektach użyteczności publicznej, na parkingach, obiektach sportowych czy na budowach. Część pracuje w miejscach, gdzie przebywa lub przemieszcza się dużo osób. Bardzo widoczna grupa to np. pracownicy ochrony oraz stewardzi na imprezach masowych. Inni pracują jednak w miejscach całkowicie niewidocznych i niedostępnych. To armia ludzi, bardzo zróżnicowana.

– W branży pracują osoby bardzo młode, dla których jest to pierwsza praca, często jako forma zarobienia na studia. Bardzo dużo jest osób starszych, dorabiających do emerytur, szczególnie w przypadku emerytów mundurowych. Zaczynają pojawiać się w rodzinach osoby pracujące już w drugim pokoleniu w branży ochrony. Osobiście poznałem ostatnio pewnego młodego człowieka, który został pracownikiem ochrony dlatego, że jego ojciec nim był. Jako dziecko obserwował tatę, jak pracował, jak się do pracy szykował, podziwiał jego zaangażowanie – opowiada Jacek Tyburek.

Dodaje, że niemało również jest wśród ochroniarzy kobiet: – Do parytetu genderowego pewnie jest jeszcze bardzo daleko, ale muszę przyznać, że kobiet w ochronie pracuje całkiem sporo. Jest to bardzo dobra dla branży sytuacja, gdyż panie często są bardzo rzetelnymi pracownikami – zaznacza.