Zanim wybudowano rafinerię, Płock nazywany był miastem róż i emerytów. Bo całe niewielkie wówczas miasteczko, szczególnie okolice skarpy nad Wisłą, obsadzone było różami. Dziś róż już nie ma, ale jeśli nie znajdziemy pomysłów na rozwiązanie problemu migracji młodych, znów będzie to miasto starszych ludzi. Senne i nieatrakcyjne. Bo młodzi - jak w wielu małych i średnich polskich miastach - wyjeżdżają z Płocka na studia albo w poszukiwaniu dobrej pracy. I rzadko wracają. O tym, jak to zmienić, dyskutujemy dziś w Płocku podczas konferencji organizowanej przez "Wyborczą" w ramach naszej akcji społecznej "Pracownia miast".

Polskie miasta pustoszeją. Według danych Głównego Urzędu Statystycznego w skali całego kraju kurczą się o 69 tys. mieszkańców rocznie. Za kilka lat będzie to już 88 tys., a po 2020 r. - 100 tys. Oznacza to, że co 12 miesięcy z naszych miast będzie "znikać" populacja wielkości mniej więcej Płocka. Dziś w mieście żyje ok. 122 tys. osób. Według GUS ta liczba w 2050 r. spadnie poniżej 90 tys.!

Problemem jest także starzenie się mieszkańców. Jeśli przewidywania statystyków się spełnią, za kilkanaście lat ludzie powyżej 65. roku życia będą stanowić ponad 37 proc. płockiej populacji. Na setkę pracujących przypadać ma w mieście aż 89 osób w wieku nieprodukcyjnym. Podobnie będzie w wielu średnich i małych miastach - samorządy stają więc przed wyzwaniem zatrzymania u siebie młodych ludzi, którzy dziś - w poszukiwaniu dobrych uczelni, interesującej pracy i atrakcyjniejszego życia - ciągną do większych ośrodków i za granicę. Jak to zmienić?

Wszyscy chcą być jak Rzeszów

- Takie tendencje nie muszą się utrzymać, wiele zależy od działań samorządu - uważa Artur Satora, rzecznik prezesa GUS. - Świetnym przykładem jest Rzeszów, który jeszcze w latach 90. wyludniał się i nie wyróżniał się niczym na tle innych. Dziś, obok Warszawy, to jedno z dwóch miast w Polsce, gdzie w najbliższych latach mieszkańców będzie przybywać - dodaje.

Czym takim wyróżnia się Rzeszów, że świetnie się rozwija i odwrócił tendencje migracyjne?

W maju Fundacja Schumanna opublikowała "Ranking miast uczących się". Na pierwszym miejscu Warszawa, na drugim Rzeszów - jedyne miasto w Polsce, które związało swoją przyszłość z nowymi technologiami. Jest także drugim w Europie, po Lizbonie, jeżeli chodzi o zapotrzebowanie na informatyków.

Rzeszów jest też pierwszy wśród metropolii, w których łatwo prowadzi się biznes. Jest także liderem w zakresie współpracy z biznesem. W Rzeszowie firmy wydają najwięcej w Polsce na inwestycje (w przeliczeniu na mieszkańca wszystkich naszych metropolii). W stolicy Podkarpacia jest także najwięcej w Polsce wykształconych specjalistów oraz najwięcej studentów na tysiąc mieszkańców. Miasto może pochwalić się także największym wzrostem wynagrodzenia w sektorze przedsiębiorstw (91 proc. w ostatniej dekadzie) oraz gigantycznym wzrostem przychodów budżetu. W porównaniu z 2003 r. budżet miasta wzrósł czterokrotnie, a pieniędzy przeznaczonych na inwestycje jest dziesięć razy więcej. W ciągu 12 lat w Rzeszowie przybyło ponad dwa tysiące nowych firm, a swoje oddziały otworzyły tam m.in. takie potęgi, jak: Heli-One, Goodrich, Asseco Poland, MTU i BorgWarner.

"Pracownia miast" wyznacza kierunki

Władze 60-tysięcznej Świdnicy na Dolnym Śląsku, która żyje nieco w cieniu Wrocławia, nie ukrywają, że właśnie Rzeszów jest dla nich wzorem. Przy okazji organizowanej w czerwcu w Świdnicy "Pracowni miast" prezydent miasta Beata Moskal-Słaniewska mówiła wprost: - Chciałabym, żeby Świdnica stała się Rzeszowem Dolnego Śląska.

