Pewnego dnia w naszym liceum zjawił się duet anglistów. Świeżo upieczeni, bez doświadczenia, tandem na schwał - Jacek i Czesiek. Zapowiadało się nieźle.

Za czas strajku nauczyciele nie dostają pensji – tydzień protestu to nawet kilkaset złotych straty. Forum Związków Zawodowych i Związek Nauczycielstwa Polskiego otworzyły konto, na które można wpłacać pieniądze, by wesprzeć strajkujących nauczycieli. Związkowców zainspirował do tego komentarz publicysty „Wyborczej” Wojciecha Maziarskiego. Z pomocy funduszu będą mogli skorzystać ci, którzy nie należą do ZNP i FZZ.

Numer konta do wpłat: 13 1240 5934 1111 0010 8960 6877
Dlaczego warto wesprzeć nauczycieli? Piszcie: listy@wyborcza.pl

Młody, ale nie miał w sobie nic z młodego nauczyciela

Za moich czasów „dwójka” przypominała bardziej poligon niż szkołę. Profesorstwo od przedmiotów bliskich Einsteinowi i Skłodowskiej rok w rok siało wśród uczniów pogrom większy niż wybuch bomby atomowej, zaś stara gwardia od nauk humanistycznych dzieliła się na dwie frakcje: tych, co mają nas w nosie, i tych, którym zamiast długopisów, można by rozdać bazuki – efekt byłby taki sam.

Dlatego kiedy do armii legendarnych kos i katów rekrutowano nieopierzonego adepta zawodu nauczyciela, wiadomo było, że wreszcie role się odwrócą i rządzić będziemy my. I tak się stało. Pewnego dnia w naszym liceum zjawił się duet anglistów. Świeżo upieczeni, bez doświadczenia, tandem na schwał – Jacek i Czesiek.

Zapowiadało się nieźle. Nas oddano Cześkowi, lecz drwiny i apetyty na władze ustały wraz z pierwszą lekcją. Czesław Kinski nie miał nic z młodego nauczyciela. Poza kreatywnością, otwartym umysłem, poczuciem humoru, chęcią łamania stereotypów i dystansem do siebie. Mało? I cisnął nas jak rasowy doświadczony belfer, jak selekcjoner reprezentacji. A my? Niepostrzeżenie uznaliśmy jego pozycję, choć był raptem sześć lat starszy od nas! Co więcej każdy sprawdzian zaczęliśmy traktować jak zawody. Przed klasą, niczym przed szatnią stadionu, robiliśmy rozgrzewkę, przerzucając się słówkami. Kto szybciej, celniej, lepiej.

A co się działo na lekcjach? Nic wielkiego. Profesor siadał i jakby od niechcenia rzucał po angielsku jedno prowokujące pytanie: Czy kara śmierci powinna być przywrócona? Czy warto zalegalizować marihuanę? Dla nas, młodych, gniewnych i naiwnych, takie pytania były jak świeże mięso rzucone watasze wilków. Nagle okazywało się, że każdy potrafi mówić po angielsku! Z wypiekami na twarzy walczyliśmy o rację, a ja nigdy wcześniej i nigdy później tak biegle nie posługiwałam się angielskim jak za panowania profesora Czesława.

I nigdy tak często nie myłam zębów. Mycie zębów – idea, która wypłynęła podczas jednej z tych gorących dyskusji – stało się naszym rytuałem. Od tego zaczynaliśmy każdą lekcję. Miny starej gwardii, która patrzy, jak dwudziestu uczniów uzbrojonych w szczoteczki biegnie za młodym profesorem do łazienki – bezcenne.

Agnieszka Kacprzyk
Pisarka, freelancerka, znana z działań społecznych w olsztyńskiej grupie kobiet funkcjonującej pod nazwą Lole Rozbójniczki

Akademia Opowieści „Nauczyciel na cały życie”

Czekamy na wasze opowieści o nauczycielach z podstawówki, liceum, uczelni, ale także na opowieści o waszych mistrzach życia. Może nim być wasz szef, kolega, wychowawca. Ktoś, kto był dla was inspiracją na całe życie. Zachęcamy, byście nam o nich napisali.

Regulamin akcji jest dostępny na stronie internetowej TUTAJ. Opowieści przysyłajcie za pośrednictwem naszej FORMATKI INTERNETOWEJ.

