Rozmowa z Witoldem Rybczyńskim, światowej sławy architektem polskiego pochodzenia

Rybczyński urodził się w 1943 r. w Edynburgu w rodzinie polskich imigrantów. Jest profesorem honorowym na University of Pennsylvania, mieszka w Filadelfii. Jest autorem kilkunastu książek, z których w Polsce ukazały się: "Dom. Krótka historia idei", "Najpiękniejszy dom na świecie" i ostatnio "Jak działa architektura. Przybornik humanisty".

IZA KLEMENTOWSKA: Czy domy, które mijamy w codziennym pędzie, mają na nas jakiś wpływ?

WITOLD RYBCZYŃSKI: Winston Churchill kiedyś powiedział: "Nadajemy kształt swoim budynkom, a potem one kształtują nas". Odnosił się wtedy do sprawy Izby Gmin w Westminsterze, kiedy to wyraźnie sprzeciwił się propozycji powiększenia sali, w której rozmawiali przedstawiciele opozycyjnych stronnictw politycznych. Ten pokój o wymiarach 14 na 20,7 metra miał poważny wpływ na brytyjską politykę. Był nieduży, więc politycy siedzieli bardzo blisko i naprzeciw siebie. W takiej ciasnocie nie bardzo mamy ochotę spierać się w nieskończoność.

A czy pana jakiś budynek szczególnie zmienił?

- To była jakobińska kaplica w moim liceum, z ciemną boazerią, bogatymi, kolorowymi witrażami ukazującymi jezuickich cierpiętników, o drewnianych łukach i ławkach. W tej przestrzeni poczułem, że architektura do mnie przemawia. Bo dobra architektura do nas mówi, tylko nie zawsze wiemy, jak jej przekaz odczytać.

Silniej do nas przemawia budynek od zewnątrz czy jego wnętrze?

- Wydaje mi się, że wystrój ma większy wpływ na naszą psychikę i zachowanie niż jego zewnętrzna aparycja. Bo możemy przechodzić obok budynków i je zwyczajnie ignorować, ale kiedy znajdziemy się w środku i będziemy siedzieć w małej ciupie, nie będziemy mogli nic poradzić na to, że ta ciasnota nas zabija. To może być świadome albo nie, ale od tego nie uciekniemy. Weźmy choćby klasy w szkole albo sale rozpraw sądowych - ich design wpływa na nasze zachowanie. Jest tu uszeregowanie - wyeksponowane biurko nauczycielki czy pulpit sędziego, a więc miejsca osób, od których zależy czasem nawet nasze życie. Reszta osób siedzi jedna za drugą, w ustalonym porządku.

Szkolne klasy, które zaprojektowane są w sposób mniej tradycyjny - na wzór końskiej podkowy zamiast klasycznego prostokąta, stawiają obie strony - nauczyciela i uczniów - na równi.

Ważne jest też oświetlenie - bardzo lubię słuchać muzyki w salach z naturalnym światłem, gorzej słucha mi się jej w pomieszczeniach przyciemnionych, stylizowanych na kinowe. Muzyka wtedy słabo do mnie dociera, wydaje mi się, że gorzej brzmi.

Zobacz najwęższy dom świata w trójwymiarze [PANORAMA]



Czy podróżując po świecie, nie ma pan czasem ochoty zmienić architektury miejsc, które pan odwiedza? Napisał pan w swojej książce, że budynki nigdy nie są skończone

- Wielki projektant mebli Hans Wegner miał kiedyś powiedzieć, że krzesło jest skończone w momencie, gdy ktoś na nim siada. Podobnie budynki - są skończone dopiero wówczas, gdy zostają zasiedlone przez mieszkańców, którzy urządzają jego wnętrze, dopasowują go do siebie. Mieszkam w domu zaprojektowanym przez znanych projektantów filadelfijskich około stu lat temu. Lubię ten projekt, zatem przez dłuższy czas starałem się niczego w nim nie zmieniać. Mało tego, próbowałem odrestaurowywać to, co ulegało uszkodzeniom, nie nadając w żaden sposób nowego wyglądu. Ale gdy ostatnio przerabialiśmy z żoną od początku kuchnię, która przez lata i tak była wiele razy zmieniania przez wcześniejszych właścicieli, moim głównym celem było spróbować uchwycić ducha oryginału architektury tego miejsca, który tak naprawdę jest bardzo prosty, niemalże wiejski. Natomiast nie tknąłem pokoju dziennego, ponieważ jest doskonały taki, jaki jest.

A co radziłby pan komuś, kto szuka projektu dla swojego domu, ale nie bardzo wie, jaki on powinien być?

- Powiedziałbym: spędź dużo czasu wybierając właściwego architekta, to znaczy - właściwego architekta dla ciebie. Patrz na jego poprzednie prace. Rozmawiaj z jego klientami. Znajdź architekta, który dzieli twój smak. Mów mu albo jej dokładnie, czego oczekujesz, jakim dysponujesz budżetem, co lubisz, a czego nie lubisz. Pokazuj zdjęcia ulubionych przedmiotów, budynków, miejsc i to, jak oni na nie zareagują, dużo ci powie o nich samych. Dowiesz się w ten sposób, czy architekt będzie z tobą współpracował. I pamiętaj, dobry projekt zajmuje trochę czasu, więc niestety musisz się liczyć z dużym wydatkiem.

