Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Zajrzyjmy najpierw do Sopotu

Geografia jest po jego stronie. Miasto leży nad morzem, co już samo w sobie sprzyja czystemu powietrzu: wydaje się, że problemu smogu nie ma, bo często tu wieje. Sopot jest pod tym względem w zdecydowanie lepszej sytuacji niż wiele miast na południu kraju.

– Owszem, mamy bonus z racji położenia. Ale trzeba też powiedzieć, że wykonaliśmy kolosalną robotę, Pod koniec lat 90. w Sopocie było 8,5 tys. pieców węglowych. Dzisiaj zostało ich mniej niż 100 i robimy wszystko, by do końca tej kadencji nie było żadnego – mówi Marcin Skwierawski, wiceprezydent Sopotu.

Prawo też sprzyja poprawianiu jakości powietrza w mieście.

– Udało nam się przekonać marszałka województwa i sejmik województwa do stworzenia specjalnej uchwały antysmogowej dla Sopotu, by od 2024 r. nie wolno było ogrzewać mieszkań i domów kopciuchami. Czyste powietrze to nasze zdrowie, musimy o nie dbać. Poza tym Sopot jest uzdrowiskiem. Nie wyobrażam sobie, by ktoś przyjechał do Sopotu i musiał oddychać wątpliwej jakości powietrzem. Konsekwentne działania podejmowane od kilkunastu lat mają doprowadzić do tego, że będziemy jedynym miastem w Polsce, w którym nie będzie żadnego kopciucha – opowiada Skwierawski.

Dla uściślenia: mówiąc o kopciuchach ma na myśli wszystkie piece węglowe, nie tylko pozaklasowe: – Węglem w ogóle nie będzie można w Sopocie palić. Dopuszczone zostaną tylko kominki, pod warunkiem że nie będą podstawowym, a tylko uzupełniającym źródłem ciepła – dodaje wiceprezydent Sopotu.

Sopot przeznaczył na wymianę pieców węglowych duże środki z budżetu miasta: w tym roku 2 mln zł (komu wydaje się, że to nie tak wiele, niech weźmie pod uwagę, że to miasto 36-tysięczne).

– Zatrudniliśmy specjalnego urzędnika, z dużym doświadczeniem w pracy socjalnej, który chodzi od mieszkania do mieszkania i przekonuje, że warto wymienić piec oraz informuje, jakie wsparcie można otrzymać. Przez dwa ostatnie lata w 100 proc. finansowaliśmy wymiany urządzeń grzewczych. W tym roku dofinansowanie jest na poziomie 80 proc., a w 2023 r. będzie to 60 proc. – informuje Skwierawski.

Jaki sposób ogrzewania wybierają mieszkańcy żegnający się z węglem? – Najczęściej decydują się albo na przyłączenie do miejskiej sieci ciepłowniczej, co rekomendujemy, albo na ogrzewanie gazowe, do czego też zachęcamy.

Sopot to miasto kameralne, żadna metropolia. Czy w związku z tym nie ma tam problemu ze smogiem samochodowym?

– Każdy ma z tym problem. Domagamy się od wielu lat, razem z innymi miastami turystycznymi, by umożliwić miastom liczącym poniżej 100 tys. mieszkańców wprowadzanie stref płatnego parkowania w weekendy. Chcemy wprowadzić rotację i zniechęcać do wjeżdżania samochodem do centrum Sopotu. Mamy parking na obrzeżach miasta na niemal tysiąc aut. Do centrum można stamtąd dojechać za symboliczną opłatą specjalnym zeroemisyjnym pojazdem albo pójść na piechotę. Do plaży jest z tego parkingu 10 minut – mówi Skwierawski.

Poza tym, prawie cały Sopot to strefa 30 km na godz.

– Jesteśmy chyba liderem w tym względzie. Mamy ponad 97 proc. ulic objętych taką strefą. To rozwiązanie zdecydowanie się sprawdza: ruch staje się płynny, bezpieczniejsi są rowerzyści i piesi – wylicza wiceprezydent Sopotu.

