* O co chodzi w Akademii Opowieści?

* Wyślij zgłoszenie konkursowe

* Zapoznaj się z REGULAMINEM

Bartłomiej Łyczak, historyk sztuki, wokalista zespołu Bladysolo

Odpowiedź na pytanie o najważniejszego człowieka w życiu wymaga zastanowienia się nad samym sobą. Najważniejszym jest przecież ten, który pozostawił trwały ślad w moim zachowaniu, wpłynął na postrzeganie świata, krótko mówiąc: zmienił moje życie. Mogę już z nim nie utrzymywać żadnych kontaktów – z różnych powodów, ale jego wpływ wciąż rezonuje, choć niekoniecznie na zawsze.

Myślę, że w mojej historii nie da się odnaleźć jednego przełomowego wydarzenia, które pozwoliłoby wskazać bez żadnych wątpliwości tę jedną konkretną osobę. Na różnych etapach życia potrzebujemy wsparcia od innych ludzi, zwracamy się do nowych autorytetów, co jest naturalnym procesem w rozwoju intelektualnym i fizycznym. Nie sposób w tym kontekście pominąć rodziców oraz babci.

Ważną postacią w moim życiu był też bez wątpienia Piotr, nauczyciel angielskiego w podstawówce. Poza znajomością języka obcego przekazał mi, że trzeba bez względu na wszystko odważyć się być sobą oraz nie stara się na siłę dostosować. Wówczas znajdzie się wokół siebie wartościowych ludzi. I to się sprawdza.

Wpływ na mnie miały kolejne przyjaźnie, czasem tak intensywne, że siłą rzeczy trwające bardzo krótko, spalające się zaledwie w kilka miesięcy. Czasem jednak trwające nawet po kilkanaście lat, aż do dziś. I to te są chyba najważniejsze, choć ich wpływ z początku zdaje się nie być aż tak wielki. Konkretne imiona? Szkoda byłoby kogoś nieopatrznie pominąć... Zbychu (18 lat w tym roku według „Machiny” z Jamiroquaiem na okładce!), Olek, drugi Olek, moja siostra Marta, Przemas. No i wreszcie moja partnerka Kasia: osoba dzieląca ze mną każdy dzień i wciąż dostarczająca nowych doznań oraz wyzwań. Mój najważniejszy człowiek na co dzień.

Nie wspomniałem o tych, których nie znam osobiście, a którzy wpłynęli na mnie swoją twórczością: muzykach, pisarzach, reżyserach, publicystach, gdyż to materiał na inną opowieść.

Emilia Cendrowska, urzędniczka

Właśnie dobiegł końca nasz tydzień z rotawirusem. Najpierw dopadł mnie, potem mojego czteromiesięcznego syna. Ocalał tylko nasz Superbohater (Supertata i Supermąż w jednej osobie), który ogarniał milion spraw naraz, jednocześnie dbając, abyśmy mieli co jeść, pić, nosić, czym się bawić, zamknięci w szpitalnej izolatce. Nasz bohater dbał, aby było nam dobrze.

Z Rafałem jesteśmy zupełnymi przeciwnościami, on ma duszę artysty, jest człowiekiem z pasją. Swoją pasję przełożył na życie zawodowe i dziś pracuje, robiąc to, co kocha. Ja jestem urzędnikiem twardo stąpającym po ziemi, lubię mieć wszystko zaplanowane, poukładane. Ale to jego spokój ratuje nas z każdej opresji. Ja zazwyczaj wpadam w panikę. To on nauczył mnie cieszenia się chwilą, która właśnie trwa. Jest wspaniałym partnerem i moim najlepszym przyjacielem. Nikt nie potrafi mnie rozśmieszyć tak jak on. Oczywiście najlepiej wychodzi mu też wyprowadzanie mnie z równowagi.

Od kilku miesięcy jest z nami Leon. Nasze dziecko – upragnione, wyczekane i wymarzone. On wprowadził nas w nowy wymiar miłości: pięknej i bezwarunkowej. Pojawienie się tego małego wielkiego człowieka w jednej sekundzie całkowicie odmieniło nasze życie, nadało mu nowego sensu.

Nie zawsze jest kolorowo, nie zawsze jest lekko. Ba! Jest ciężko, czasami wręcz okrutnie trudno. Deficyt snu, przemęczenie, monotonia dnia codziennego i powtarzalność czynności. Ale nic to! Każda jego nowa umiejętność wywołuje wielką radość. Wystarczy jeden uśmiech tego małego człowieka, jego podążający wzrok i jego śmiejące się oczy, gdy spod sterty śpiochów, bodziaków i pieluch, spojrzę w jego kierunku. W tym momencie wiem, że nie oddałabym tego mojego zmęczenia za nic na świecie.