A podczas warsztatów, na których zastanawiano się, jak zatrzymać młodych w mieście, proponowano rozwiązanie: model życia "pracuję we Wrocławiu, mieszkam w Świdnicy". - Przecież to niedaleko, tylko około 50 km. A w Świdnicy żyje się łatwiej i taniej - przekonywali przedstawiciele władz miasta, deklarując pomoc w tworzeniu nowych miejsc pracy, a także zapowiadając budowę tanich mieszkań komunalnych dla młodych.

Świdnica nie obraża się na Wrocław i współpracuje z potężnym sąsiadem np. przy tworzeniu wysokiej jakości imprez kulturalnych (festiwalu Wratislavia Cantans czy wydarzeniach związanych z Wrocławiem jako Europejską Stolicą Kultury 2016).

Wałbrzych stawia na pomoc socjalną na zasadzie - zostańcie, my zadbamy o was lepiej. W mieście wypłacane jest becikowe (500 zł), rodzicom ułatwia się dostęp do przedszkoli i żłobków, a miasto zablokowało podwyżki cen ciepła.

Moda na Płock

Czy podobne pomysły można wykorzystać w Płocku? Współpraca z metropolią? Wiele już się dzieje. Przyjeżdżają warszawskie teatry, organizowane są płockie edycje stołecznych festiwali filmowych. Powstają mieszkania komunalne, a w planach jest wdrożenie programu mieszkań dla młodych.

Problemem są miejsca pracy. Model "pracuj w Warszawie, mieszkaj w Płocku" zadziała, jeśli miasto w końcu będzie mieć tanie, szybkie i wygodne połączenie ze stolicą. Dziś w pobliżu Płocka nie przebiega żadna trasa szybkiego ruchu (są perspektywy budowy, ale odległe), pociąg z Płocka do Warszawy jedzie ponad dwie i pół godziny (politycy tylko obiecują szybkie połączenie Płock - Modlin - Warszawa).

Płock musi też wypracować swoją markę. Plan już jest.

- Niedaleki Toruń to - wiadomo: starówka, Kopernik, uniwersytet, pierniki. Sopot? Molo. Katowice? Największe gospodarcze konferencje. A Płock? Właśnie, kojarzony jest głównie z siedzibą Orlenu, a i to nie zawsze - wymienia Aneta Pomianowska-Molak, dyrektor wydziału rozwoju i polityki gospodarczej miasta w płockim urzędzie miasta. - Dlatego będziemy budować mocną, prestiżową markę. Chcemy, aby w 2030 r. Płock był silnie kojarzony z otwarciem na biznes, innowacyjnością, komfortem życia. I specjalizacją w partnerstwie prywatno-publicznym.

Od kilku lat miasto buduje klimat przyjazny inwestorom. Wraz z budową tzw. małej obwodnicy łączącej nowy most przez Wisłę i Orlen przygotowywane są tereny inwestycyjne. - Nowe firmy skorzystają z wygodnego dojazdu, uzbrojenia terenu, zwolnień podatkowych, a także z sąsiedztwa przemysłowego osiedla Kostrogaj, za którym zaczynają się instalacje Orlenu i spółek z grupy kapitałowej PKN Orlen - mówi prezydent Płocka Andrzej Nowakowski.

Równolegle władze pracują nad poprawą wygody i jakości życia.

- Stawiamy na nowe żłobki, przedszkola, szkoły z dobrą infrastrukturą sportową. W Płocku mamy miejsce dla wszystkich przedszkolaków - mówi Aneta Pomianowska-Molak. - Nasz cel to także jeszcze więcej siłowni "pod chmurką", placów zabaw, skwerów, parków. Do tego wygodne drogi i ścieżki rowerowe.

Prezydent Nowakowski podkreśla także rolę płockiego biznesu - korporacji takich jak Orlen, Fiat (w Płocku ma fabrykę maszyn rolniczych New Holland), płockiego oddziału Dr. Oetkera. A także prężnych lokalnych firm, jak Budmat czy B4.

- Zależy nam, by firmy nie tylko stwarzały miejsca pracy, ale także inwestowały w nowe technologie, badania naukowe, innowacyjne rozwiązania - mówi prezydent Płocka i myślami wybiega w przyszłość: - Warto postawić pytanie, czy przy wsparciu płockich uczelni, filii Politechniki Warszawskiej, biznesu i samorządu jesteśmy w stanie stworzyć produkt w stylu Nokii, tyle że w branży np. chemicznej. Coś, co pociągnie za sobą rozwój miasta, młodym ludziom da miejsca pracy i szansę zdobywania nowych doświadczeń.

