Grażyna Borkowska, kierownik Działu Akcji Społecznych "Gazety Wyborczej": - To już nasze 11. spotkanie w ramach odbywającej się od dwóch lat "Pracowni Miast". Odwiedziliśmy m.in. Gdańsk, Łódź i Poznań. I dzięki uczestnikom warsztatów i paneli doszliśmy do wniosków, które zaowocowały konkretnymi rozwiązaniami. Np. w Łodzi mieszkańcy domagali się w magistracie urzędnika-pomocnika, który pomoże im załatwiać konkretne sprawy aż do finału. I miasto obiecało, że taki urzędnik zostanie w Łodzi zatrudniony. Z kolei w Poznaniu postulaty mieszkańców dotyczące inwestycji miasto wpisało do klasyfikacji w postępowaniu przetargowym. To wymierne efekty, na których najbardziej nam zależy.

W kinie Warszawa (największej sali Gdyńskiego Centrum Filmowego) zgromadziło się blisko 200 osób, którzy przyszli podyskutować o mieście.

- Wszystkim nam zależy na mieście i o tym będziemy rozmawiać. Mam nadzieję, że to nie ostatnie tego typu spotkanie w Gdyni - mówił witając gości Michał Guć, wiceprezydent Gdyni.

Przyjazne Miasto

Wtorkowy panel dyskusyjny poprzedziły poniedziałkowe warsztaty. Wnioski z pierwszego z nich, poświęconego przestrzeni w Śródmieściu, przedstawił Maciej Drzewicki, zastępca redaktora naczelnego "Gazety Wyborczej Trójmiasto".

Przypomnijmy: w ramach warsztatu "Miasto przyjazne: Jak rozwijać śródmiejską przestrzeń publiczną? Jakie są szanse i zagrożenia?" blisko 20 uczestników (wśród nich wiceprezydent Gdyni Matek Stępa, Roman Witowski, dyrektor ZDiZ w Gdyni, architekt Jacek Droszcz, Zygmunt Zmuda-Trzebiatowski, przewodniczący RM Gdyni, dr hab. Marek Wysocki z Politechniki Gdańskiej, Anna Fibak, doradca zarządu Moderna Investment) zastanawialiśmy się, co wspólnego ma śródmieście Gdyni z innymi europejskimi miastami? Jak wypada na tle np. Gdańska, Łodzi, Kopenhagi czy Barcelony? Gdynia została wysoko lub bardzo wysoko (w porównaniu z tymi miastami) oceniona np. za miejską zieleń, komunikację i poczucie wspólnoty. Ale wciąż ma wiele do nadrobienia - w zestawieniu z innymi europejskimi ośrodkami - jeśli chodzi o naukę czy ofertę kulturalną.

Następnie uczestnicy warsztatów wybrali cztery najistotniejsze dla śródmieścia Gdyni kwestie (bezpieczeństwo, kultura, komunikacja i dostępność oraz turystyka i rekreacja), po czym opracowali katalog potrzeb dla każdej z nich i propozycje rozwiązania problemów. Np. w dziedzinie komunikacji za najpilniejsze uznaliśmy zrównoważony rozwój odwołujący się do tzw. piramidy transportowej, który za priorytet uznaje udogodnienia dla pieszych, rowerzystów, transportu zbiorowego, a na końcu dla samochodów osobowych. By do tego doprowadzić, należy nie tylko zadbać o finanse, ale przede wszystkim zmieniać świadomość mieszkańców poprzez np. akcje informacyjne. - Potrzebne są też zmiany organizacji ruchu w ramach istniejącej infrastruktury, ale także budowa centrów przesiadkowych przy dojazdach do Śródmieścia - mówił Roman Witowski.

Planowane Sea City i Międzytorze

Wnioski z drugiej poniedziałkowej debaty - poświęconej przyszłemu zagospodarowaniu Międzytorza i planowanej arterii - ulicy Nowej Węglowej, która przetnie Międzytorze, nową dzielnicę w gdyńskim Śródmieściu - zaprezentował Krzysztof Romański z "Gazety Wyborczej".