Co nasz dom mówi o nas samych?

- Może np. wyjawiać, jakie mamy skłonności i życiowy charakter - czy jesteśmy konserwatywni, czy awangardowi, ceniący tradycję czy otwarci na nowości i śmiali. Wydaje mi się jednak, że nie powinniśmy oczekiwać, że architektura będzie pełnią naszego osobistego wyrazu, nawet jeśli budujemy dom z architektem. Chociaż dialog pomiędzy nim a jego klientem o wystroju nowego domu jest bardzo ważny i bywa, że stawiamy sprawę na ostrzu noża, to architekt nigdy nie będzie naszym psychoanalitykiem, który mógłby poprzez projekt rozwiązać nasze problemy. Architektura rządzi się własnymi zasadami. Dobry architekt powinien dopasować dom do mieszkańca w podobny sposób, jak dobieramy sobie garnitur. Bez przyciągania uwagi do samego siebie.

Ale chyba budynki mogą wyrażać naszą tożsamość? Jeśli nie osobistą, to chociaż narodową. Tak przynajmniej twierdzi Deyan Sudjic z Design Museum w Londynie.

- Były w historii świata momenty, gdy architektury używano do wzmocnienia lub obrony tożsamości narodowej. Rekonstrukcja Starego Miasta w Warszawie jest na pewno tego przykładem. Odzyskujące niepodległość kraje czasami wykorzystywały architekturę jako narzędzie do budowania świadomości narodu. Stany Zjednoczone zrobiły tak w późnych latach XIX wieku, kiedy świadomie zaadaptowały romański klasycyzm na styl dla gmachów użyteczności publicznej - wystarczy spojrzeć na Kapitol w Waszyngtonie autorstwa Thomasa Usticka Waltera. Tak zwany smoczy styl (Dragestil) z przełomu XIX i XX wieku w Skandynawii to kolejny przykład. Ale architektura tak naprawdę rzadko idzie tą drogą. Weźmy pod uwagę następujący fakt: w Organizacji Narodów Zjednoczonych zasiada 193 członków, to oznacza 193 kraje. Czy można sobie wyobrazić 193 różne style architektury? Raczej byłoby to trudne. W większości państw na architekturę regionu wpływa połączenie klimatu, kultury i historii. I nie odbywa się to w sposób nagły, ale małymi kroczkami, detalami.

Co architektura mówi o Polakach



Ale chyba można mówić o narodowych różnicach?

- Powiedziałbym, że architektura ma dziś charakter nie narodowy, lecz globalny. Proszę zauważyć, że nowe Muzeum Historii Żydów Polskich w Warszawie, to zostało zaprojektowane przez dwóch fińskich architektów (zespół Lahdelma & Mahlamäki). Sto lat temu to byłoby nieprawdopodobne! Francuskie budynki były projektowane przez francuskich architektów, angielskie - przez twórców angielskich i tak dalej. Dziś normą jest globalizacja architektonicznej praktyki. Czy to jest dobre dla architektury i dla świata? Nie jestem pewny. Jeśli zwiedzam Warszawę, raczej wolałbym zobaczyć dzieło polskich architektów, a dzieła Finów w ich rodzimych Helsinkach. Ale z wielu powodów pewnie ta tendencja nie zostanie powstrzymana. Najgorszym skutkiem globalizacji architektury jest to, że korzyści czerpie z niej jedynie kilka największych międzynarodowych firm, które niestety nie robią prawie nic, by podnieść jakość lokalnego budownictwa.

A co jest najważniejsze w architekturze?

- Żyjemy w społeczeństwie konsumpcyjnym, w którym moda dyktuje, jak powinny wyglądać: telefony komórkowe, buty do biegania, ubranie, samochody. Budynki są tu wyjątkiem - wytrzymują szmat czasu, a to oznacza, że najważniejszą sprawą dla architektów powinna być zdolność do opierania się pokusie, by być za wszelką cenę nowoczesnym i aktualnym. Architektura jest bardziej tradycyjna niż wzór sukienki albo wystrój wnętrz. Wiele dzisiejszych nowych budynków powoduje wyobcowanie człowieka, z jednej strony z powodu minimalizmu ich projektu, a z drugiej przez techniczną precyzję, która dla budynku niejednokrotnie jest wskazana, ale nie oznacza to, że będzie odpowiednia dla człowieka. Albo przez lekceważenie odbiorcy, dla którego architekci projektują. Zdarzają się przecież budynki, w których nie da się mieszkać i gdzie człowiek czuje się jak w klatce.

Architektura jest sztuką, ale to jest sztuka użytkowa. Jej celem jest być przydatnym. Najlepsza architektura, czy to autorstwa Christophera Wrena, czy Alvara Aalto, czy Franka Gehry'ego, jest w swoim rdzeniu, a przynajmniej powinna być, humanistyczna. Powinna być skoncentrowana na nas, nie na samej sobie. Architektura bez człowieka nie miałaby racji bytu - no bo dla kogo by była? A naszym zadaniem jest otworzyć szeroko oczy i umysł i pozwolić jej do nas przemówić.