Najciekawsze teksty będą sukcesywnie publikowane na łamach ogólnopolskiej „Gazety Wyborczej” oraz w jej wydaniach lokalnych lub w serwisach z grupy Wyborcza.pl. Nadesłane prace wezmą udział w konkursie, w którym jury wyłoni trzech zwycięzców.

ZWYCIĘZCOM PRZYZNANE ZOSTANĄ NAGRODY PIENIĘŻNE:

za pierwsze miejsce w wysokości – 5556 zł brutto
za drugie miejsce w wysokości – 3333 zł brutto
za trzecie miejsce w wysokości – 2000 zł brutto

Aleksandra Sobczak poleca
Komentarze
Zaloguj się
Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
Takich nauczycieli pasjonatów o otwartych umysłach nam trzeba. Semper in altum.
już oceniałe(a)ś
3
0
Pamiętam nazwiska nauczycieli z podstawówki.Większość to dno.Normalną ,naturalną czynnością jest tzw.puszczenie bąka Ta nauczycielka wybrała 6 uczniów z rodzin robotniczych,bo według niej tylko ,któreś z nich mogło to zrobić .Postawiła przed tablicą i wąchała tyłki.Przed tą czynnością zapowiedziała ,że jak znajdzie sprawcę to da 5klapsów .Nie był to żaden z wybranych.Sprawczynią była córka dyrektora jednej z firm.Dowodem jej winy był kolejny "bąk"Pani K.stwierdziła,że to się zdarza.Ewa wyszła wcześniej do domu.Ta pani K.była sprawcą pobicia ucznia.Dębowym piórnikiem odliczyła mu na dłoniach 32 razy za to,że niewiedział ile to jest 4x8 .Podobnych historii mógłbym opisać tysiące,a najbardziej krzywdzące było faworyzowanie uczennic z tzw. dobrych rodzin.
@jasiuoz
Dokładnie, z tą różnicą, że w mojej klasie faworyzowani byli akurat uczniowie lizusowkich rodziców, którzy poprzez dupę wychowawczyni chcieli poprawić wyniki swoich mniej zdolnych dzieci.
Z odrazą wspominam większość nauczycieli z podstawówki.
już oceniałe(a)ś
1
2
Nauczycieli miałam róznych. Niektórzy byli tragiczni, np. matematyczka z podstawówki, która darła się na nas jak opętana (nigdy później nie byłam dobra z matematyki, w szkole ledwo sobie radziłam, chociaż prace domowe byłam w stanie wykonań samodzielnie i bezbłędnie), anglistka z podstawówki, Ukrainka, która lekcje poświęcała na to, żeby uczniowie uczyli ją polskiego, potem anglistka z gimnazjum, która nie była w stanie powiedzieć z czym z gramatyki mam problem, germanistka z liceum, która ledwo dukała po niemiecku (swoją drogą pracuje w tym liceum do dziś). Ale miałam też nauczycieli wspaniałych. Nie zapomnę mojej polonistki z gimnazjum, która we mnie, w tamtych czasach mającej problem ze skleceniem najkrótszego wypracowania, dostrzegła sama nie wiem co, ale dzieki jej wierze w moje siły dziś jestem tłumaczem. Mój cudowny anglista z liceum, który swój własny wolny czas poświęcał na dokształcanie mnie, bo mój poziom w tamtym czasie wykraczał znacznie ponad poziom grupy. Potem ten sam anglista uczył mnie też, jak być nauczycielem, kiedy zapragnęłam zdobyć uprawnienia pedagogiczne i poprosiłam go o zostanie moim opiekunem praktyk. Każdy z tych nauczycieli, i ten dobry i ten troche gorszy, stworzył i ukształtował mnie. Dzięki mojej matematyczce z podstawówki wiem, że żeby nie wiem co się działo, nie podniosę głosu na nikogo, ani na ucznia, ani na rodzica, ani na żadnego człowieka. Każdy nauczyciel nas czegoś uczy. Może nie zawsze tego, czego by chciał.
już oceniałe(a)ś
1
0
"Profesor"...
6 lat starszy od ucznia ogólniaka.
To parcie nauczycieli z ogólniaków do tytułowania ich "profesorami" zawsze budziło moje rozbawienie.
@gregcyg
Hehehe...
Pamiętam to inaczej, na pierwszej lekcji zapowiedziano nam, że do nauczycieli należy się zwracać per "profesor".
już oceniałe(a)ś
1
0