* O co chodzi w Akademii Opowieści?

* Wyślij zgłoszenie konkursowe

* Zapoznaj się z REGULAMINEM

embed

Franz Kafka, „Most”, przełożył Roman Karst. W zbiorze „Opowieści i przypowieści”, PIW, 2016

Byłem zesztywniały i zimny, byłem mostem, leżałem nad przepaścią. Z tej strony były wwiercone palce nóg, z tamtej ręce, wgryzłem się mocno w kruszącą się glinę. Poły surduta powiewały mi z boków. W głębi szumiał potok z pstrągami. Żaden turysta nie zabłąkał się na tę niedostępną wysokość, most nie był jeszcze zaznaczony na mapie. Tak leżałem i czekałem; musiałem czekać. Raz zbudowany most, jeśli nie ruinie, nie przestaje być mostem.

Pewnego razu pod wieczór – czy to był pierwszy, czy też tysięczny, nie wiem – moje myśli krążyły wciąż w nieładzie i wciąż w koło. Pod wieczór latem, gdy strumień szumiał posępniej, usłyszałem krok mężczyzny! – Do mnie, do mnie. Wyciągnij się, moście, bądź gotowa, belko bez poręczy, utrzymaj tego, którego ci powierzono. Wyrównaj niepostrzeżenie chwiejność jego kroku, a jeśli się zachwieje, daj się poznać i rzuć go, niby bóg gór, na ziemię.

Przyszedł, opukał mnie żelaznym końcem laski, potem podniósł nim poły mojego surduta i ułożył je na mnie. Koniec laski zanurzył mi w rozmierzwione włosy i pozostawił go tam na długo, zapewne rzucając dokoła dzikie spojrzenie. Potem jednak – właśnie marzyło mi się, że jest już za górami i lasami – skoczył obiema nogami na środek mojego ciała. Wzdrygnąłem się w gwałtownym bólu, nic nie wiedząc. Kto to był? Dziecko? Sen? Rozbójnik? Samobójca? Kusiciel? Niszczyciel? Odwróciłem się, aby go zobaczyć. – Most się odwraca! Jeszczem się nie odwrócił, a już runąłem, i już byłem rozdarty i nadziany na ostre krzemienie, które tak spokojnie wpatrywały się we mnie z rozpędzonej szaleńczo wody.

Franz Kafka, prócz niezapomnianych opowiadań, takich jak „Wyrok”, „Głodomór”, „Przemiana”, „Kolonia karna” oraz kanonicznych powieści „Proces”, „Zamek” i „Ameryka”, napisał także bardzo wiele miniatur, mających postać symbolicznych przypowieści, często z morałem. Jedną z takich miniatur jest „Most”, który przedrukowujemy tu w całości. To, co w „Moście” charakterystyczne dla kafkowskiej wyobraźni, to wyobcowanie i samotność bohatera, jego nieprzystawalność do zasad rządzących światem, często dziwnych, absurdalnych, pełnych urzędowej przemocy. Niezrozumiały wyrok, jaki pada na Józefa K. w „Procesie” czy w groteskowo-tragicznej formie na Gregora Samsę, przepoczwarzającego się w ohydnego robaka w „Przemianie”, jest powracającym motywem w twórczości Kafki. „Most” tym się nieco różni od innych historii pisarza, że mamy tu człowieka kierującego się wyraźnym planem pomagania bliźnim, kogoś, kto poświęca własne ciało, by zapewnić innym bezpieczeństwo i wygodę. Jednocześnie to opowiadanie sprzed stu lat wydaje się znakomitą ilustracją bardzo aktualnego dziś powiedzenia o „budowaniu mostów, a nie murów”. Bohater tej miniatury rozczapierza się nad przepaścią, aby poprzez swoje poświęcenie pomóc wędrowcom pokonać niebezpieczną otchłań. Wbija palce rąk i nóg w naprzeciwległe skały i czeka na podróżnego. Kiedy ten się wreszcie pojawia, zaczyna człowieka-most najpierw opukiwać laską, a potem – zamiast spokojnie i ostrożnie na niego wejść i przejść po nim na drugą stronę – wskakuje na niego, co powoduje zawalenie się mostu i śmierć – zapewne obu.

Ta miniatura, gdy ją Kafka pisał, mogła być tylko surrealistycznym, ponurym żartem (humor w prozie Kafki istnieje przecież, choć jest wielce specyficzny, „Przemiana” przy całej okropności opowiadanej historii nosi znamiona humoru), dzisiaj nabiera nowych znaczeń. Jakich? Czy człowiek może zostać mostem dla innych, którzy chcą się przeprawić przez granicę? Mostem – drogą do poznania tego, co jest po drugiej stronie przepaści, bądź też mostem – drogą ucieczki? Czy bycie mostem dla innego człowieka musi skończyć się tak tragicznie jak dla bohatera tego opowiadania? Czy też może Kafka – gdyby dzisiaj żył i pisał (pozwólmy sobie na taką niegrzeczną spekulację) – napisałby przypowieść raczej o człowieku, który staje się murem i próbuje powstrzymać sobą innych ludzi?

Kafka zachwycał mnie, gdy czytałem go po raz pierwszy, jeszcze w liceum. Dziś także zachwyca swoją wyobraźnią, konsekwencją, stylem i precyzją szlifierza diamentów. Ale także przeraża. Przeraża, bo robi się coraz bardziej aktualny.

W AKADEMII OPOWIEŚCI
Przykuj mnie! Opowieścią. Śmigulec pyta, jak pisać o najważniejszym człowieku w życiu
Tomasz Pietrasiewicz: 43 tys. Żydów mieszkało w Lublinie w 1939. O każdym chcemy coś napisać
Nasi autorzy przedstawiają swoich mistrzów małych opowieści: Amos Oz (Michał Nogaś), Truman Capote (Katarzyna Surmiak-Domańska), Franz Kafka (Krzysztof Varga), Antoni Czechow (Lidia Ostałowska), Kurt Vonnegut (Wojciech Orliński), Michał Zoszczenko (Magdalena Grzebałkowska)