Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Śląsk miał szczęście: dalekowzrocznych lekarzy (w tym prof. Kornela Gibińskiego), którzy wiele lat temu dostrzegli, że starsi ludzie, chorują inaczej i muszą mieć od tego specjalistów. Zaczęto kształcić geriatrów. 54 lata temu powstał w Szopienicach, najbiedniejszej dzielnicy Katowic, pierwszy i jak dotąd jedyny w Polsce szpital geriatryczny. Zorganizowano też oddziały dla starszych w innych szpitalach, przez co do niedawna połowa łóżek geriatrycznych w kraju była na Śląsku.

Witać twarzą w twarz

Geriatrzy podkreślają, że nie leczą starości, czyniąc człowieka na powrót młodym. Ich rola polega na przywróceniu mu względnej sprawności. Żeby osiągnąć cel, trzeba starszym ludziom stworzyć odpowiednie warunki. Znaczenie mają nawet rzeczy z pozoru drobne. - Nieraz wylękniony pacjent chwyta lekarza mocno za rękę, aż boli. Nie wolno zerwać tego uścisku. Trzeba dać choremu poczucie bezpieczeństwa - mówi dr Jarosław Derejczyk, dyrektor Szpitala Geriatrycznego w Katowicach.

Ściany w tym szpitalu zdobią zdjęcia pacjentów. Pozowali do nich w piżamach albo śląskich strojach ludowych. Grubo po osiemdziesiątce, pogodni i uśmiechnięci.

Uśmiech jest ważny. Personel szpitala ma przywitać chorego od razu, gdy się pojawi, stając przed nim twarzą w twarz i szeroko się uśmiechając. Nie dlatego, żeby było miło, choć i to jest ważne, ale dlatego, że to może być osoba głęboko otępiała. Jeśli pielęgniarka czy lekarz przywitają się, nie pokazując twarzy, zwiększą jej poczucie lęku.

- Dobry terapeuta ustawi się przodem, będzie mówił powoli, ciepłym głosem i mocno się uśmiechnie. Pacjent z otępieniem ma upośledzoną percepcję i jeśli przywitamy się inaczej albo w ogóle nikt się nim od razu nie zajmie, to zacznie majaczyć, a to dla niego niebezpieczne - mówi dr Derejczyk. Światowe badania pokazały, że u takich pacjentów ryzyko śmierci w ciągu roku-dwóch lat wzrasta aż sześciokrotnie. Bo majaczenie to stan, w którym mózg gwałtownie woła o pomoc - dochodzi w nim naraz do nieodwracalnego uszkodzenia wielu komórek nerwowych. Ryzyko śmierci jest konsekwencją tych zniszczeń. Kiedyś jadł sam, a teraz wymaga karmienia, kiedyś wychodził z domu, a teraz już się z niego nie rusza. Ludzie mówią wtedy: - Wrócił, ale to już nie ten człowiek.

Test na starość

Sporo starszych ludzi cierpi na wiele chorób naraz - statystyczny 70-latek ma ich trzy. To choroby przewlekłe, jak nadciśnienie czy miażdżyca. Każdy lekarz, u którego się taki człowiek leczy, przepisuje mu leki. W efekcie chory bierze ich zbyt wiele, a to daje skutki uboczne: otępienie, pozorne objawy parkinsonizmu.

Zadanie geriatrów to odrzucenie niepotrzebnych leków, by pacjent nie cierpiał z powodu zażywania ich w nadmiarze. A także nauczenie go ćwiczeń potrzebnych do zachowania względnej sprawności (np. jak upadać i jak podnosić się z upadku). I przewidzenie, jak długo będzie sobie mógł radzić sam.

By ocenić stan chorego, sprawdza się, na ile szybko się porusza, jak silne są jego mięśnie, czy dobrze utrzymuje równowagę, na ile jest gibki. Trzeba analizować krew, bo do złej kondycji pacjenta może się przyczyniać jakiś stan zapalny w organizmie, niska liczba limfocytów odpowiedzialnych za odporność albo niedobór białka i witaminy D. Wszystkie te czynniki składają się na tzw. zespół słabości. Usuwając jego przyczyny, da się go opanować, przynajmniej na jakiś czas.

Oto pani Maria. Ma 93 lata. Przy przyjęciu do Szpitala Geriatrycznego przechodzi test. Rysuje figury geometryczne, zapisuje we właściwej kolejności słowa, które miała zapamiętać. W narysowanym kole odtwarza tarczę zegara. Godziny są rozmieszczone jak należy, regularnie.

