Najgorętsze dyskusje towarzyszyły debacie o metrze, którą poprowadzili nasi redakcyjni koledzy Jarosław Osowski i Dariusz Bartoszewicz. Uczestnicy debaty krytykowali stołeczny ratusz za niedostateczne skonsultowanie ostatecznego projektu ulicy Świętokrzyskiej, która została gruntownie rozkopana podczas budowy drugiej linii metra. Nasi paneliści, m.in. Jacek Grunt-Mejer, psycholog transportu, czy Patryk Zaremba z Forum Rozwoju Warszawy wytykali, że zaprzepaszczona została szansa stworzenia prawdziwej miejskiej alei.

- Zmiana jest tylko 2D: tego, po czym chodzimy. Nie ma zmiany dogłębnej, 3D, dotyczącej wyglądu ulicy, zarządzania lokalami użytkowymi - mówił Zaremba. Inni krytykowali prowizorkę polegającą na tym, że przy ulicy z eleganckimi chodnikami nie posadzono drzew a jedynie postawiono cienkie drzewka w doniczkach, rzekomo dlatego, że plątanina podziemnych instalacji mogłaby zostać uszkodzona przez korzenie rosnących drzew. Ale przecież był czas i sposobność, żeby te wszystkie instalacje poprzekładać tak, by nie blokowały drzew.

- Chcemy większym stopniu wpływać na drogowców w sprawach zieleni. Dlatego dziś ogłoszony został konkurs na miejskiego pełnomocnika ds. zieleni. Czy posadzimy drzewa na Świętokrzyskiej? Ja sobie tego życzę, to jest moje marzenie - ogłosił podczas debaty wiceprezydent Warszawy Michał Olszewski. Przyznawał, że zbudowany obecnie centralny odcinek drugiej linii metra nie będzie mieć samodzielnie dużego znaczenia komunikacyjnego i, przynajmniej na poczatku, raczej nie będzie w nim tłoku. Ale przypominał, że metro będzie rozbudowywane na wschód i na zachód, a najtrudniejszą część inwestycji mamy już za sobą.

Paneliści podpowiadali, że trzeba pilnie uchwalić plany zagospodarowania pokrywające rejony, przez które przechodzić będą dalsze odcinki metra. Wiceprezydent Olszewski dodawał: - Nasze analizy pokazują możliwość przenoszenia do metra dużych potoków pasażerskich z transportu kolejowego na stacjach przy dworcu Wileńskim i przy dworcu Stadion. To może skłonić ludzi do rezygnacji z samochodów, których w centrum mamy za dużo - mówił wiceprezydent.

O tym, jak zachęcać warszawiaków do porzucenia samochodów na rzecz rowerów, rozmawialiśmy na innych warsztatach, w których uczestniczył nasz dziennikarz Krzysztof Śmietana. Spotkały się ze sobą strony, które nierzadko ze sobą ostro się spierają, np. działacze stowarzyszenia Zielone Mazowsze i miejski inżynier ruchu Janusz Galas.

Warsztaty okazały się jednak wyjątkowo konstruktywne. Inżynier Galas przyznał, że w ostatnich latach mamy do czynienia z prawdziwą rowerową rewolucją. - To teraz istotny środek transportu. Przez lata rowery były jednak traktowane przede wszystkim jako rekreacja. Praktycznie nie istniały w przepisach. Mało kto myślał o tym, żeby na ulicach znaleźć miejsce dla rowerzystów. Teraz musimy nadrabiać te zaległości - trzeba m.in. zmieniać prawo i dostosowywać infrastrukturę dróg - przyznał inżynier Galas. Wśród propozycji zgłoszonych na warsztatach było m.in. wprowadzenie do szkół przedmiotu "Edukacja komunikacyjna" * obowiązkowe przejazdy na rowerach w czasie kursów na prawo jazdy (uświadomiłyby, jakie problemy napotyka cyklista na drodze i jak powinien się zachować kierowca). Dzień wcześniej rowerowy pełnomocnik ratusza Łukasz Puchalski zapowiedział, że rowerzyści wreszcie będą mogli jeździć pod prąd na ulicach jednokierunkowych bez żadnych wydzielonych pasów. Inżynier Galas zastrzegł jednak, że będzie to możliwe dopiero w przyszłym roku, gdy wejdzie w życie poprawione rozporządzenie Ministerstwa Infrastruktury i Rozwoju, które jednoznacznie dopuści takie rozwiązanie.

Nowych lepszych rozwiązań szukaliśmy także na warsztatach poświęconych budżetowi partycypacyjnemu, które koordynował dziennikarz "Gazety Stołecznej" Wojciech Karpieszuk. Zaprosiliśmy na nie liderów organizacji pozarządowych, ludzi którzy złożyli swoje wnioski oraz urzędników. Pojawiło się kilka sugestii zmian, tak, by przyszłoroczny budżet partycypacyjny cieszył się większym zainteresowaniem. Zgodzono się, że wymaga lepszej promocji, jedną z propozycji było, żeby opracować scenariusze lekcji o budżecie partycypacyjnym, które zostałyby przeprowadzone w ramach zajęć z wiedzy o społeczeństwie w warszawskich szkołach. Inne wnioski z warsztatów były takie, że urzędnicy, którzy na etapie weryfikacji projektów wprowadzają do nich zmiany (np. urealniając ich przewidywany koszt), powinni mieć obowiązek informowania o tych korektach wnioskodawców. Doszliśmy ponadto do wniosku, że warszawiacy powinni mieć możliwość szerszego udziału w procedurze wyboru projektów, które zostają dopuszczone do ogólnomiejskiego i dzielnicowego głosowania.