To prezydenci średnich ośrodków, które są zmuszone konkurować odpowiednio z Wrocławiem, Gdańskiem czy Poznaniem. Trzech pierwszych to dodatkowo polityczni debiutanci. W ostatnich wyborach samorządowych właściwie nikt nie dawał im szans na zwycięstwo. A jednak wygrali, z reguły sensacyjnie.

Drogi i chodniki zamiast przepychu

Beata Moskal-Słaniewska pokonała w Świdnicy rządzącego miastem od 12 lat Wojciecha Murdzka.

Nie dlatego, że obiecywała wielkie inwestycje. Raczej dlatego, że spotykała się mieszkańcami, deklarowała, że zadba o drogi, chodniki, parki. Że będzie słuchała obywateli. I ludzi do swojej wizji przekonała.

Jest jedyną kobietą, która rządzi miastem na Dolnym Śląsku.

Beacie Klimek w Ostrowie Wielkopolskim w starciu z urzędującym prezydentem Jarosławem Urbaniakiem z PO też nikt nie dawał większych szans. A jednak, mimo porażki w pierwszej turze, ostatecznie Urbaniaka pokonała. Dlaczego?

- Bo jako radna solidnie przepracowałam cztery lata. Bo spotykałam się z mieszkańcami. Bo oni poczuli, że mają prawo do miasta - mówiła Klimek na Zjeździe Prezydentów Progresywnych w marcu.

Osobnym przykładem jest Robert Biedroń. Pierwszy prezydent, który otwarcie deklaruje swój homoseksualizm.

W Słupsku w trakcie kampanii nikt go jednak o orientację seksualną nie pytał. Ani o to, czy jako przedstawiciel lewicy będzie ściągał krzyże ze ścian szkół i urzędów. Pytano, jaki ma pomysł na miasto.

Dziś, dzięki swojemu wyjątkowemu prezydentowi, Słupsk jest na ustach wszystkich. Do Biedronia dobijają się dziennikarze z Polski i ze świata. Na wywiad z nim trzeba czekać dwa miesiące. W Świdnicy, podczas panelu, będzie można mu zadać pytanie z sali.

Przyszłość należy do nas

Ostatnim gościem panelu będzie prezydent Wałbrzycha Roman Szełemej. On politycznym debiutantem nie jest.

W ostatnich wyborach uzyskał aż 85 proc. poparcia, wygrał w pierwszej turze. Wszystko dzięki docenionej przez mieszkańców pracy. W końcu Szełemej prezydentem został po tym, jak wcześniej Wałbrzychem wstrząsnęła afera z kupowaniem głosów w wyborach samorządowych, miasto było kojarzone z politycznym, ale też społecznym upadkiem. Dziś ma być symbolem odrodzenia - rewitalizacji nie tylko budynków, ale i społeczeństwa. A Wałbrzych i Świdnica, które na Dolnym Śląsku przez całe lata ze sobą rywalizowały, teraz idą bardziej w kierunku współpracy.

- Wszyscy mamy podobne problemy. Chcemy o nich porozmawiać, wymienić się poglądami, posłuchać poglądów mieszkańców - mówi inicjatorka spotkania prezydentów Beata Moskal-Słaniewska. - Uważam, że przyszłość należy do miast takich jak nasze - podkreśla prezydent Świdnicy.

Oprócz roli średnich ośrodków w kontekście sąsiadowania z metropoliami, na "Pracowni miast" porozmawiamy o mieście otwartym, czyli takim, które jest współrządzone przez mieszkańców, oraz o tym, jak samorząd lokalny powinien współpracować z lokalnym biznesem i inwestorami, by zapewnić miastu rozwój.

Pracownia miast

"Pracownia miast" to akcja społeczna "Gazety Wyborczej", którą prowadzimy od 2014 roku. To miejsce dialogu i wymiany opinii między samorządowcami, mieszkańcami oraz ekspertami, społecznikami, przedstawicielami rządu, świata biznesu i kultury. Kolejna "Pracownia miast" odbędzie się we wtorek 9 czerwca w Świdnicy. Początek o godz. 10.

W jednym z paneli zatytułowanym "Między gigantami" wezmą udział prezydenci: Beata Moskal-Słaniewska ze Świdnicy; Beata Klimek, prezydent Ostrowa Wielkopolskiego; Robert Biedroń, prezydent Słupska; oraz prezydent Roman Szełemej z Wałbrzycha.

ZAREJESTRUJ SIĘ NA PRACOWNIĘ MIAST ŚWIDNICA

Aby zarejestrować się na "Pracownię miast - Świdnica" wypełnij formularz