Mocną inspiracją była dla niego wprawdzie pewna afrykańska potrawa, a w składzie tego oryginalnego paprykarza z lat 60. były afrykańskie ryby, ostra papryczka pima (też z Afryki) i pulpa pomidorowa sprowadzana z Bułgarii i Węgier. Nikt jednak nie miał wątpliwości, że to polski produkt i polska marka. Puszki z paprykarzem eksportowano do ponad 30 krajów świata, m.in. do ZSRR, Danii, USA, Japonii, Jordanii, Liberii, Węgier, Wybrzeża Kości Słoniowej i Togo. A w Kolumbii nawet paprykarz podrabiano, podobno z powodzeniem.

W Polsce ta marka przetrwała do dzisiaj, nadal jest rozpoznawalna i cieszy się sympatią, ale to już nie to samo co kiedyś, a już na pewno nie pod względem zasięgu eksportu. Trochę wcześniejszym przykładem eksportowego sukcesu były puszki „Polish Ham", które pod koniec lat 50. zrobiły furorę w USA (wytwarzały je Zakłady Mięsne w Pabianicach).

Polskie marki. Eksport bije rekordy

Paprykarz czy szynka w puszkach były pojedynczymi strzałami w dziesiątkę. Dziś sytuacja jest nieporównywalna. To już nawet nie poszczególne marki, ale żywność w ogóle jest polskim towarem eksportowym. Z danych Krajowego Ośrodka Wsparcia Rolnictwa wynika, że w 2021 r. sprzedaż towarów rolno-spożywczych za granicę osiągnęła poziom 37,4 mld euro, czyli ok. 170 mld zł. To wynik o 9 proc. lepszy niż rok

wcześniej i najlepszy w historii. Czego wyeksportowaliśmy najwięcej? Na pierwszym miejscu jest mięso i przetwory mięsne, stanowiące 19 proc. wartości całego polskiego eksportu produktów rolno-spożywczych. Na drugim miejscu jest kategoria – ziarno zbóż i przetwory (13 proc. udziału w eksporcie), a na trzecim tytoń i wyroby tytoniowe (11 proc., choć to jedyna kategoria, w której odnotowano spadek rok do roku). Udział na poziomie 7 proc. wartości miały cukier i wyroby cukiernicze oraz produkty mleczne, a niewiele mniej ryby, owoce i warzywa.

Marki. Polskie mleko w ponad 100 krajach

– Polska żywność jest znana i eksportowana do wielu krajów na świecie. W przypadku produkcji mleka nasz kraj ma doskonałe warunki hodowlane, które w dalszym ciągu można rozwijać. Największa opłacalność dotyczy ziem słabej jakości, jak np. na Podlasiu, które wyspecjalizowało się, utrwaliło i produkuje najwięcej mleka w Polsce – mówi Małgorzata Cebelińska, dyrektor handlu Spółdzielni Mleczarskiej Mlekpol.

Dodaje, że dla spółdzielni eksport jest rozwojowym kierunkiem sprzedaży, pozwalającym na zagospodarowanie nadwyżek mleka.

– Dzisiaj eksportujemy blisko 30 proc. swojej produkcji. Są to przede wszystkim produkty o długim terminie przydatności, które dzięki swoim funkcjonalnym cechom mogą być bezpiecznie przechowywane w odmiennych warunkach klimatycznych. Dzięki wieloletniej i wytężonej pracy załogi i członków spółdzielni nad jakością surowca i wysokimi standardami produkcji, produkty Mlekpolu są znane i cieszą się bardzo dobrą reputacją w ponad 100 krajach świata – podkreśla Małgorzata Cebelińska.

I jest to osiągnięcie. Nie każdy zdaje sobie pewnie sprawę z tego, że wprowadzanie produktów mleczarskich na rynki zagraniczne ma swoją specyfikę. Oczywiście trzeba dobrze rozpoznać potrzeby i wymagania jakościowe partnera handlowego, ale to nie wszystko. W grę wchodzą też obowiązujące normy i przepisy prawa w kraju, do którego te produkty mają trafiać.

– Produkty mleczarskie to żywność pochodzenia zwierzęcego, więc ze względu na weryfikację bezpieczeństwa zakłady mleczarskie są objęte nadzorem weterynaryjnym. W zależności od kraju i tego, czy istnieją specyficzne wymagania co do zatwierdzenia zakładu produkcyjnego lub produktu, polskie służby weterynaryjne nadają uprawnienia eksportowe lub uczestniczą w procesie rejestracji zakładu. Bywa też trudniej – są kraje, gdzie proces ten jest bardzo długi, wymaga dostarczenia szczegółowej dokumentacji i wiąże się z wizytą kontrolną organów, które są odpowiednikiem naszych polskich służb – wyjaśnia dyrektor handlu Mlekpolu.

Przykładem sukcesu eksportowego spółdzielni jest mleko UHT Łaciate, które jest dobrze znane wśród chińskich konsumentów. Mlekpol stale rozwija też współpracę z innymi krajami Dalekiego Wschodu, jak Wietnam, Korea, Kambodża, Pakistan, Malezja czy Indonezja. A jakie ma plany eksportowe na przyszłość? – To poszerzenie współpracy z silnie zaludnionymi rynkami afrykańskimi, Bliskiego Wschodu oraz Indiami – zapowiada Małgorzata Cebelińska.

Polskie marki. Od cappuccino do pierogów

A jak radzą sobie polskie firmy z branży spożywczej, ale specjalizujące się w innych produktach? Np. Mokate deklaruje, że aż ponad 60 proc. przychodów czerpie z rynków zagranicznych (sprzedaje swoje wyroby do ponad 70 krajów świata). W ofercie firmy z Ustronia w Beskidach jest przede wszystkim kawa i herbata, na świecie raczej nie kojarzące się ani z polskim rolnictwem, ani z naszymi tradycjami kulinarnymi. Okazuje się, że wcale to jednak nie przeszkadza w rozwijaniu eksportu. Podobno to właśnie dzięki Mokate Włosi nauczyli się pić cappuccino.

Zajrzyjmy jeszcze do świata kulinariów. W tej dziedzinie, nie od dziś, swego rodzaju polską marką są pierogi ruskie. Ale czy mogą też stać się hitem w innych krajach, może nie na miarę wszechobecnych pizzy, kebabów czy hamburgerów, ale widocznym i rozpoznawalnym? Okazuje się, że potencjał jest. W Wielkiej Brytanii działa firma pod nazwą Pierogi Kiosk, przedstawiająca się jako: First Ever Global Pierogi Kitchen. Założyciel ma ambicję stworzenia dużej sieci franczyzowej, w której to właśnie pierogi odgrywałyby rolę pierwszoplanową.