"Sea City - nowa część centrum Gdyni" - to temat wystąpienia Marka Stępy, wiceprezydenta Gdyni. W ciągu najbliższych kilkudziesięciu lat śródmieście Gdyni rozrośnie się dwukrotnie. Nowa zabudowa powstanie na najbardziej atrakcyjnych nadwodnych terenach Dalmoru i Stoczni Nauta, zabudowany zostanie także teren tzw. Międzytorza.

- Nie chcemy zastąpić obecnego centrum Gdyni, chcemy rozwijać to centrum, które mamy - zaznacza Marek Stępa. - Powstanie taka otulina starego centrum, dzięki której stare centrum zepnie się bezpośrednio z morzem - Gdynia będzie najbardziej morskim polskim miastem. Ulica Świętojańska zachowa charakter centrum administracyjnego, handlowego i centrum wolnego czasu. Ulica ta zyska przedłużenie funkcji o jej część, która znajduje się poniżej ulicy 10 Lutego.

I dodawał: - Od innych miast odróżnia nas to, że wizualne ingerencje nowej w części miasta w starą, zabytkową nie wyglądają tak zgrzytliwie jak w Warszawie, Krakowie czy Toruniu. Gdyński modernizm jest na tyle nowoczesny, bliski współczesności, że tego zgrzytu nie mamy.

Wystąpienie Marka Stępy komentują: prof. Piotr Lorens z Politechniki Gdańskiej, prezes Towarzystwa Urbanistów Polskich oraz Katarzyna Sadowy ze Stowarzyszenia Architektów Polskich, Oddział Warszawski.

- To wyjątkowa sytuacja - Gdynia ma działające śródmieście o wartości zabytkowej (ale wciąż nowoczesne) i tereny na których można rozwijać je w naturalny sposób - mówi Katarzyna Sadowy. - Dodatkowym atutem jest bufor w postaci morza, to fantastyczna szansa. Wyzwaniem będzie kształtowanie tej przestrzeni - pogodzenie interesów różnych grup - mieszkańców, inwestorów i nowych użytkowników terenów, kształtowanie tej przestrzeni jako miasta dla wszystkich.

- Trzeba pamiętać, że nie na samym planowaniu sprawa się kończy - uważa Piotr Lorens. - Dalsze kroki to nie tylko ukształtowanie przyjaznych, atrakcyjnych form z wykorzystaniem nadwodnych atutów, ale odpowiedni program, by 600 tys. powierzchni użytkowej, która powstanie miało szansę się wypełnić. By ludzie przyszli tu mieszkać, chcieli tu przebywać.

I dodaje: - Nie znam żadnego innego miasta, które miałoby tak fantastyczne ukształtowanie nad wodą.

Na sali pada pierwsze pytanie od publiczności: "co miasto zamierza zrobić, by nowa zabudowa nie była luksusowym, zamkniętym osiedlem? Wszyscy pamiętamy obietnice, że taras widokowy Sea Towers będzie dostępny dla wszystkich. Tak się nie stało".

Piotr Lorens odpowiada: - Zazwyczaj jest takie zagrożenie, ale natura planowanej w Gdyni struktury niejako wyklucza takie rozwiązanie. Nikt nie będzie stawiał płotu przed wejściem do sklepu - na parterach powstaną lokale użytkowe. Myślę, że tego problemu tutaj nie będzie.

Marek Stępa: - Uczymy się na błędach, wyciągnęliśmy wnioski. W przypadku Sea Towers wspólnota mieszkaniowa zaprotestowała przeciwko przepuszczaniu przez budynek innych użytkowników. W planie zagospodarowania planowanej zabudowy, w miejscu gdzie przewidziana jest budowa 90- metrowego wieżowca, zapisaliśmy, że budynek musi posiadać ogólnodostępny taras z funkcją gastronomiczną i wydzieloną windę, która zagwarantuje wszystkim dostęp.

