Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu
Zaledwie 83 na każde 100 tys. obywateli Francji umiera z powodu zaburzeń krążenia (dla porównania - w Stanach Zjednoczonych choroby serca zabierają każdego roku 250 ze 100 tys. mieszkańców). Naukowcy nazywają ten fenomen francuskim paradoksem. Niektórzy sugerują, że sekretu zdrowia francuskich naczyń wieńcowych upatrywać należy w południowym zwyczaju sączenia do obiadu (i kolacji) kieliszka czerwonego wytrawnego wina.

Jak działa wino?

Zapewnia długowieczność. Wszystko dzięki wysokiej zawartości resweratrolu, niezwykle silnego przeciwutleniacza, który stymuluje gen długowieczności - SIR2, więc wydłuża życie i odmładza. (Na razie z całą pewnością wiemy, że odmładza myszy: gryzonie, którym podawano tę substancję, wykazały znaczne zmniejszenie objawów starzenia. Wracała im elastyczność naczyń, zmniejszały się stany zapalne w organizmie, poprawiała koordynacja ruchowa i gęstość kości, hamował rozwój zaćmy, obniżał się poziom cholesterolu. Długość życia rosła o 26 proc.). Mimo że resweratrol nie jest jeszcze przebadany na ludziach, budzi ogromne nadzieje. Gdy pierwsze wyniki badań opublikowano na łamach prestiżowego tygodnika naukowego "Nature", Amerykanie na pniu wykupili cały zapas tabletek z resweratrolem, które były dostępne na rynku, nie zważając na to, że na razie są zarejestrowane do sprzedaży w USA wyłącznie do celów... weterynaryjnych. Tymczasem, jak wynika z pilotażowych testów, na ludzi resweratrol działa skuteczniej pod postacią trunku niż tabletek. Uwaga! Ważne, jakie wino pijemy. Czerwone zawiera średnio pięć razy więcej resweratrolu niż białe. Nie bez znaczenia jest także szczep winogron użytych do produkcji trunku - wino pochodzące ze szczepu pinot noir jest kilkakrotnie bogatsze w resweratrol niż cabernet sauvignon.

Poprawia pracę mózgu i usprawnia pamięć. Alkohol poprawia krążenie, a co za tym idzie - odżywienie mózgu. "Kiedy robiąc sekcję, widzę czyściutkie, bez śladu cholesterolu, naczynia mózgowe, to wiem, że mam przed sobą kogoś, kto swego czasu za kołnierz nie wylewał" - mawiał wybitny polski neurolog prof. Mirosław Mossakowski. Naukowcy z Mount Sinai School of Medicine w Nowym Jorku wykazali, że podawanie myszom cabernet sauvignon znacznie zmniejsza ryzyko odkładania się w ich mózgach blaszek amyloidowych charakterystycznych dla choroby Alzheimera. Pozostaje mieć nadzieję, że cabernet służy nie tylko gryzoniom.

Jest lekarstwem dla serca. Obecne w winie procyjanidyny dezaktywują tzw. endotelinę-1, uniemożliwiając jej przekształcenie cholesterolu do twardszej, bardziej niebezpiecznej dla tętnic postaci. Uwaga! Nie każde wino ma taką samą zawartość procyjanidów - po przebadaniu 165 różnych gatunków zespół dr. Rogera Cordera z londyńskiej Queen Mary's School of Medicine ustalił, że najwięcej jest ich w trunkach z prowincji Nuoro na Sardynii. Jak widać, nieprzypadkowo ta górzysta kraina to miejsce, w którym żyje najwięcej na świecie stuletnich mężczyzn.

Dodatkowo wino bogate jest we flawonoidy, które przeciwdziałają procesom utleniania. Flawonoidy chronią śródbłonek naczyń krwionośnych przed uszkodzeniami, miażdżycą i zakrzepami, podwyższają też poziom dobrego cholesterolu HDL.

