Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu
Jak wiemy od Homera, wyrzuconego przez fale Odyseusza znalazła właśnie królewna Nauzykaa. Wyspa Korfu nazywała się wtedy Scheria. Na jakiej plaży spotkał Odys "białoramienną Nauzykaę"? Czy tu, gdzie dziś znajduje się Roda opanowana przez angielskie przedsiębiorstwa turystyczne, jachty i mknące motorówki? A może tam, gdzie leży Sidari z niekończącą się plażą przy płytkich wodach zatoki? Najpewniej jednak zdarzyło się to w pobliżu Paleokastritsy, na piaszczystym brzegu otoczonym przez skały. Teraz widać tu hotele i nurków z aparatami tlenowymi.

***

Grecy chętniej niż Korfu używają nazwy Korkyra (Kerkira) w odniesieniu do wyspy i do jej stolicy. Korkyra była córką boga rzek Asoposa. Feakowie, potomkowie Fajaksa, syna Korkyry i Posejdona, to mitologiczni mieszkańcy wyspy. Homer twierdzi, że woleli tańczyć, niż szukać zaczepki, a życie upływało im przeważnie na ucztowaniu.

Przymioty te najwyraźniej są dziedziczne - myślę, idąc między stolikami rozstawionymi pod arkadami Lustonu, wytwornego kwartału położonego przy Esplanadzie (dla Greków Spianada), i patrząc na biesiadujące towarzystwo. Spianada to "kawałek Paryża" naśladujący rue de Rivoli. Bezpośrednim sprawcą tej eleganckiej pamiątki po francuskiej okupacji był inżynier Lesseps, ojciec przyszłego budowniczego Kanału Panamskiego, projektant paryskiej Rivoli. Przy Spianadzie znalazło się też (to już zasługa Anglików) 400-metrowe pole do krykieta. W weekendy odbywają się tu mecze. Jest to jedyne miejsce w Grecji, gdzie kultywuje się ten arystokratyczny sport.

Grecja na Kerkirze była zawsze, chociaż pod różnymi rządami. Najdłużej - prawie 400 lat - trwała niewola otomańska. Z krótką "wizytą" wpadł tu nawet admirał Uszakow. Zdobyta przez jego flotę w 1799 r. Kerkira stała się - z kaprysu cara - stolicą Stanów Zjednoczonych Wysp Jońskich. Parokrotnie bywali tu Francuzi, zjawili się też Anglicy.

Dla Polaków sympatyczniejsza okazała się wizyta Juliusza Słowackiego, który zatrzymał się na wyspie w drodze do Ziemi Świętej w 1836 r. Statek "San Spiridione", którym płynął, kończył rejs na Korfu. Dalsza podróż była możliwa dopiero za cztery dni. Z pewnością 27-letni poeta zdążył zachwycić się wyspą, chociaż nie utrwalił swoich doznań w utworach poetyckich. Pamiątką z jego pobytu są jedynie dwa rysunki warowni Paleo Frourio (Stary Fort).

Wchodzi się do niej - podobnie jak 172 lata temu - za darmo. Nad sztucznym kanałem przerzucono 60-metrowy żelazny most (kiedyś był tu most zwodzony). W średniowiecznej twierdzy wzniesionej przez okupantów Wenecjan można zobaczyć XIX-wieczny kościół zbudowany przez innych okupantów, Anglików. Kiedy spacerował tu Słowacki, kościoła jeszcze nie było.

Kerkira usadowiła się między dwoma fortami - Paleo Frourio i Neo Frourio. Ten drugi również wybudowali Wenecjanie. Ale wejść tam nie można - twierdzą zarządza grecka marynarka wojenna.

***

Ulice tętnią życiem. I wszędzie można się natknąć na ślady z różnych epok panowania: Bizancjum, weneckich dożów, Francuzów i Anglików. Zarówno bywalcy, jak i nowicjusze za najbardziej nastrojową część miasta uważają Campiello - labirynt uliczek zaczynających się w okolicy pałacu św. św. Michała i Jerzego, dawnej siedziby brytyjskiego wielkiego komisarza, obecnie Muzeum Sztuki Azjatyckiej. Wielką popularnością wśród spacerowiczów cieszy się trzykilometrowa trasa do punktu widokowego na krańcu półwyspu Kanoni. Po drodze można odwiedzić Muzeum Archeologiczne, którego największą zdobyczą jest czteroipółmetrowy fronton świątyni Artemidy z umieszczoną pośrodku rzeźbą Gorgony, datowany na VI w. p.n.e. Przy prowadzącej w stronę półwyspu ulicy Leoforosa Demokratiasa stoi wysokiej klasy hotel Corfu Palace.