Partycypacja obywatelska nie działa?

Mieszkaniec woli mieć zbudowany most czy dyskutować o jego budowie? - to pytanie zapoczątkowało dyskusję podczas sesji poświęconej partycypacji obywatelskiej, w której udział wzięli m.in. prezydent Gdyni, Wojciech Szczurek, prezydent Słupska, Robert Biedroń oraz prezydent Poznania, Jacek Jaśkowiak.

- Partycypacja obywatelska jest elementem dopełniającym ustrój samorządowy: prezydenta, jego zastępców i urzędników. Władza musi realizować zadania, wsłuchując się permanentnie w głosy mieszkańców. Mechanizmy partycypacji obywatelskiej są zróżnicowane - każdy z nich jest dobry i ciekawy. Im jest ich więcej, tym lepiej - mówił Wojciech Szczurek, prezydent Gdyni.

Robert Biedroń, włodarz Słupska zakwestionował działanie partycypacji obywatelskiej i jej mechanizmów.

- Będę szczery - to nie działa - mówił prezydent Biedroń. - Kto rozmawia o mieście? Ci, którzy mogą sobie na to pozwolić. Na sali widzę ładnych ubranych ludzi z klasy średniej. Na scenie jest tylko jedna kobieta. Funkcjonujemy w rzeczywistości, w której dyskusję prowadzą mężczyźni, a kobiety mają prawo do zadawania pytań. W miastach jest wiele problemów do rozwiązania, ale w dyskusji nie uczestniczą wszystkie grupy społeczne, nie oddaje ona rzeczywistej tkanki społecznej i rzeczywistych potrzeb mieszkańców. Zastanawiam się, jak sprawić, żeby miejska demokracja naprawdę była demokracją.

Wojciech Szczurek: - Żyjemy w miastach, w których partycypacja dopiero się rozwija. Za jej pomocą nie rozwiążemy wszystkich problemów.

Paulina Sobiesiak-Penszko, socjolog z Uniwersytetu Warszawskiego: - Jesteśmy udziałem eksperymentu, który musimy rozłożyć na dekady. Mechanizmy partycypacji wpisuje się w szersze zmiany, jakie zachodzą w funkcjonowaniu samorządów. Partycypacja jest traktowana jako element dobrego rządzenia. Potrzebujemy jednak czasu, żeby mieszkańcy poczuli, że chcą współuczestniczyć w partycypacji. Jest to relacja, która nie ma prawa istnieć bez zaangażowania obu stron.

- W Poznaniu to działa - mówi Jacek Jaśkowiak, prezydent Poznania. - Nasz społeczeństwo się rozwija. W Poznaniu działają 42 rady osiedli, w których jest reprezentacja wszystkich mieszkańców. Na spotkaniach z władzami miast przychodzi 300-400 mieszkańców danej dzielnicy. Jestem optymistą.

Wątpliwości prezydenta Słupska podzielił Krzysztof Mikołajewski, dyrektor Centrum Komunikacji Społecznej w Warszawie.

- W Warszawie dużo się dzieje w obszarze partycypacji obywatelskiej, ale nadal jest to proces raczkujący. Nie można mówić o jego porażce, ale zaangażowanie mieszkańców nadal jest niewielkie. Wynika to z niskiego poziomu zaufania mieszkańców do samorządu, a to właśnie władze samorządowe powinne być najbliżej ludzi. Partycypacja obywatelska działa często jak listek figowy, mieszkańcy nie maja poczucia, że coś z nich wynika. Z drugiej strony partycypacja jest receptą na niskie zaufanie społeczne.

Jak rozwijać transport?

Ostatnia część wtorkowego panelu w ramach "Pracowni Miast" dotyczy tematów transportowych i wizji komunikacyjnej miasta w roku 2020.