Chroni przed rakiem. Jak odkryli specjaliści z Ohio State University, apigenina - flawonoid obecny w winie - może powstrzymywać wzrost nowotworów, bo pozbawia komórki rakowe mechanizmu chroniącego je przed apoptozą. Apoptoza to mechanizm, dzięki któremu organizm usuwa komórki wadliwe albo zużyte. Nowotwór umie się przed tym mechanizmem bronić i dlatego rozrasta się bez ograniczeń, a jego komórki są niemal nieśmiertelne.

Poprawia trawienie. Wino pite do posiłków zwiększa wydzielanie śliny i produkcję enzymów trawiennych, a że w dodatku alkohol rozszerza naczynia krwionośne i poprawia ukrwienie, wino towarzyszące posiłkom sprawia, że składniki odżywcze szybciej trafiają do krwi. Kwas cynamonowy obecny w trunku sprzyja wydzielaniu żółci, co przyśpiesza trawienie tłuszczów.

Chroni przed rozwojem cukrzycy typu 2. Naukowcy z University of East Anglia i King's College London zbadali dwa tysiące kobiet, pobierając próbki krwi, mierząc oporność na insulinę, poziom cukru i obecność substancji zapalnych. Analiza tych danych pozwoliła stwierdzić, że kobiety, w których diecie dużo jest flawonoidów, w tym antocyjanów, są mniej narażone na ryzyko cukrzycy oraz chronicznych zapaleń związanych z takimi chorobami, jak: otyłość, nowotwory i choroby układu krążenia.

Zapobiega negatywnym skutkom siedzącego trybu życia. Jak twierdzi Johan Auwerx z Instytutu Genetyki i Biologii Molekularnej w Alzacji, resweratrol obecny w winie przemienia grubasów w umięśnionych atletów i to - uwaga! - bez konieczności wykonywania żmudnych i męczących ćwiczeń. Faktycznie, badania wykonane na szczurach przez Stéphane Blanc z Institut Pluridisciplinaire Hubert Curien dowodzą, że resweratrol zapobiega skutkom braku aktywności. Szczury trzymane w bezruchu, ale karmione paszą z dodatkiem resweratrolu zachowały masę i siłę mięśni oraz gęstość kości, podczas gdy gryzonie na diecie bez resweratrolu straciły siłę i kondycję.

Zmniejsza ryzyko rozwoju raka jelita grubego. Na Uniwersytecie Stanu Nowy Jork w Stony Brook oszacowano, że amatorzy czerwonego wina obarczeni są o 68 proc. mniejszym ryzykiem rozwoju nowotworów złośliwych jelita grubego.

Chroni mózg przed uszkodzeniami spowodowanymi niedokrwieniem. Jak uważa dr Syl-vain Doré z Johns Hopkins University resweratrol działa jak katalizator podwyższający stężenie oksygenazy hemowej, która zapobiega uszkodzeniom neuronów w mózgu.

Zmniejsza ryzyko rozwoju choroby Parkinsona u mężczyzn. Mężczyźni, których dieta jest bogata w antocyjany, o blisko 40 proc. rzadziej zapadają na choroby neurodegeneracyjne. Należy uczciwie przyznać, że antocyjany obecne są nie tylko w winie - te ciemnoczerwone barwniki znajdują się także w winogronach, aronii, jeżynach, czarnych porzeczkach czy borówkach, więc dla podobnego efektu wystarczy jeść czarne jagody.

Zwiększa libido. Seksuolodzy z Uniwersytetu we Florencji przekonują, że jest to zasługa antyoksydantów zawartych w winie, które korzystnie wpływają na wyściółkę naczyń krwionośnych, rozszerzają je i polepszają dopływ krwi do strategicznych obszarów ciała.

Pomaga utrzymać figurę. Amatorki wina mają (po czterdziestce) lepszą sylwetkę od abstynentek. Do takiego wniosku po 13 latach obserwacji blisko 20 tys. kobiet doszli naukowcy z Brigham and Women's Hospital w Bostonie. W chwili rozpoczęcia badania wszystkie panie miały więcej niż 39 lat. Wszystkie z czasem nieco przybrały na wadze, ale te, które piły wino, przytyły najmniej. Dietetycy podejrzewają, że ich wątroby wykształciły mechanizm pozwalający napoje procentowe natychmiast przerabiać na ciepło, zamiast uzyskaną energię magazynować w postaci tłuszczu. Włoszki i Francuzki rzeczywiście nie mogą narzekać na figurę, choć nie jest jasne, czemu mechanizm ten nie mógłby obejmować też kalorii uzyskanych z pączków i szarlotek.