Podkreśla, że miasto buduje właśnie strefę woonerf, czyli ulicę, deptak i miejsce dla zieleni w jednym. Będzie miał ok. 1,4 km długości. Powstaje w zabytkowej części miasta, w sąsiedztwie pasa nadmorskiego

– To będzie największy woonerf w Polsce, a kto wie, czy nie w Europie. W przyszłości będziemy chcieli rozwijać to rozwiązanie na innych ulicach. W sumie, w tej kadencji pojawi się też ponad 2 tys. nowych drzew w Sopocie, odtwarzamy na przykład historyczne szpalery i aleje.

Dodaje, że przy al. Niepodległości już pojawiło się niemal trzysta nowych drzew, zmieniając oblicze głównej arterii miasta, która z przelotowej ulicy zmieniła się w miejską aleję.

Bez premii geograficznej

Przenieśmy się na południe, na Górny Śląsk. Tu bonusu związanego z położeniem geograficznym nie ma. Dominuje za to gęsta zabudowa, często sprzed wielu lat i często z przestarzałymi kotłami i piecami. W rankingach miast z najgorszym powietrzem, przygotowywanych przez Polski Alarm Smogowy, „liderami" są Rybnik, Pszczyna czy Wodzisław Śl. (choć pierwsze miejsce zajmuje bezdyskusyjnie Nowy Targ).

Np. władze Rybnika starają się działać zdecydowanie i stanowczo egzekwować prawo. To ważne o tyle, że od początku tego roku w województwie śląskim nie wolno już użytkować najstarszych kotłów na paliwa stałe, wyprodukowanych przed 2007 rokiem. Nad Rybnikiem od początku stycznia latają drony, których zadaniem jest wykrywanie największych trucicieli. A miasto ma naprawdę spory problem.

– W rybnickich kotłowniach zainstalowanych jest około 10 tys. kotłów, które należy wymienić w najbliższych latach. Nie trzeba sprawdzać wszystkich, by osiągnąć pozytywny efekt. Wystarczy zlokalizować te miejsca, które stanowią największy problem, czyli najbardziej trują – w tym mogą pomóc kontrole z powietrza – mówi Emil Nagalewski, koordynator Polskiego Alarmu Smogowego w województwie śląskim, cytowany na stronie PAS.

W związku z wejściem w życie przepisów uchwały antysmogowej, strażnicy miejscy zaczęli kontrole kotłowni. W Rybniku w pierwszym tygodniu roku skontrolowali 250 kotłowni. Pojawiły się pierwsze mandaty, a nawet wnioski do sądu. Te ostatnie dotyczą osób, które kotłów nie wymieniły i nie zamierzają tego robić.

Dodajmy, że Rybnik w najbliższych trzech latach planuje zakończyć wymianę źródeł ogrzewania w budynkach komunalnych. Na liście jest jeszcze 1399 lokali. Do tej pory źródło ciepła wymieniono już w 140 budynkach znajdujących się w zarządzie rybnickiego Zakładu Gospodarki Mieszkaniowej.

Dla mieszkańców województwa śląskiego pocieszające może być to, że w gminach tego regionu składanych jest bardzo dużo wniosków w ramach programu „Czyste Powietrze". W najnowszym rankingu dla tego programu (za trzeci kwartał 2021), przygotowywanym przez Polski Alarm Smogowy wraz z Narodowym Funduszem Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej, w pierwszej setce znalazły się 52 śląskie gminy. Zajmują poza tym 17 czołowych lokat. Np. w Rybniku złożono aż 726 wniosków, a w Wodzisławiu Śl. 282.

Zajrzyjmy do Gliwic

To miasto – podobnie jak Katowice czy Zabrze – nie znajduje się może na samym szczycie listy najbardziej zanieczyszczonych, ale i tam jakość powietrza często jest bardzo zła. Co robi z tym problemem?

– W ramach dotacji z miejskiego budżetu, od 1997 roku do końca 2021 roku dofinansowaliśmy na kwotę ponad 27 mln zł niemal 9,1 tys. wniosków w zakresie prywatnych systemów grzewczych w gliwickich lokalach. Obejmowały one zarówno likwidację przestarzałych kotłów, pieców, pieców kaflowych i kuchennych w blisko 10 tys. mieszkań, jak i instalację pomp ciepła, niskoemisyjnych kotłów biomasowych oraz kolektorów solarnych – informuje Łukasz Oryszczak, rzecznik prasowy prezydenta Gliwic.