A Rafał jest najwspanialszym ojcem na świecie. Często zawstydza mnie swoim spokojem, czułością i cierpliwością. Czasami słyszę, jak razem sobie „rozmawiają”, gdy po powrocie do domu opowiada Leonowi, jak spędził dzień, co robił, a Leon odpowiada mu, co u niego – tak sądzę, bo bardzo się przy tym ekscytuje i gestykuluje. Przed snem Rafał kąpie małego i wtedy zastanawiam się, kto ma z tego więcej zabawy. Przygotowując kolację, słyszę w oddali, kiedy nuci jego ulubioną kołysankę na dobranoc. Uwielbiam te chwile. Wtedy jestem pewna, że mając ich obok siebie, jestem najszczęśliwszą osobą na świecie – zmęczoną, ale szczęśliwą. A oni są najważniejszymi osobami w moim życiu. Oni są moim życiem!

Michał Dybowski, muzyk

Michał Dybowski z rodzinąMichał Dybowski z rodziną Nadesłane

 Najważniejsze osoby w moim życiu to moje ukochane kobiety: żona Ania oraz córeczki Pola i Helenka. Gdyby nie one, siedziałbym zapewne codziennie w barze przy pianinie, grając swoje improwizacje, ewentualnie piosenki Kobranocki. A tak pianino mam w domu i wcale nie zapomniałem, jak się na nim gra. Rodzina jest dla mnie podporą i źródłem niekończących się inspiracji. Zwłaszcza gdy dzieciaki dorwą się do klawiatury...

Pola poszła w ślady dziadka Janusza, uwielbia malować. Myślę, że ma dobrą kreskę. Helenka zaś tańczy i śpiewa nawet do szczotki do włosów.

Moja druga połówka wspiera mnie w chwilach zwątpienia, których w życiu artysty niemało. Mam ogromne szczęście, że ją poznałem, zawdzięczam jej dużo dobrego. Jest pierwszym odbiorcą mojej twórczości i nierzadko ostrym jej krytykiem. Ta konstruktywna krytyka sprawia, że ciągle się rozwijam – i jako artysta, i jako człowiek. Myślę, że nie powiedziałem jeszcze ostatniego muzycznego słowa i wydam autorską płytę, o której marzę od lat...

Ivka Macioszek, artystka

Ivka Macioszek (z prawej) i Maria JadczakIvka Macioszek (z prawej) i Maria Jadczak Nadesłane

 Napisać o „najważniejszej osobie w życiu”? W ogóle nie ma takiej opcji. W moim wypadku bowiem nie ma tej jednej jedynej. Jest wiele ważnych osób. Od razu rodzi się też drugi problem. Jeśli wspomnę o kimś, to jednocześnie pominę innych. Bardzo niekomfortowa sytuacja. Ale ponieważ Maria jest ostatnio „królewną uwięzioną w wieży” w związku ze złamaniem nogi i nudzi się setnie, a jej nieliczne rozrywki to codzienna lektura „Wyborczej”..., więc będzie o Marii.

Maria Jadczak jest wyjątkowo inteligentną osobą. Znamy się od paru lat. Jest świetną nauczycielką historii. Wciąż się rozwija, a jej uczennice i uczniowie odnoszą wiele sukcesów. Jest ambitna i pracowita, nigdy nie odpuszcza. Potrafi pracować po nocach, byle efekt był na sto procent! Swoich wychowanków stymuluje intelektualnymi wyzwaniami. Uwielbia wysublimowane kino i propaguje je wśród młodych. Jest mądra, solidna, silna i odważna. Jest dla mnie krynicą mądrości. Imponuje mi swoim oczytaniem i intelektem.

W tym wszystkim – nie wiem dlaczego – pozwala mi być swoją koleżanką. A to wyjątkowa nobilitacja. Podejrzewam, że ma to związek z jej empatycznym sercem. Z Marią mamy wspólne zainteresowania i zbieżny światopogląd, ale jednocześnie wiele przeciwstawnych cech. Ja jestem tą gorszą stroną.

Po jednym ze wspólnych wyjazdów konferencyjnych dostałyśmy od znajomej wspólne zdjęcie, kiedy nachylamy się do siebie i szeptem komentujemy wykład. Bardzo je lubię. Wyraża szczególną harmonię i moment intelektualnego spotkania. Oprawione zdjęcie patronuje mi nad kanapą w centralnym pokoju. Tym jest dla mnie Maria. Porozumieniem. Możliwością intelektualnej konwersacji. Guru.

Konkurs z nagrodami
Kim jest najważniejszy człowiek w twoim życiu?
Stałeś się dzięki niemu lepszy, mądrzejszy, bardziej wartościowy. Kim on jest, co dla ciebie znaczy?

Opowiedz nam o nim, razem napiszmy jego historię. Może to właśnie twój bohater będzie tak interesujący, że pozna go cała Polska. Daj mu szansę, zasługuje na to.

Serwis: Akademia Opowieści

Prace do 8 tys. znaków przyjmujemy do 31 marca 2017 r. I nagroda będzie miała wartość 5 tys. zł, II – 3 tys. zł, III – 2 tys. zł