"Pracownia miast" to akcja społeczna "Gazety Wyborczej" - odbyła się już m.in. w Łodzi, Świdnicy czy Kielcach, w czwartek i w piątek zawitała do Płocka. Pierwszego dnia - także dzięki wsparciu naszych parterów, urzędu miasta i Małachowianki, zorganizowaliśmy trzy warsztaty poświęcone rewitalizacji miasta, problemom młodych ludzi i przyszłości Płocka.

W piątek zaś odbyła się konferencja. Zaplanowaliśmy dwa panele z udziałem specjalistów - pierwszy nosił tytuł "Atrakcyjne centrum Płocka: co zrobić, żeby żyło".

Od początku było widać, że będzie dobrze. Miejsce konferencji - przepiękna aula Małachowianki zapełniła się po brzegi, na konferencję przyszli młodzi ludzie, miejscy działacze, przedstawiciele stowarzyszeń, władz miasta. Była mała rotacja, ludzie wychodzili, dochodzili nowi. W sumie w imprezie wzięło udział ok. 200 osób!



---



Miasta naszym przeznaczeniem

Gości powitał redaktor naczelny "Gazety Wyborczej Płock" Arkadiusz Adamkowski. - We wczorajszych warsztatach wzięło udział ok. 100 osób. W żadnym innym mieście, w którym odbywała się "Pracownia Miast", nie zgromadziły tylu uczestników - podkreślał.

- Chciałbym podziękować, że ten projekt zawitał do Płocka. Miałem zaszczyt uczestniczyć w podsumowaniu "Pracowni Miast" w Pałacu Prezydenckim i zastanawiałem się, dlaczego nie ma tam naszego miasta. Skontaktowałem się z "Gazetą Wyborczą" w Płocku, rzuciłem propozycję i udało się. Rozmawiajmy, bo dobrze, że nam nie jest wszystko jedno - mówił potem prezydent Płocka Andrzej Nowakowski.

O najstarszej szkole w Polsce opowiadał Adam Sobieski, przewodniczący samorządu uczniowskiego w Małachowiance. - Dla mnie, dla uczniów, Małachowianka jest czymś więcej niż szkołą. To opoka. W tej szkole można sobie uświadomić, że nie jest się samotnym, te mury widziały przez wieki już wiele. I ta tradycja, ta historia, powodują, że Małachowianka jest wyjątkowa, inna niż wszystkie - zauważył maturzysta.

Zebrani mogli też obejrzeć dwa krótkie filmy. Pierwszy z nich, o Małachowiance właśnie, specjalnie na tę okazję nakręcili uczniowie. Drugi nosił tytuł "Polskie miasta bliżej Monachium niż Władywostoku. » Pracownia miast «2014-2015, od Wrocławia do Pałacu Prezydenckiego".

W klimat dyskusji wprowadził Jarosław Makowski, historyk filozofii, publicysta, dyrektor programowy Fundacji Miasto Think Tank, dyrektor Instytutu Obywatelskiego w latach 2011-2015.

- Wracam na swoje, urodziłem się niedaleko Płocka, kiedy stawiałem pierwsze kroki należałem do województwa płockiego - wspominał. - Jestem wdzięczny "Pracowni Miast" za zaproszenie. Przyjechałem z dobrą nowiną - miasta stają się naszym przeznaczeniem.

Przypominają cmentarze

Makowski uświadamiał, że większość ludzi będzie mieszkać w miastach. - Kiedyś ideałem był domek pod miastem z ogrodem, pies i wróble za oknem. Ale to przestanie funkcjonować. Bo miasto staje się modne. Jest ważne, stwarza paletę możliwości, bardzo istotną, od kultury, przez edukację, na pracy kończąc. Młodzi chcieliby mieszkać w Krakowie, Wrocławiu, Londynie. Państwa nie są już ważne, to nie państwa przyciągają ludzi do siebie, tylko miasta. Dlatego ważna jest konkurencja między nimi - opowiadał. - Burmistrz brazylijskiej Kurytyby powiedział, że każde miasto można zmienić w trzy lata, więc Płock również. Ale nie ma skutecznej rewitalizacji infrastruktury bez skutecznej rewitalizacji społecznej. Miasto ma być dla ludzi, bo to oni tworzą jego udany klimat, wyznaczają strategię. I każda władza musi ich pytać o to, jak ma wyglądać za 10 lat. Przez prawie 25 lat przyzwyczailiśmy, że miasta są dla deweloperów, banków. Nie dziwmy się, że przypominają cmentarze, skoro banki, instytucje czy korporacje kończą pracę o godz. 17. Jeszcze raz podkreślam: miasto jest dla ludzi. Nie ma lepszych ambasadorów, niż jego mieszkańcy. Czy płocczanie znają Płock? Z czym się on kojarzy?

Menedżer na Tumską!

W samym panelu dyskusyjnym rozpoczęli: Andrzej Nowakowski - prezydent Płocka, Krzysztof Kamiński - były wiceprezydent Płocka, człowiek, który rozpoczął rewitalizację starówki, Tomasz Majda - pierwszy wiceprezes Towarzystwa Urbanistów Polskich i Marcin Obijalski - dyrektor Biura ds. Rewitalizacji i Rozwoju Zabudowy Miasta z łódzkiego urzędu miasta.