- Chcemy być także wielkim inkubatorem przedsiębiorczości - dodaje Pomianowska-Molak. - Miasto startuje z konkursem dla start-upów. 15 osób z najlepszymi pomysłami będzie miało zapewnione wsparcie w zdobywaniu dofinansowań w funduszach inwestycyjnych. Stworzymy także przestrzeń z potrzebnym sprzętem i doradztwem dla osób, które nie mają własnych biur - zapowiada.

Płock planuje także rozwijanie partnerstwa publiczno-prywatnego - realizować inwestycje za pieniądze partnerów, a spłacać z oszczędności lub wypracowanych zysków. Na początku listopada władze miasta podpisały pierwszą taką umowę. Za 30 mln zł Siemens wykona kompleksową modernizację energetyczną 24 obiektów w Płocku (przede wszystkim szkół i przedszkoli). Miasto spłaci to z oszczędności, które będzie miało dzięki zmniejszeniu kosztów zużycia energii. W planach są jeszcze trzy kolejne przeprowadzone w ten sposób przedsięwzięcia - budowa ośrodka rekreacyjnego z basenem, budowa nowego skrzydła szpitala miejskiego i wymiana ulicznego oświetlenia. Trwają już przetargi na doradztwo i analizy, a w sprawie budowy szpitala jest wsparcie Ministerstwa Zdrowia.

- Chcemy stać się ośrodkiem szkoleniowym ONZ nie tylko dla polskich samorządów, ale także dla miast z naszej części Europy. Będziemy tu wymieniać się doświadczeniami z partnerstwa publiczno-prywatnego i uczyć innych, jak korzystać z takiej formy inwestowania - zapowiada wiceprezydent Płocka Jacek Terebus.

- W 2030 roku Płock będzie bardzo silnym, przemysłowym ośrodkiem regionalnym na północy rozległego Mazowsza, miastem nowoczesnym, pełnym innowacji, ale także komfortowym dla jego mieszkańców - twierdzi prezydent Nowakowski.

Dla "Wyborczej" Piotr Lorens*

kierownik Katedry Urbanistyki i Planowania Regionalnego na Wydziale Architektury Politechniki Gdańskiej, prezes Towarzystwa Urbanistów Polskich

- GUS faktycznie prognozuje wyludnianie i starzenie się miast. Nie demonizowałbym jednak tych prognoz - w przypadku Gdańska były one także zatrważające, a przecież się nie sprawdziły. Pamiętajmy, że małe i średnie miasta także korzystają na procesach migracyjnych. Nie wszyscy przecież przeniosą się do Warszawy czy Gdańska. W mniejszym mieście żyje się taniej i spokojniej, a to nie do przecenienia w momencie zmęczenia wyścigiem szczurów i pędem życia właściwym dla metropolii.

Miasta takie jak Płock czy np. Stargard Szczeciński mają poza tym dość stabilną sytuację związaną z działalnością dużego zakładu przemysłowego. Orlen czy Polpharma gwarantują, że tym miastom nie grożą głębokie kryzysy demograficzne. Efektu Detroit i wiatru hulającego po pustych ulicach nie należy się tu spodziewać.

Małe miasta, jak Płock, są także beneficjentem obecnych uwarunkowań ekonomicznych. Tam rozwija się handel wielkopowierzchniowy, tam firmy szukają przyjaznych warunków funkcjonowania i tańszej niż w dużych miastach siły roboczej.

Problemem jest tylko to, że miast średnich i małych jest po prostu... dużo. I gdy o duży kontrakt bije się pięć metropolii, o średni czy mniejszy konkuruje już 50 ośrodków. Dlatego tak dużo zależy od wzmacniania konkurencyjności miast: budowy marki, tworzenia warunków do rozwoju biznesu, zapewnienia dobrego, komfortowego życia mieszkańcom.

Oceniam, że Płockowi może się udać. Ma dobrą wewnętrzną komunikację, jest dobry sąsiad w postaci Orlenu, a niedaleko jest lotnisko w Modlinie. Do tego duży potencjał kulturalny, wieloletnia historia i tradycja.