Drogę na cypel Kanoni pokonuję taksówką. Taksówkarz Spiros elementarną angielszczyzną poucza mnie, że koniecznie powinienem zejść na dół, na wysepkę Vlachernę. Ma zapewne rację, ale mikroskopijna Vlacherna z mieszczącym się na niej z trudem klasztorem ładniej wygląda właśnie z dystansu. Z punktu widokowego spoglądam na drugą wysepkę, Pontikonisi (Mysia Wyspa). Między drzewami bieleją zarysy budyneczku, który okazuje się cerkiewką. O ile Vlacherna jest połączoną z lądem groblą, o tyle na Pontikonisi można się dostać tylko łodzią. Mało kto wierzy, że wysepka to statek Odyseusza zamieniony przez Posejdona w kamień z zemsty za oślepienie jego syna, cyklopa Polifema. A nawet jeśli tak było, to Odys nie miał wyboru - wszak Polifem zamierzał go pożreć.

Inna podmiejska wycieczka prowadzi do pałacu Achilleion, letniej rezydencji austriackiej cesarzowej Elżbiety II, żony Franciszka Józefa, bardziej znanej jako księżniczka Sissi. Zaprzyjaźniłem się z taksówkarzem Spirosem na tyle, że wynegocjowałem niższą, niż chciał początkowo, opłatę za kurs. Bo trzeba wiedzieć, że liczniki na Korfu mają znaczenie symboliczne.

W Achilleionie, aby wpaść w zachwyt, wystarczy zobaczyć ogromny obraz "Triumf Achillesa nad Hektorem", kaplicę Sissi, piękne malowidła z cyklu "4 pory roku", kolumnadę z muzami i ogrodowe posągi Achillesa - od triumfującego po konającego. Na amatorów hazardu czeka czynne nocą pałacowe kasyno.

***

Powiadają, że na Korfu co drugi mężczyzna to Spiros. Wszystko za sprawą św. Spirydona, który parokrotnie w cudowny sposób ocalił wyspę przed głodem, zarazą i Turkami, a podczas ostatniej wojny spychał niemieckie bomby do morza. Nie wiadomo dlaczego święty, który był biskupem na Cyprze, otoczył szczególną opieką Korfu. Ale - jak widać - zasłużył na zaszczytny tytuł patrona wyspy. I nic dziwnego, że rodzice chętnie obdarowują tu pierworodnych synów tym imieniem. Relikwiarz z zabalsamowanymi szczątkami świętego znajduje się w cerkwi Agios Spiridon, której czerwona wieża góruje nad miastem. Każdego roku świętemu zakłada się nowe buty.

Nazwy na Korfu bywają zwodnicze, np. Pantokrator albo Palace Mon Repos na przylegającym do Kerkiry półwyspie Kanoni. Kryje się pod tym mianem hotel o dosyć koszmarnej architekturze, ale też dawna letnia rezydencja brytyjskiego regenta, w której urodził się Filip, książę Edynburga, małżonek ciągle miłościwie panującej Elżbiety II. Hotel jest dumny z prywatnej plaży i 64 komfortowych pokoi, jednak rezydencja przebija go nie tylko elegancją, ale też cennym sąsiedztwem we własnym parku - archeolodzy odkryli tu dwie świątynie doryckie, Hery i Artemidy, rzymskie łazienki oraz bazylikę chrześcijańską Paleopolis z V w.

Pantokrator (Pan Wszystkiego) to nie tylko wspomniana cerkiewka na Mysiej Wyspie, ale także najwyższa góra na Korfu z kościołem chrześcijańskim zbudowanym na fundamentach świątyni pogańskiej.

***

Szerokość wyspy nie przekracza na ogół 10 km, jedynie w części północnej dochodzi do 30 km.

Spragnieni dyskotekowych szaleństw ciągną na południowy kraniec wyspy, do Kavos, stolicy nocnej rozrywki z prawie setką klubów, barów i dyskotek. Na Korfu wszędzie blisko.

W kolejne weekendy marca "Wyborcza" zaprasza do podróżowania do czterech krajów Tony'ego Halika: Meksyku, Francji, Grecji i Argentyny.

W czwartek 30 marca, w "Centrum Premier - Czerska 8/10" w siedzibie Agory spotkają się miłośnicy wolności, poznawania świata, wyzwań i podróży. Gośćmi Ewy Wieczorek i Michała Nogasia będą: Elżbieta Dzikowska, Martyna Wojciechowska, Marek Kamiński, Aleksander Doba i Mirosław Wlekły - autor książki "Tu byłem. Tony Halik". Na spotkanie można zgłaszać się pod adresem tonyhalik.evenea.pl lub telefonicznie (22) 555 54 55.


Od połowy marca biografia Tony'ego Halika dostępna w księgarniach oraz na kulturalnysklep.pl a także w formie ebooka w Publio.pl