Kolejna odsłona Akademii Opowieści. O co chodzi w naszym konkursie?

Zapoznaj się z REGULAMINEM konkursu

Weź udział w konkursie, przyślij opowieść, wygraj nagrody! [FORMULARZ]

***

Ulica Ekonomii w Skarżysku-Kamiennej – zapewne jedyna o takiej nazwie w Polsce – z nauką ekonomii i ekonomistami nie ma bezpośredniego związku. Pisząc o tym, skąd się wzięła, musimy się cofnąć o 100 lat i przenieść do Chicago, największego na świecie skupiska Polonii. Tu bowiem w 1917 r. zaczęło się ukazywać polskie pismo przemysłowo-handlowe „Ekonomia”, prasowy organ Towarzystwa Ekonomija zorganizowanego przez mojego dziadka Stanisława Jakiela pod nazwą Economy Rebuilding Corporation. Misją Towarzystwa było zgromadzenie w USA polskiego kapitału i zainwestowanie go w ojczyźnie, w której rychłą niepodległość Stanisław Jakiel głęboko wierzył.

I tak w 1920 r. z kapitałem akcyjnym w wysokości ponad 200 tys. dol. Ekonomija przeniosła się do Polski i rozpoczęła działalność pod marką „Ekonomja” Spółka Akcyjna Gospodarstwa Krajowego. Z przyzwoitym, choć nie za wielkim jak na potrzeby kraju kapitałem i umową z Ministerstwem Robót Publicznych na eksploatacje lasów i budowę domów dla odbudowy kraju rozpoczęto organizację fabryki domów.

Wybór postaszicowskiego Bzina i Skarżyska nie był zapewne przypadkowy. Zyskawszy obietnice zamówień rządowych, zamierzano uruchomić fabrykę drewnianych domów na wzór amerykański. Kusiły zarówno sięgająca czasów dymarek tradycja przemysłowa, jak i bogactwo okolicznych lasów. Wydzierżawiono spłacheć państwowej ziemi i rozpoczęto pracę. Szybko wybudowano wzorcowe, amerykańskie domy (jeden stał jeszcze do niedawna, nie uzyskał, jak widać, statusu zabytku, choć nazywany był przez miejscowych pałacykiem). Bo te planowane domy, które były średnim standardem dla bogatej Ameryki, w biednej i zrujnowanej wojną Polsce uchodziły właśnie za pałace.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Dlaczego warto zobaczyć Skarżysko?

***

Już na początku inwestycji pojawiły się jednak poważne trudności. Mam przed sobą numer specjalny „Ekonomii”, wydany w listopadzie 1922 r. z okazji poświęcenia i otwarcia fabryki Ekonomji w Skarżysku. Niespełna rok wcześniej, 5 czerwca 1921 r., pożar strawił wybudowany tartak, stolarnię, ślusarnię i magazyny. Mimo poważnego wyczerpania kapitału dzięki pożyczce rządu i osobistym oszczędnościom, zebrawszy ocalałe resztki, wybudowano murowaną kotłownię, maszynownię, ślusarnię, magazyn i tartak. W tartaczni zainstalowaliśmy maszyny potrzebne do obróbki drzewa na budynki rządowe, dla odbudowy kraju – pisał Stanisław Jakiel.

Jeśli się spojrzy z dzisiejszej perspektywy, Stanisław Jakiel był raczej romantycznym wizjonerem niż biznesmenem. Zdecydowany wróg wszelkiego etatyzmu i biurokracji, zafascynowany amerykańską demokracją i wolną gospodarką, pochłonięty był ideą organizowania kapitału i sił zawodowych do pracy na polu ekonomicznem dla dobra Polski.