*Piotr Lorens, kierownik Katedry Urbanistyki i Planowania Regionalnego na Wydziale Architektury Politechniki Gdańskiej, prezes Towarzystwa Urbanistów Polskich

WARSZAWA I PŁOCK 2030 - MIASTA MYŚLĄ O PRZYSZŁOŚCI

Płock 2030 - jakiego miasta chcemy za 15 lat? - debatujemy nad tym z płocczanami podczas "Pracowni Miast" w Płocku. Władze stolicy spytały właśnie warszawiaków, jaką mają wizję miasta w przyszłości. Głosy mieszkańców pomogą stworzyć strategię rozwoju Warszawy na najbliższe 15 lat.

Przez cały październik warszawiacy mogli wziąć udział w akcji #Warszawa 2030, dzieląc się pomysłami, jak będzie wyglądać miasto w 2030 roku. Wypełnione ankiety mogli wrzucać do "pudełek pomysłów" w metrze, urzędach dzielnic, szkołach, bibliotekach, w dzielnicowych ośrodkach sportu, domach kultury i wybranych kawiarniach. W wersji elektronicznej ankiety były dostępne na dedykowanej stronie www.2030.um.warszawa.pl oraz na portalu Otwarta Warszawa.pl.

Młodzież mogła zaś wykazać się kreatywnością i zbudować Warszawę 2030 w grze "Minecraft".

- Niektóre prace skupiały się na jednym punkcie Warszawy, inne były całościową koncepcją zmian w mieście. Świetnie, że Warszawa angażuje mieszkańców w budowę strategii rozwoju stolicy, wykorzystując do tego nowe technologie i popularną grę. I fantastycznie, że młodzież wykorzystuje swoje umiejętności nie tylko do grania, ale pokazuje wyobraźnię, myśli perspektywicznie i udowadnia, że kocha swoje miasto - mówi Małgorzata Mierzejewska z Redakcji TVP ABC i Projektów Edukacyjnych TVP, jedna z jurorek oceniających prace młodych ludzi.

Uczniowie szkół ponadpodstawowych przedstawiali wizję Warszawy przyszłości w konkursie literackim. - Niektóre prace zaskoczyły mnie literackim ujęciem i fantazją. We wszystkich można było odczytać duże zainteresowanie Warszawą i znajomość miasta - mówi pisarka Sylwia Chutnik, która oceniała nadesłane prace.

Warszawiacy przysłali łącznie około 3400 pomysłów na stolicę przyszłości. Wszystkie są analizowane przez ekspertów współpracujących z biurem funduszy europejskich Urzędu m.st. Warszawy, które nadzoruje proces tworzenia strategii Warszawa 2030. Wszystkie głosy pomogą w tworzeniu strategii rozwoju miasta na najbliższe 15 lat.

TOCH





"Pracownia miast" w Płocku

Rewitalizacja centrum. Jakie powinno być, żeby jak najlepiej służyło miastu i mieszkańcom? Atrakcyjne centrum Płocka. Co zrobić, żeby żyło? Płock 2030 - jakiego miasta chcemy za 15 lat? - to tematy do dyskusji podczas konferencji "Pracownia miast" w Płocku (początek dziś o godz. 9.30 w auli Liceum Ogólnokształcącego im. marszałka Stanisława Małachowskiego (ul. Małachowskiego 1 w Płocku). Przyjdź i dyskutuj z nami. Udział w konferencji jest bezpłatny. Wystarczy rejestracja na: http://pracowniamiastplock.evenea.pl.

"Pracownia miast" to akcja społeczna "Gazety Wyborczej", którą prowadzimy od 2014 r. To miejsce dialogu i wymiany opinii między samorządowcami, mieszkańcami oraz ekspertami, społecznikami, przedstawicielami rządu, Kościołów, świata biznesu i kultury. Debatujemy przez dwa dni. Podczas warsztatów (w Płocku odbyły się w czwartek) skupiamy się na problemach i wyzwaniach, przed którymi stoi miasto, i szukamy sposobów ich rozwiązania. Podczas konferencji dyskutujemy o pomysłach z warsztatów, pokazujemy dobre praktyki, proponujemy działania. Wnioski z naszych spotkań są wdrażane, monitorowane i opisywane przez dziennikarzy "Wyborczej".

Dyskutuj z nami!

Wyborcza.pl/Pracowniamiast

Facebook.com/Pracowniamiast

Twitter.com/Pracowniamiast