Widać to zwłaszcza podczas prób pokonania Wisły dzielącej miasto. Na jej drugą stronę samochody mogą przejechać tylko jednym mostem, wybudowanym w 2011 r. za 80 mln zł. I pewnie nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że jest drugi most, tyle że wyłączony z użytkowania ze względu na fatalny stan techniczny. Jego remont planowano już w 2011 r. Modernizacja miała być połączona z budową tzw. ul. Lwowskiej bis, kluczowej dla części miasta położonej po prawej stronie rzeki.

Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad na przygotowania do remontu wydała 4,8 mln zł, ale inwestycja nie załapała się do programu budowy dróg krajowych na lata 2014-23 stworzonego przez poprzedni rząd. Na razie apele samorządowców i petycje nic nie pomogły, więc kierowcy tłoczą się na jednym moście.

Absurd na moście

Ostatnio temat powrócił - tym razem posłowie PiS starają się o rozpoczęcie realizacji inwestycji szacowanej kiedyś na blisko 200 mln zł.

- O tej inwestycji słyszy się od lat i na tym się kończy. A teraz wystarczy, że jedynym mostem powoli jedzie koparka, a już tworzy się gigantyczny korek - opowiada obrazowo pan Krzysztof, mieszkaniec prawobrzeżnego Sandomierza.

- Ten most to wąskie gardło. Wystarczy, że dojdzie do jakiejś kolizji i jedna część miasta jest odcięta od drugiej. Drugi most jest niezbędny do normalnego funkcjonowania - dodaje Marek Bronkowski, burmistrz Sandomierza.



Podkreśla, że zapowiadany od lat remont starego mostu i budowa tzw. ul. Lwowskiej bis "stworzy miasto".

- Nowa ulica to tak naprawdę nowy zjazd z mostu. Jej budowa oznaczałaby uporządkowanie tej części miasta, otwarcie na tereny inwestycyjne i normalne funkcjonowanie mieszkańców. No i wyjazd z huty szkła nie byłby tak utrudniony jak teraz - wylicza Bronkowski.

Kolejny poważny problem to brak obwodnicy. Przez lata tę funkcję pełniła ul. Kwiatkowskiego, czyli miejski odcinek drogi krajowej nr 77 i dojazd do mostu.

Ale Sandomierz się rozrósł i dziś to droga przez miasto. - Ul. Kwiatkowskiego przestała pełnić funkcję obwodnicy i nawet jej przebudowa nie rozwiąże sytuacji. Oddech może dać dopiero budowa nowej - nie ukrywa burmistrz.



A widoki na to są mgliste - obwodnica może powstać w ramach budowy drogi ekspresowej S74 łączącej województwa łódzkie z podkarpackim. Świętokrzyski odcinek tej trasy został objęty programem budowy dróg krajowych na lata 2014-23, ale finansowanie nie jest zagwarantowane. Kilka tygodni temu przedstawiciele świętokrzyskiego PiS zapowiadali, że będą zabiegać o realizację całej S74, ale decyzji jeszcze nie ma.

Absurd na torach

Trudno do Sandomierza dojechać też koleją. Dworzec znajdujący się w prawobrzeżnej części miasta i tory zostały uszkodzone przez powódź w 2010 r. Potem, co prawda, wszystko wyremontowano i budynek z zewnątrz wygląda schludnie, ale... jest zamknięty.

W Sandomierzu pociąg zatrzymuje się tylko w weekendy, dwa razy dziennie, w drodze z Warszawy do Przemyśla i z powrotem - połączenie uruchomiono w grudniu ubiegłego roku.



Gdy pytamy, czy będą kolejne, przewoźnik odpowiada dyplomatycznie: - Zwiększenie liczby połączeń uzależnione jest od kilku czynników, m.in. zadowalających wyników przewozowych.

Do Sandomierza nie kursują też pociągi samorządowych Przewozów Regionalnych.

- Tabor by się znalazł, ale nie uruchomimy regularnych połączeń w dni robocze, bo przejazd trasą Sandomierz - Ostrowiec - Skarżysko - Kielce trwa nawet 2,5 godz. W takich warunkach nie da się konkurować z transportem drogowym - tłumaczy Jan Maćkowiak, wicemarszałek województwa świętokrzyskiego.