Aby przyspieszyć usuwanie przestarzałych palenisk węglowych z mieszkań i domów, i jeszcze bardziej zachęcić gliwiczan do tego typu działań, miasto wprowadziło w 2021 roku ważne zmiany do regulaminów udzielania miejskich dotacji. Uruchomiło też w porozumieniu z Wojewódzkim Funduszem Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej punkt wypełniania i przyjmowania wniosków do rządowego programu „Czyste Powietrze" oraz mobilne punkty z wykorzystaniem funkcjonariuszy Straży Miejskiej. Dodajmy, że pomoc dla mieszkańców w przejściu przez proceduralne zawiłości tego ogólnopolskiego programu to bardzo częste działanie samorządów.

Miasto przeprowadziło również nabór do nowego programu dotacyjnego „Czyste powietrze nad Gliwicami", który ma być realizowany w latach 2022-2023.

– Tam, gdzie istnieją ku temu warunki, mieszkania należące do gminy Gliwice podłączane są do miejskiej sieci ciepłowniczej. W 2021 roku przeprowadzono zmianę sposobu ogrzewania na ekologiczne w 810 lokalach komunalnych – dodaje Łukasz Oryszczak.

Co robi Poznań

W Poznaniu dotacje na wymianę pieców i kotłów były dostępne w programie Kawka w latach 2015-2017, a od 2018 roku w ramach jego kontynuacji, czyli w programie Kawka Bis.

– Dzięki niemu trwale zlikwidowano 3485 źródeł na paliwo stałe na terenie miasta Poznania. Na przestrzeni lat sukcesywnie zwiększano kwoty zaangażowane w realizację programu. Wprowadzono również zmiany formalne, w celu ułatwienia dostępności korzystania z pomocy finansowej dla wszystkich beneficjentów bez wyjątku: uproszczono oraz skrócono treści wniosku i rozliczenia, zmniejszono liczbę wymaganych załączników, a także wydłużono okres naboru wniosków – opowiada Magdalena Żmuda, dyrektor wydziału kształtowania i ochrony środowiska urzędu miejskiego w Poznaniu.

Podkreśla, że mieszkańcy, którzy nie dysponują gotówką, mają możliwość przedłożenia faktury z odroczonym terminem płatności: – Trzeba jednak pamiętać, że udział w programach dotacyjnych jest dobrowolny i prezydent miasta nie ma możliwości zmuszenia mieszkańców do skorzystania z programu.

Wśród barier spowalniających proces wymiany źródeł ciepła na czystsze, wymienia przeszkody prawne, takie jak nieuregulowany stan prawny nieruchomości (ten problem powtarza się w wielu miastach), obawy mieszkańców przed wysokimi kosztami samej inwestycji, a także o to, że po zmianie ogrzewania wzrosną bieżące opłaty eksploatacyjne. Ostatnie podwyżki cen gazu i prądu jeszcze je wzmocniły.

– Istnieje ryzyko, że zainteresowanie programem dotacyjnym Kawka Bis będzie w 2022 roku mniejsze z uwagi na obserwowany wzrost cen gazu oraz energii elektrycznej, ale jednocześnie należy brać pod uwagę, że koszty paliw stałych również znacząco rosną – nie ma już taniego ogrzewania – podkreśla Magdalena Żmuda. – Stąd absolutnie zachęcamy do łączenia procesu wymiany kopciucha wraz z termodernizacją, ociepleniem budynku, wymianą stolarki okiennej i drzwiowej wówczas kiedy spełniamy progi dochodowe w ramach programu Czyste powietrze". Program miejski i rządowy można łączyć. Tylko zmniejszenie zapotrzebowania cieplnego poprzez termomodernizację spowoduje obniżenie rachunków, natomiast domy jednorodzinne zdecydowanie oprócz termomodernizacji zachęcamy do wyboru pompy ciepła z fotowoltaiką.