Wyemigrowawszy do Ameryki „dla chleba”, nauczyliśmy się na ten chleb pracować produktywnie i intelektualnie, a praktycznie – pisał. – Zrozumieliśmy i douczyli się, że nie dość jest mieć bogatą z natury Ojczyznę, aby być członkiem szczęśliwego społeczeństwa i narodu, ale trzeba być członkiem myślącego i pracowitego, nie na przywilejach, a zasługach opartego ustroju, któryby zapewniał swobodę pracy i działania każdemu człowiekowi.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Książki były dla niego rodziną. Z ukochanego Lwowa wywoził je wagonami

***

Entuzjasta łączenia kapitału z pracą zachęcał pracowników Ekonomii do oszczędzania i lokowania oszczędności w kapitał spółki. Po pożarze, który zniszczył jego dzieło w zarodku, nie podzielał sugestii, że sprawcami podpalenia byli komuniści. Wszak Ekonomja – pisał – oferowała ludziom dobrze płatną pracę. Zorganizowaliśmy już przy fabryce kółko śpiewackie z robotników, kółko dramatyczne, orkiestrę i straż pożarną. Projektowana jest, skoro tylko będzie wykończona hala, szkoła wieczorna dla dorosłych i dla analfabetów, odczyty popularne dla robotników, które będzie prowadzić kółko oświatowe. Prócz tego troską naszą jest także dać robotnikowi zarobek taki, aby mu wystarczyło na dostatnie utrzymanie dla siebie i rodziny, na szkołę i rozrywki kulturalne.

Takie przekonania, głoszone publicznie w USA w 1917 r. w czasie, gdy w Europie szalała wyniszczająca wojna i bolszewicka rewolta, doprowadziły do aresztowania Stanisława Jakiela. Jakiś „życzliwy” rodak doniósł policji, że Stanisław szerzy komunistyczną propagandę. Nieporozumienie na szczęście szybko wyjaśniono i aresztanta przeproszono.

***

Niepowodzenia nie zniechęcały dziadka. Dalej materializował swój amerykańsko-polski sen. W cytowanym specjalnym numerze „Ekonomii” pisał: Ponieważ budynki fabryczne i mieszkalne, należące do Ekonomji są na gruncie rządowym, dzierżawionym, co utrudnia zdobywanie kredytów i pomocy instytucji finansowych, zarząd myślał o nabyciu większego terenu do przyszłej rozbudowy i założenia osady robotniczej.

Kupiono więc od Ministerstwa Przemysłu i Handlu majątek górniczy Bzin o powierzchni około 60 hektarów, tuż obok fabryki. Były plany, by tam pobudować warsztaty mechaniczne, założyć kolonię dla robotników i członków Ekonomji, o ile takowi zechcą się na stałe w Skarżysku osiedlać i w fabryce pracować jako udziałowcy, kapitaliści i robotnicy w jednej osobie. Na tym nie koniec.

Zarząd Ekonomii złożył ofertę nabycia przyległego do Bzina majątku górniczego Rejów, który został wystawiony na sprzedaż przez Ministerstwo Przemysłu i Handlu. Miały tam być letnisko w stylu amerykańskim i papiernia.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Gaja Kuroń: Kuroniówki nie podaję

***

Tych wizji Stanisław Jakiel nie zrealizował. Z powodu nadciśnienia i piętrzących się problemów z zarządzaniem spółką wycofał się i skupił na pisaniu. Tymczasem do Skarżyska wkroczył wielki przemysł państwowy. W ramach Centralnego Okręgu Przemysłowego wybudowano wielkie wytwórnie amunicji, rakiet i gazów bojowych, a wraz z nimi nowoczesną, nową dzielnicę miasta. Powstały Górna Kolonia i Dolna Kolonia, obie bardzo okazałe, poza tym szkoła i nowy Rejów. Plany dziadka nie były więc fantasmagorią. Pisał jednak z goryczą: Zepchnięty w Polsce na ostatni stopień człowiek samodzielnej, a twórczej pracy, zatracił poczucie etyki. U nas warstwy intelektualnie wyżej stojące z twórczą pracą gospodarczą kraju nie mają nic wspólnego. O sto lat jesteśmy zatem spóźnieni w pochodzie naprzód cywilizowanego świata Zachodu. Teksty te, mimo że pisane niemal 100 lat temu, brzmią dziś zadziwiająco aktualnie.