A oto pani Henryka. Ma 73 lata. Przyjęto ją do ogólnego szpitala na oddział chorób wewnętrznych, ponieważ w ciągu dwóch miesięcy straciła 10 kg. Tam wykonano jej badania krwi, USG, RTG, tomografię. Stwierdzono, że cierpi m.in. na anemię, miażdżycę, nadciśnienie, przewlekłą niewydolność nerek, marskość nerki, wole tarczycy i ma podwyższony cholesterol. A jednak wyszła ze szpitala bez właściwej diagnozy. Pani Henryka robi te same zadania co pani Maria, ale jej zegar jest dziwny: między pierwszą, drugą i trzecią jest duża przestrzeń, a potem robi się coraz ciaśniej. Dziesiąta, jedenasta i dwunasta wchodzą na siebie.

- Pani Maria jest umysłowo w świetnej formie. Pani Henryka nie. Kiedy godziny się rozjeżdżają, to znaczy, że kora mózgowa jest uszkodzona. Ten prosty test wskazał nam, że pacjentka cierpi na łagodne otępienie. Potwierdziły to inne badania. Ona po prostu nie dawała sobie rady z zakupami, nie pamiętała, co ma w lodówce. Dlatego schudła tak gwałtownie i się rozchorowała - tłumaczy dr Derejczyk.

Pacjent, który nie pamięta o jedzeniu, zapomni też o wzięciu tabletek. Dlatego testy mają kluczowe znaczenie dla powodzenia w leczeniu. Składają się z prostych pytań dotyczących tego, czy pacjent sam umie się wykąpać, ubrać, zatelefonować, zrobić zakupy. Jest test na samopoczucie, bo depresja dotyka co trzeciego starszego człowieka. A podanie kubka z wodą pozwala ocenić, czy pacjent, pijąc lub jedząc, może się zakrztusić, bo ma zaburzenia połykania.

Ruch w szpitalu

W katowickim Szpitalu Geriatrycznym jest sala gimnastyczna. Wyciągi, rowerki, piłki, a nawet coś w rodzaju gry z kamerą pozwalającą śledzić ruchy ciała. Rehabilitacja geriatryczna to nowy pomysł tutejszych lekarzy.

Ze szpitalem współpracują teraz naukowcy z Politechniki Śląskiej. Zaprojektowali inteligentną kulę pomagającą w chodzeniu i jednocześnie kontrolującą stan pacjenta, a nawet sygnalizującą jego bliskim zagrożenia życia. Wymyślili też łóżko pomagające w postawieniu leżącego pacjenta na nogi.

Będzie tu więc jeszcze lepiej.

Orkiestra motywuje

Za sprawą Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, która od trzech lat zbiera pieniądze na pomoc medyczną nie tylko dla dzieci, lecz także dla seniorów, liczba łóżek geriatrycznych w Polsce wzrasta. W 2007 r. było ich niespełna 700, obecnie jest ponad 800 w 49 oddziałach (12 z nich działa na Śląsku). W Warszawie i okolicach do niedawna nie było ani jednego łóżka geriatrycznego (teraz są dwa oddziały), a w województwie warmińsko-mazurskim wciąż nie ma żadnego.

Liczba geriatrów wzrosła w tym samym okresie z 275 do 336. W przeliczeniu na liczbę mieszkańców i łóżek geriatrów wciąż jest kilkakrotnie mniej niż w krajach Europy Zachodniej.

DługoWIECZNI w Katowicach

20 października spotykamy się na ogólnopolskim wydarzeniu w ramach naszej akcji społecznej "DługoWIECZNI". Przed południem ćwiczenia dla osób starszych w Parku Śląskim poprowadzi Władysław Kozakiewicz, mistrz olimpijski w skoku o tyczce oraz promotor zajęć fizycznych w każdym wieku.

Ćwiczenia zorganizujemy dzięki uprzejmości fundacji Park Śląski.

O godz. 13 spotkamy się w Muzeum Śląskim przy ul. Dobrowolskiego 1, by wraz z gośćmi rozmawiać o potrzebach, pomysłach i rozwiązaniach, które można wprowadzić w całym kraju w związku ze zmianą demograficzną.

Zaprosiliśmy do rozmowy: * ministra zdrowia, * marszałka województwa śląskiego, * przedstawicieli biura rzecznika praw obywatelskich, * ekspertów i * społeczników działających na rzecz poprawy jakości życia osób starszych.

Udział w debacie jest bezpłatny. Wystarczy rejestracja na stronie: dlugowieczni.evenea.pl lub kontakt telefoniczny: (032) 32 52 444 codziennie od poniedziałku do piątku w godz. 11 - 17

Serdecznie zapraszamy do Katowic!

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.