Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu
Szakala? Szakala złocistego? Takiego samego jak gdzieś w Afryce lub w Azji? Tak jest - proszę nie przecierać oczu ze zdumienia. Dokładnie takiego samego. Średniej wielkości psowatego, coś pomiędzy wilkiem a lisem. Szakale w przeciwieństwie do wilków rzadko w naszych europejskich warunkach tworzą watahy. Szakale żyją sobie najczęściej w parach. Sukces, o czym za chwilę, zawdzięczają temu, że zjedzą niemal wszystko.

Szakal zjada padlinę, najczęściej resztki ofiar po dużych drapieżnikach. Może polować na średniej wielkości zwierzęta, wybierać jaja i pisklęta, jeść owoce albo po prostu grzebać w śmieciach. To prawdopodobnie gigantyczne ilości odpadów oraz - co tu dużo gadać - ocieplający się klimat spowodowały, że całkiem niedawno szakale ruszyły na północ naszego kontynentu.

Jeszcze do niedawna ich zasięg ograniczał się w Europie do Turcji, Grecji i części Bałkanów, ale to już przeszłość. Szakale są na Węgrzech, w Austrii, Szwajcarii, we Włoszech. I znacznie bliżej granic Polski, bo na Słowacji.

Adam Wajrak: Sarna w opałach


W styczniu zeszłego roku czeski myśliwy zastrzelił dwa szakale zaledwie 6 km od południowo-zachodnich granic Polski. W 2012 roku potwierdzono występowanie szakali w regionie brzeskim na Białorusi tuż przy granicy z Polską. Szakale na Ukrainie, żyjące dotychczas w okolicach Odessy, są już na północnym zachodzie kraju. Mało tego! W 2013 roku zostały odnotowane w Estonii i na Łotwie.

Patrząc na ich ekspansję, można stwierdzić, że nie ma żadnego powodu, dla którego nie powinno być ich w Polsce, może poza jednym, ale o tym za chwilę. Dlaczego nikt ich nie zobaczył?

Wyjaśnienie jest dość proste. Uświadomiłem je sobie, gdy spojrzałem na jedno ze zdjęć z fotopułapek z Estonii. Na takich zdjęciach dla kogoś, kto nie jest obeznany z szakalami, po prostu wygląda on jak wilk. Może trochę mniejszy, może trochę wychudły. Estończycy, by potwierdzić, z czym mają do czynienia, musieli zrobić badania genetyczne. Poza tym w większości tych krajów wolno strzelać do wilków, a w Czechach do psów. Szakale zostały więc zabite, można powiedzieć, przez pomyłkę, a później stwierdzono, co to takiego.

Adam Wajrak: Jak zagwizdałem na leśnego kogutka


U nas na szczęście nie można robić takich rzeczy. Zresztą może właśnie wilki są powodem, dla którego pochód szakali przez Polskę nie jest wcale taki oczywisty. Relacje wilków z szakalami nie są zbyt dobrze znane, ale można sądzić, że jest w nich coś podobnego do relacji wilków z kojotami, czyli z bardzo podobnym gatunkiem występującym w Ameryce Północnej. Z badań przeprowadzonych w Yellowstone wiadomo, że wilki za kojotami nie przepadają. Przepędzają je, a czasami zabijają.

Wiele wskazuje na to, że dzięki powrotowi wilków do Yellowstone populacja kojotów zmalała. Może więc znajdujące się pod ochroną i mające się całkiem nieźle wilki w Polsce przystopowały nieco ekspansję szakali na nasz kraj. Całkiem możliwe. I zapewne będą ją dalej ograniczać, ale - tak jak wspominałem - myślę, że szakale już u nas są. Pytanie, na które musimy sobie odpowiedzieć, to jak je potraktować. Czy jako gatunek inwazyjny, który się zwalcza, czy jako naturalną ekspansję związaną z tym, że świat się po prostu zmienia. Tak samo mamy już czaplę białą, czyli gatunek, który jeszcze niedawno kojarzył mi się z rejonem Morza Śródziemnego, a dziś z Mazurami lub Parkiem Narodowym "Ujście Warty".

Adam Wajrak: Hałaśliwy dzięcioł


Osobiście jestem za tym drugim. To naturalna ekspansja, poza tym, zwalczając szakale, będziemy przy okazji przez pomyłkę zwalczać wilki. Bardzo jestem ciekaw, kto i kiedy zarejestruje na przykład na fotopułapce pierwszego polskiego szakala. Przecież takich fotopupłapek są już w Polsce tysiące. Korzystają z nich parki narodowe, leśnicy, miłośnicy przyrody, fotografowie i myśliwi. Może taki szakal został już gdzieś uchwycony, ale wzięto go za dziwnego wilka.


Więcej o życiu zwierząt przeczytaj w książkach Adama Wajraka >>




W tym numerze ''Piątku Ekstra'' czytaj też:

Pułapki wyprzedaży
W żadnym miejscu nie jesteśmy tak skutecznie manipulowani. W dużych sklepach przeciwko nam działa ewolucja, nauka, technika i czas.

Jasne strony pesymizmu
Chroni przed lekkomyślnymi inwestycjami, ryzykownym zachowaniem, pobudza kreatywność. Czarnowidztwo może uratować życie

Bezbronni siłacze
Dwaj mężczyźni w mocarnym uścisku. Rywalizacja? Czułe braterstwo? Miłosny afekt? "Foxcatcher" od dziś w kinach.

Wielkie pytania małych ludzi: Dlaczego jajko jest ciemne?
Gdy dostałem list od pani Ani, mamy Czarusia, w którym przeczytałem pytanie: "Dlaczego jajko jest ciemne?", uznałem, że dr Kruszewicz, znawca ptaków i doskonały gawędziarz, będzie właściwą osobą do pomocy w rozwiązaniu zagadki.



Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.