Mówi tak, chociaż PKP PLK, które zarządza infrastrukturą kolejową, w ciągu ostatnich pięciu lat wydało 200 mln zł na modernizację przebiegającej przez Sandomierz linii. Z zapewnień spółki wynika, że prędkość pociągów poruszających się po niej kiedyś wynosiła 50 km na godz., dziś waha się od 70 do nawet 120 km na godz.



O kolej walczą samorządowcy. Uruchomione w grudniu ubiegłego roku połączenie z Warszawy (obsługuje je PKP Intercity) to zasługa m.in. samorządu województw podkarpackiego i świętokrzyskiego. Teraz marszałek województwa świętokrzyskiego chce wspólnie z miastem wprowadzić weekendowe połączenie kolejowe z Kielcami. - To linia z myślą o turystach. Już sam przejazd nowoczesnym pociągiem może być atrakcyjny, a turyści aż tak bardzo się nie spieszą - mówi Maćkowiak.

Pociąg wystartuje w wakacje i będzie kursować w weekendy.

- Będzie wyjeżdżał z Kielc rano, a na miejsce dotrze po ponad 2 godz. I chcemy też stworzyć pakiet dodatkowych atrakcji. Uruchomimy również linię komunikacyjną, która dowiezie pasażerów z sandomierskiego dworca na starówkę i zapewni im powrót przed odjazdem pociągu, czyli ok. godz. 16 - opowiada Bronkowski.

Absurd na łące

Żeby zrozumieć, jak ważne jest lepsze skomunikowanie miasta, wystarczy zajrzeć do Gęsiej Wólki.

To 20 ha łąk i nieużytków w prawobrzeżnym Sandomierzu, niedaleko linii kolejowej, mostu i wałów przeciwpowodziowych wzdłuż Wisły.

- W ubiegłym roku uporządkowaliśmy je z myślą o inwestycjach. 15 ha jest przeznaczone na działalność gospodarczą i staramy się u marszałka województwa świętokrzyskiego o dofinansowanie wartego 6 mln zł projektu na uzbrojenie tego terenu. Wniosek już przeszedł wstępną weryfikację - mówi burmistrz Bronkowski.

Opowiada, że są już trzej pierwsi chętni na działki o powierzchni od 1 do 1,5 ha. - Zainteresowanie wydaje się większe, ale szanse na przyciągnięcie inwestorów wzrosną, gdy poprawi się cały układ komunikacyjny - nie ma wątpliwości burmistrz.



Podobnego zdania jest Adam Jarubas, marszałek województwa świętokrzyskiego. On też czeka na decyzję w sprawie budowy S74. - To jedna z najważniejszych dróg w regionie, o strategicznym charakterze. Samorządy starają się o jej budowę na całym świętokrzyskim odcinku, ale przy tego typu inwestycjach, liczonych w miliardach złotych, decyzje mają charakter polityczny. Liczę, że wszyscy zjednoczą się wokół walki na rzecz inwestycji, która pozwoli na rozwój m.in. Sandomierza - mówi marszałek.

Inwestycje na wałach

Żaden z moich rozmówców nie wspominał o wałach przeciwpowodziowych. A okazuje się, że po powodzi w 2010 r. opracowano koncepcję ich ochrony. - Udało się już zmodernizować 3,5 km wałów pomiędzy hutą a granicą województwa, czyli tam, gdzie kiedyś wał został przerwany - mówi Jacenty Czajka ze Świętokrzyskiego Zarządu Melioracji i Urządzeń Wodnych. Za 20 mln zł podniesiono go o ponad 1 m, a dodatkowo w podstawie jest 10-metrowa przesłona zabezpieczająca przed przesiąkaniem. Kolejne 11 mln zł kosztowała modernizacja wałów na Trześniówce, dopływie Wisły. - W przyszłym roku rozpoczynamy wart 300 mln zł kolejny program modernizacyjny, na który już jest podpisana promesa z Bankiem Światowym. Ta inwestycja potrwa trzy lata -dodaje Czajka.