Chroni przed zakrzepicą. Dr Marianne Tang Severinsen ze Szpitala Uniwersyteckiego w Aalborgu, przeanalizowawszy losy blisko 30 tys. mężczyzn i 30 tys. kobiet na przestrzeni 10 lat, doszła do wniosku, że umiarkowane spożycie alkoholu zmniejsza ryzyko rozwoju zakrzepicy żył głębokich, zatorowości płucnej i zakrzepicy tętniczej u mężczyzn. Uwaga! Panowie, którzy nadużywają tego "lekarstwa", czyli piją więcej niż 14 drinków tygodniowo, zaprzepaszczają jego dobroczynny efekt i ryzykują zwiększoną szansą na zatorowość płucną.

Zapobiega próchnicy. Naukowcy z Instituto de Investigación en Ciencias de la Alimentación w Madrycie i Centrum Medycyny Stomatologicznej Uniwersytetu w Zurychu zanurzali hodowle bakterii bytujących w jamie ustnej w czerwonym winie, czerwonym winie bez alkoholu, czerwonym winie z dodatkiem wyciągu z pestek winogron, a także 12-procentowym wodnym roztworze alkoholu. I co? Wino, wino wzmocnione wyciągiem z pestek, a także wino bezalkoholowe są skuteczniejsze w eliminowaniu bakterii niż sam alkohol.

Zapobiega zakażeniom górnych dróg oddechowych. Streptokoki, które niszczą szkliwo, odpowiadają też za ból gardła - czerwone wino ogranicza ich rozwój.

Zmniejsza skutki osteoporozy. Jak wynika z analiz dr Kariny Berg z Montefiore Medical Center, osoby pijące jednego drinka dziennie blisko 20 proc. rzadziej doznają złamania stawu biodrowego niż abstynenci. Ale uwaga! Już dwa drinki dziennie zwiększają zagrożenie złamaniem blisko dwukrotnie w porównaniu z grupą niepijących.

Długa lista potencjalnych korzyści zdrowotnych nie oznacza, że wino jest panaceum na każdą dolegliwość. Wręcz przeciwnie. Nadmierne pice szkodzi. Znakomita większość ludzi nie poprzestaje na leczniczej dawce (jeden kieliszek dziennie dla kobiet i dwa dla mężczyzn). Jak szacuje Światowa Organizacja Zdrowia, co roku alkohol powoduje 1,8 mln zgonów. Jest przyczyną od 20 do 30 proc. przypadków raka przełyku, raka wątroby, marskości wątroby, zabójstw, napadów padaczkowych i wypadków drogowych. I warto pamiętać, że francuski paradoks nie oznacza, że Francuzi w ogóle mniej chorują albo że dłużej żyją. Po prostu umierają na coś innego.

Wino pite w nadmiarze:

*szkodzi wątrobie. I ostre picie czasami, i codzienne przekraczanie dozwolonej dawki może powodować stłuszczenie lub zapalenie wątroby, a w konsekwencji marskość.

*może powodować migreny. Syndrom czerwonego wina. Prawdopodobnie to reakcja na tyraminę i histaminę, uwolnione ze skórek winogron.

*podnosi ryzyko nowotworu piersi. Dwa kieliszki dziennie zwiększają ryzyko zachorowania aż o 10 proc. (jeszcze bardziej u osób, które miały w rodzinie przypadki tej choroby).

*przyspiesza rozwój osteoporozy. Alkohol hamuje aktywność osteoblastów, komórek odbudowujących każde uszkodzenie szkieletu, oraz utrudnia przyswajanie magnezu i wapnia.

*powoduje nadwagę. Kieliszek wina to 120 kcal.

*może zaszkodzić dziecku w łonie matki. Nawet najmniejsze dawki alkoholu są niewskazane dla kobiet w ciąży.



Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.