***

Stanisław Jakiel zmarł w wieku 65 lat w 1945 r. Jego ostatnia praca „Traktat o Stanach Zjednoczonych Europy”, nad którą pracował przez całą okupację, zaginęła. Prawdopodobnie zniszczyła ją rodzina nachodzona systematycznie przez bezpiekę albo została w trakcie którejś z rewizji znaleziona i zarekwirowana. Wszak nowej władzy chodziło o zupełnie inne „zjednoczenie”. Szkoda! Ciekawe, na ile pomysł dziadka Stanisława był pokrewny pomysłowi Roberta Schumana uznawanego za ojca Unii Europejskiej.

PRZECZYTAJ TAKŻE: System Łopatkowej. Spotyka dziecko - porzucone, bite. Dobija się do urzędników, do ministrów. Nie pomaga? Idzie do telewizji

Biedująca po okupacji rodzina Jakielów sprzedała parcele i vis-a-vis kościoła pw. św. Józefa powstało miniosiedle domów jednorodzinnych. Warto byłoby więc okalającą je uliczkę wraz z domem rodzinnym Jakielów nazwać ulicą Stanisława Jakiela.

I na zakończenie jeszcze ciekawostka związana z misją „Ekonomii” i niedawnym jubileuszem 80-lecia powstania w Skarżysku Klubu Sportowego „Granat”. W 1928 r. zaczęto budowę stadionu dla tego klubu. Umożliwił to, jak można przeczytać w kronikach klubu, prezes Spółki Akcyjnej „Ekonomia”, pan Jakiel, od którego klub otrzymał plac pod piłkarskie boisko.

On też pomógł sprowadzić z USA do budowanej fabryki amunicji bardzo na owe czasy nowoczesny system oczyszczania ścieków.

Akademia Opowieści. „Nieznani bohaterowie naszej niepodległości”

Historia Polski to nie tylko dzieje wielkich bitew i przelanej krwi. To również codzienny wysiłek zwykłych ludzi, którzy nie zginęli na wojnie. Mieli marzenia i energię, dzięki której zmieniali świat. Pod okupacją, zaborami, w czasach komunizmu, dzisiaj – zawsze byli wolni.

Każdy w polskiej rodzinie, wsi, miasteczku i mieście ma takiego bohatera: babcię, dziadka, nauczyciela, przyszywanego wujka, sąsiada. Jednych znaliśmy osobiście, innych – ze słyszenia. Opowiada się o nich anegdoty, wspomina ich z podziwem i sympatią.

Byli prawnikami, konstruktorami, nauczycielami, bywało też, że nie mieli żadnego zawodu. Uczyli, leczyli, tworzyli, wychowywali dzieci, budowali, projektowali. Dzięki nim mamy szkoły, biblioteki na wsi, związki zawodowe, gazety, wiersze, fabryki. Dawali innym ludziom przykład wolności, odwagi, pracowitości.

Bez nieznanych bohaterów – kobiet i mężczyzn – nie byłoby niepodległej Polski. Dzięki nim przetrwaliśmy.

Napiszcie o nich. Tak stworzymy pierwszą wielką prywatną historię ostatnich stu lat Polski. Opowieści zamiast pomników.

Na wspomnienia o nieznanych bohaterach naszej niepodległości o objętości nie większej niż 8 tys. znaków (ze spacjami) czekamy do 15 sierpnia 2018 r. Można je przysyłać za pośrednictwem NASZEGO FORMULARZA.

Najciekawsze teksty będą sukcesywnie publikowane na łamach „Gazety Wyborczej” (w tym jej dodatków, np. „Ale Historia”, „Magazynu Świątecznego”, „Dużego Formatu”, oraz w wydaniach lokalnych) lub w serwisach z grupy Wyborcza.pl. Nadesłane wspomnienia wezmą udział w konkursie, w którym jury wyłoni trzech zwycięzców oraz 80 osób wyróżnionych rocznymi prenumeratami Wyborcza.pl. Laureatów ogłosimy 5 listopada 2018 r.

Zwycięzcom przyznane zostaną nagrody pieniężne:
* za pierwsze miejsce w wysokości 5556 zł brutto,
* za drugie miejsce w wysokości 3333 zł brutto,
* za trzecie miejsce w wysokości 2000 zł brutto