2/5
zamknij < >
Zdjęcie numer 2 w galerii - Żubry na celowniku. Za strzał i trofeum dorodnego byka Lasy Państwowe biorą ponad 50 tys. zł

fot. Adam Wajrak

żubry
  • Zdjęcie numer 1 w galerii Żubry na celowniku. Za strzał i trofeum dorodnego byka Lasy Państwowe biorą ponad 50 tys. zł
  • Zdjęcie numer 2 w galerii Żubry na celowniku. Za strzał i trofeum dorodnego byka Lasy Państwowe biorą ponad 50 tys. zł
  • Zdjęcie numer 3 w galerii Żubry na celowniku. Za strzał i trofeum dorodnego byka Lasy Państwowe biorą ponad 50 tys. zł
  • Zdjęcie numer 4 w galerii Żubry na celowniku. Za strzał i trofeum dorodnego byka Lasy Państwowe biorą ponad 50 tys. zł
  • Zdjęcie numer 5 w galerii Żubry na celowniku. Za strzał i trofeum dorodnego byka Lasy Państwowe biorą ponad 50 tys. zł
Komentarze
To jak to qu... w końcu jest. "Odstrzelone" miały być tylko, "stare, chore", "lichego zdrowia", "zagrażające populacji" jak był swego czasu w telewizornii pieprzył jakiś facet w zielonym mundurku, a tu nagle: "Za strzał i trofeum dorodnego byka Lasy Państwowe biorą ponad 50 tys. zł".
już oceniałe(a)ś
0
0
STRZEL SOBIE ŻUBRA, ZA ZDROWIE LASÓW PAŃSTWOWYCH Piwo? Nie przeczę, lubię. Może nie w ilościach hurtowych, ale od czasu do czasu jak najbardziej. Z bogatej oferty wybór nie jest łatwy, a i niezbędna motywacja taka nijaka. Po godzinie 20, filmy, programy informacyjne i inne przerywane są reklamami kolejnych marek tego złotego, pełnego goryczki trunku. Na niejednej imprezie wypijemy jakieś miasto, innym razem sięgamy po weterana wojennego albo bohatera, który w górskiej scenerii zabierał bogatym i rozdawał biednym. Niektórzy z nas, szczególnie ci, bliżej natury sięgną prawdopodobnie po króla polskiej puszczy, przy którym „dobrze posiedzieć”, zwłaszcza wieczorem, bo „wieczorem podchodzi bardziej”. Licząc na odwiedziny dobrych znajomych „bo dobrze wpaść na żubra” i nie zapomnieć o doniesieniu kilku zgrzewek, ponieważ „jeśli przerwa między żubrami, to mała”. Nie jest to zbyt trudne, ponieważ „żubr jest tuż za rogiem.” W okresie świątecznym możemy zawsze liczyć na „zimowe zasoby żubra.” W dobrym towarzystwie już po kilku chwilach dochodzimy do słusznego wniosku, że „żubr nigdy się nie nudzi”. Potwierdzeniem tego faktu są kolejni goście , którzy pomimo siarczystego mrozu, tak licznie do nas pragną dołączyć, gdyż wiedzą, że „dla żubra warto wyjść”, by utwierdzić się w przekonaniu, że „żubr odpowiada każdemu”.. Po piątej kolejce głośno wyrażają swoje do niego przywiązanie krzycząc „że na szczęście jest żubr”. I tak mija zima, a po wiosennym deszczu „chciałoby się codziennie osuszyć żubra”, bo ten najlepszy „powstaje z jęczmienia”. Następnego dnia po trudniejszym przebudzeniu, z głową pełną mało uporządkowanych wspomnień, grzejąc wodę dochodzimy do jakże prawdziwych wniosków nucąc pod nosem „rano kawka, wieczorem żubr”. Z pachnącą kawą siadamy wygodnie na kanapie, sięgając po nieodłącznego pilota. Nawykowo wciskamy kciukiem jedyneczkę, okraszoną dobrze znanym skrótem TVP. Licząc na kolejny odcinek serialu lub ulubiony teleturniej, niecierpliwi podczas reklam, decydujemy się na szybki wybór dwójki. Wsłuchujemy się w dialog ubranych na zielono, wąsiatych panów powtarzających jak mantrę tak dobrze znane nam słowo ŻUBR. Panowie w dialogu przypominającym raczej monolog usilnie starają się przekonać niedowiarków, że „równowaga w przyrodzie to podstawa, jednak nie zawsze da się ją utrzymać, a żubr warzony jest z natury”. Narażony na choroby i niedożywienie, wchodzący w szkodę rolnikom idealnie nadaje się do podreperowania budżetu leśnictwa, tym bardziej, że „żubr idzie za żubrem” więc trafić łatwo i przyjemnie. Siedząc na grzbiecie powalonego zwierza smakosz piwa i krwawych rozrywek, dzierżąc w jednej dłoni sztucer z lunetą, w drugiej puszkę piwa ŻUBR wypowie po niemiecku reklamową sentencję „nie ma jak w polskiej puszczy strzelić sobie żubra”… co tam jednego – dziesięć.
już oceniałe(a)ś
0
0