Poznań stosował i stosuje marchewkę w postaci dotacji, ale też podejmował działania kontrolne. Np. w latach 2019-2020 nad miastem latał dron i analizował spaliny z palenisk domowych w ramach Poznańskiego Budżetu Obywatelskiego oraz w 2021 roku w ramach działań własnych urzędu miasta. W pierwszych dwóch latach przeprowadzono 80 sesji pomiarowych. Dron skontrolował obszar, na którym znajdowało się ok. 37 tys. budynków. Z jakim wynikiem? – W trakcie ponad 700 badań szczegółowych, stwierdzono 60 przypadków spalania materiałów niedozwolonych – informuje Magdalena Żmuda.

Jak jest w Lublinie

W Lublinie jedną z najważniejszych inicjatyw antysmogowych jest Program Ograniczania Niskiej Emisji.

– Przewiduje on dofinansowanie do wymiany systemów ogrzewania opartych na paliwie stałym na inne bardziej ekologiczne systemy – ogrzewanie elektryczne, pompy ciepła, ogrzewanie gazowe, ogrzewanie olejowe, system hybrydowy (z wyłączeniem systemów opartych na paliwach stałych) lub podłączenie do miejskiej sieci ciepłowniczej. Program jest finansowany w całości z budżetu Miasta Lublin. Dotacja w wysokości do 50 proc. poniesionych kosztów przysługuje na wymianę pracujących systemów ogrzewania opartych na paliwie stałym, które stanowią trwałe wyposażenie budynku lub lokalu i są jedynym źródłem ogrzewania. Od początku istnienia Programu (od 2013 roku) wypłacono dotacje w wysokości ponad 4,5 mln zł, dzięki czemu udało się zlikwidować blisko 800 kotłów i pieców – mówi Artur Szymczyk, zastępca prezydenta miasta Lublina ds. inwestycji i rozwoju.

Dodaje, że przy wymianie systemów ogrzewania z paliwa stałego na inne mieszkańcy najczęściej decydują się na ogrzewanie gazowe.

Lublin prowadzi wiele akcji edukacyjnych skierowanych do mieszkańców, zachęcających do wymiany przestarzałych pieców. Wprowadził też ciekawą inicjatywę: wydaje tabliczki z hasłem „Dbam o dobrą atmosferę – Nie truję sąsiada" tym mieszkańcom, którzy przystąpili do Programu Ograniczania Niskiej Emisji w 2021 i 2022 roku oraz wszystkim chętnym, którzy byli beneficjentami programu w poprzednich latach. Miasto prowadzi także znakowanie budynków podłączonych do miejskiej sieci ciepłowniczej symbolem „NO SMOG", jako obiektów neutralnych w zakresie niskiej emisji. Taką tabliczką oznaczono w sumie 60 budynków na terenie Lublina.

Obwarzanek daje popalić

W dobrej sytuacji jest Kraków, w którym od 1 września 2019 obowiązuje zakaz palenia węglem i drewnem. Nie wolno nawet korzystać z tzw. rekreacyjnych kominków. To pierwsze miasto w Polsce, które zostało objęte tak radykalnymi przepisami. Przez siedem lat przed ich wejściem w życie w Krakowie udało się usunąć prawie 30 tys. kopcących domowych pieców (ale nie wszystkie).

Te regulacje przyniosły skutek – mieszkańcy oddychają zdecydowanie lepszym powietrzem. Teraz Kraków wspiera finansowo gminy tzw. obwarzanka, w którym z bardzo wielu domowych kominów nadal unosi się szarobury, trujący dym, niezważający na granice administracyjne, co oczywiście pogarsza jakość powietrza w Krakowie. Tempo wymiany pieców w podkrakowskich miejscowościach jest na razie słabe. Zgodnie z małopolską uchwałą antysmogową, do końca bieżącego roku muszą zostać zlikwidowane wszystkie pozaklasowe kotły na węgiel lub drewno, które nie spełniają wymogów co najmniej klasy 3. Tymczasem rok temu naliczono w obwarzanku jeszcze prawie 22 tys. kopciuchów.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.