Co ciekawe - na temat rewitalizacji zdania panelistów były raczej zgodne. Wszyscy podkreślali, że wszędzie, także w Płocku, np. na wymarłej Tumskiej, jest ona potrzebna, i faktycznie, nie może polegać tylko na odnawianiu budynku, ale także na zajęciu się całą sferą społeczną związaną ze zdegradowanymi miejscami. Ludzie są w tym wszystkim najważniejsi, bo bez nich nawet najpiękniejsza kamienica nie wniesie życia w opustoszałą okolicę.

W odniesieniu do Tumskiej - Obijalski porównywał ją z ul. Piotrkowską w Łodzi. Z tym, że łódzki "salon miasta" zaczął żyć po remoncie, bo zatrudniono fachowca, menadżera ulicy, który dbał o to, by na Piotrkowskiej wciąż coś się działo, by ona żyła. A także informował o tym wszystkich łodzian, tak jak galerie handlowe promują swoje eventy. Mówił także o programie przyznawania lokali na działalność kulturalną - to także przykład, który można wykorzystać w Płocku.

Dyskutowali Kamiński i Nowakowski. Ten pierwszy zarzucał drugiemu rozpoczynanie dyskusji publicznej od przywołania warsztatów charette z roku 2013, dotyczących przyszłości Nowego Rynku - bo spotkania te, w które zaangażowało się prawie stu płocczan, nie zakończyły się niczym konkretnym. Kamiński okazał się sceptyczny wobec wszelkich form tak prowadzonego dialogu z mieszkańcami. Nowakowski przyznawał, że w przypadku Nowego Rynku rzeczywiście do tej pory nie widać efektów zbiorowej pracy mieszkańców i władz. Ale mówił też, co zresztą potwierdzali goście z zewnątrz, że ten temat, jak i w ogóle temat rewitalizacji jest niezwykle trudny i na efekty trzeba zawsze poczekać.

Ich własne miejsce

Mówili także goście z sali. Dziewczyna z samorządu uczniowskiego III LO podkreślała: - Było pytanie, gdzie my, młodzi, jesteśmy, i czy chcielibyśmy mieszkać na Starym Mieście. Pytanie, gdzie teraz jest to centrum miasta? Na starówce czy na Podolszycach? Miasto zamiera, Tumska zamiera. O godz. 17 jest już wszystko zamknięte, nic się w centrum nie dzieje, życie przeniosło się do galerii handlowych. W centrum jest sporo znanych, lubianych i bardzo popularnych eventów. Ale trzeba sprawić, by młodzi ludzie chcieli tam chodzić.

Dodawała także: - Dobrym rozwiązaniem jest postawienie na kulturę, by młodzi artyści mieli swoje miejsce, gdzie mogliby prezentować, pokazywać swoje prace.

- Ale czy ktoś powiedział, że młodzi artyści na Tumskiej czy w parku nad Wisłą nie mogą pokazywać swoich prac? - odpowiadał prezydent Płocka.

- Chodzi o to, by wyznaczyć takie miejsce. Abyśmy wiedzieli, że to nasze miejsce - uściślała dziewczyna.

- Jeśli chcecie coś robić, to róbcie. Nie pytajcie nikogo o zdanie - przekonywał z kolei obecny na sali starosta płocki Mariusz Bieniek. - Facebooka by nie było, gdyby młodzi ludzie pytali jakiś samorząd, czy mogą to zrobić. Jeśli macie pomysły, to wprowadzajcie je w życie. Innym problemem jest to, że Płock pod względem gospodarczym i ekonomicznym nigdy nie wytrzyma konkurencji z Warszawą. I nic tego nie zmieni, nawet gdyby prezydent Płocka biegał po mieście w samych slipach.

Artur Koziński z Galerii Mosty: - Bardzo chciałbym mieszkać na Starym Mieście, podobają mi się te mieszkania, ale najpierw musiałbym wiedzieć, co tam się będzie działo dookoła, czy będzie tam plac zabaw dla dzieci, sklepik w pobliżu, do którego wyszedłbym po bułki. Centrum to nie są budynki, tylko ludzie. Jeśli wypływają z centrum miasta, to przestaje się to nazywać miastem.

Młody człowiek zauważył, że dużo mówimy o Tumskiej, a zapomniano o placu przed teatrem. Jakie są plany z nim związane? - Słuszny zarzut, bo Nowy Rynek to miejsce szczególne - zaznaczył prezydent Płocka. - Zaproponowaliśmy tam parking podziemny, trzeba jednak o tym porozmawiać z architektami, urbanistami. W dodatku to są duże koszty. Spróbujemy zagospodarować ten plac w sposób przyjazny dla tych, którzy tam mieszkają, prowadzą działalność. Mamy różne pomysły, ale ostatecznych decyzji nie ma.

- Jestem zbudowany - podsumował Krzysztof Kamiński, były wiceprezydent Płocka. - Ważne, że są osoby, w tym młodzi ludzie, które widzą potrzebę rozmowy. Cieszę się, że prezydent jest otwarty. Warsztaty osiągnęły sukces niewątpliwy. Nie łudźmy się jednak, że po tym spotkaniu wszystko się zmieni, bo rewitalizacja jest bardzo trudnym i długim procesem. Potraktujmy Płock jako miejsce szczególne. Powierzmy je w ręce najlepszych specjalistów, architektów świata, nie żałujmy na nich pieniędzy. Niech stworzą projekty, a następnie zaprośmy ludzi, by wybrali najlepszy z nich. Tego, co się w nim znajdzie, zapewne nie uda się zrealizować od razu w całości, ale jeśli będziemy mieli dobrze skrojony dokument, drogowskaz, według którego będziemy się poruszać w kwestii rewitalizacji miasta, to będziemy mogli zacząć go realizować krok po kroku.