Wśród najważniejszych zadań, jakie stoją przed miastem jest budowa - przy planowanym wsparciu funduszy unijnych - tzw. Drogi Czerwonej, nowej inwestycji, która ma mieć początek w Gdyni Chyloni (gdzie kończy się obwodnica Trójmiasta) i biec w stronę gdyńskiego portu. Jej celem jest lepszy dostęp drogowy do portu.

- To nasze być albo nie być, bo zdecydowana większość ładunków dojeżdża do portu i jest od nas odbierana transportem drogowym - mówił Janusz Jarosiński, prezes Zarządu Morskiego Portu Gdynia.

Katarzyna Gruszecka-Spychała, wiceprezydent Gdyni d.s. gospodarki: - Niedawno podpisaliśmy z rządem list intencyjny w sprawie budowy tej drogi. Ale mamy teraz nowy rząd i w tej sytuacji trudno mi ocenić szansę na realizację tej inwestycji w najbliższym czasie.

Mieczysław Struk, marszałek województwa pomorskiego, zwrócił uwagę na gdyński potencjał Pomorskiej Kolei Metropolitalnej. - Dla PKM niezwykle atrakcyjny obszar, zapewniający wielotysięczny potok podróżnych to północne dzielnice Gdyni: Obłuże i Oksywie. Zwłaszcza, że obecny układ torowy umożliwia takie połączenie - podkreślił. Ale zaznaczył, że to perspektywa przyszłości, bo PKM to projekt rozwojowy.

Gruszecka-Spychała: - Dojazd PKM do północnych dzielnic Gdyni to na razie odległa perspektywa.

Przypomnijmy, że póki co w Gdyni powstaną dwa przystanki PKM: Gdynia Stadion i Gdynia Karwiny. W przyszłorocznym budżecie Gdynia zarezerwowała 4,5 mln zł na dofinansowanie ich budowy.

Ale trwa dyskusja o potrzebie budowy trzeciego na Wzgórzu św. Maksymiliana. - Jest bardzo ważny ze względu na sąsiedztwo centrum handlowego Riwiera. Liczyliśmy, że jego inwestor mógłby wesprzeć tą inwestycję. Ale wszystko wygląda na to, że w najbliższym czasie kolei nie będzie zależeć na tym przedsięwzięciu - mówił Mieczysław Struk.

Marszałek Struk przyznał też, że jednym z priorytetów komunikacyjnych jest modernizacja linii kolejowej 201 (na trasie gdyński port - Bydgoszcz), polegająca na budowie drugiego toru, by zwiększyć jej przepustowość, która dziś jest fatalna i uniemożliwia sprawny wywóz towarów z gdyńskiego portu. Mam nadzieję, że do 2020 roku uda się to zrobić. - Przy okazji Polskie Linie Kolejowe pracują nad jej elektryfikacją. Ale priorytetem jest drugi tor - zaznaczył.

Prof. Włodzimierz Rydzkowski z Uniwersytetu Gdańskiego zwrócił uwagę na rozwój sieci trolejbusowej w Gdyni: - Czeka nas zakup 30 nowych trolejbusów, także przegubowych, za ponad 130 mln zł. I wymiana baterii w trolejbusach, które pozwolą na dłuższe podróżowanie bez dostępu do sieci naziemnej. Dotąd gdyńskie trolejbusy mogą pokonać korzystając z baterii 30 km.

Usłyszeliśmy też zapowiedź zakupu dla Gdyni 40 nowych autobusów, wśród nich część zasilanych elektrycznie.

Henryk Wiszniowski z Towarzystwa Przyjaciół Orłowa zapytał też o perspektywę działalności lotniska Gdynia Kosakowo.

- Dopóki nie zakończy się proces, w którym Gdynia odwołała się od decyzji Unii Europejskiej, nie ma możliwości prowadzenia tam działalności gospodarczej - podkreśliła Katarzyna Gruszecka-Spychała.