Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Czekamy na Wasze listy. Napisz: listydogazety@gazeta.pl

W "Gazecie Wyborczej" z 2.06.2011 r. ukazał się komentarz p. Adama Leszczyńskiego "Uniki dr. Kamińskiego" . Autor wytknął kandydatowi na stanowisko prezesa IPN, że w wywiadzie dla RMF FM opowiadał rzeczy dziwaczne i unikał zajęcia wyraźnego stanowiska w głównych i ważnych historycznie i politycznie sprawach.

Zdaniem Leszczyńskiego, owe uniki są wyrazem ostrożności dr. Kamińskiego, bo czeka go jeszcze głosowanie w Sejmie, a przecież prezes IPN jest czymś więcej niż urzędnikiem bez poglądów, gdyż jego rolą jest dbać o prawdę historyczną.

W pełni podzielając opinię Leszczyńskiego, pragnę dodać kilka uwag od siebie.

Bardzo wątpię, by dr Ł. Kamiński chciał dbać o prawdę historyczną. Mógłbym przytoczyć wiele faktów, które na to wskazują, ale zatrzymam się nad jednym.

Niektórzy działacze polityczni ogłosili, że ZSRR w żadnym przypadku nie zamierzał interweniować zbrojnie w Polsce chociaż gen. Wojciech Jaruzelski usilnie się tego domagał. Prawdziwość tezy należało jednak udowodnić. Wyszukaniem odpowiednich "dowodów" zajął się nie kto inny, lecz historyk z IPN dr Łukasz Kamiński.

W dochodzeniu do "prawdy" oparł się głównie na archiwalnym dokumencie przekazanym prezydentowi Lechowi Wałęsie przez prezydenta Borysa Jelcyna w 1993 r. - protokole posiedzenia Biura Politycznego KC KPZR w dniu 10 grudnia 1989 r. (Zbiór dokumentów "Przed i po 13 grudnia" - t. 2 str. 694).

Dokonując niebywałej manipulacji wybranymi z protokółu fragmentami wypowiedzi radzieckich prominentów "ustalił", że zarzut, iż generał domagał się radzieckiej interwencji zbrojnej polega na prawdzie. Swoje wywody i wnioski przedstawił we "Wstępie" do wspomnianego już zbioru dokumentów (t. I str. XXXIX) wydanego przez IPN w 2006 r.

Aby uzyskać zadowalający swych mocodawców rezultat "badań" wcale się nie wysilał. Pominął w swych rozważaniach zanotowane w protokole sprawozdanie delegacji Politbiura (wicepremier Bajbakow, marszałek W. Kulikow) z rozmów odbytych z gen. W. Jaruzelskim w dniach 8/9 grudnia 1981. Nie zacytował ani jednego zdania z wystąpienia Leonida Breżniewa, który rozmawiał z W. Jaruzelskim 3 dni przed posiedzeniem Politbiura.

Ukrywając treść wystąpień Breżniewa i Bajbakowa, zacytował odpowiednio dobrane fragmenty wypowiedzi tych uczestników posiedzenia, którzy z gen. W. Jaruzelskim nie rozmawiali.

Oto one:

1) "Nie możemy ryzykować. Nie zamierzamy wprowadzać wojsk do Polski" (J. Andropow);

2) "stłumić oczekiwania Jaruzelskiego i innych przywódców na wprowadzenie wojsk" (A. Gromyko)

3) "O wprowadzeniu wojsk nie może być mowy" (W. Griszyn)

Wypowiedzi innych uczestników posiedzenia, które przeczyły założonej przez IPN tezie, dr Łukasz Kamiński "ulepszył".

W jaki sposób tego dokonał można stwierdzić porównując opracowany przez niego Wstęp z treścią protokołu posiedzenia Politbiura.

Z oświadczenia ministra obrony ZSRR marszałka D. Ustinowa, któremu marszałek W. Kulikow złożył meldunek o wynikach rozmów z gen. Jaruzelskim, dr Ł. Kamiński zacytował tylko jedno zdanie, a mianowicie to, że Ustinow jest "skłonny sądzić, że Polacy nie zdecydują się na konfrontację". Pominął zaś informację, że Kulikow "doskonale wie, że Polacy sami prosili, by nie wprowadzać wojsk". Pominął ją w pełni świadomie, bo przeczyła tezie sformułowanej w IPN.

A oto odpowiednio spreparowany cytat z wystąpienia Przewodniczącego Komisji Biura Politycznego KC KPZR do spraw Polski Michaiła Susłowa.

"Niechaj sami towarzysze polscy określą, jakie działania mają podjąć. Nie powinniśmy ich popychać do jakichś bardziej zdecydowanych działań [...] Myślę, że mamy tu wszyscy zgodny pogląd, że nie może być mowy o żadnym wprowadzeniu wojsk".

Szanowny Czytelnik zechce zwrócić uwagę na nawias w tekście między cytowanymi przez Ł. Kamińskiego zdaniami i umieszczone w nich kropki. Co zostało wykropkowane?

Oto tekst opuszczony:

"Jednocześnie Polacy otwarcie oświadczają, że są przeciwni wprowadzeniu wojsk. Jeżeli wojska zostaną wprowadzone, to będzie oznaczało katastrofę". Jest oczywiste, że dr Łukasz Kamiński nie mógł powyższych zdań w swojej pracy cytować, bo obaliłyby jego "naukowy" wywód, że gen. Jaruzelski domagał się wprowadzenia wojsk "sojuszniczych" do Polski.

Czy historyk, który kieruje się zasadą "jeśli fakty nie potwierdzają mojej teorii, to tym gorzej dla faktów" może być dobrym kandydatem na stanowisko prezesa IPN?

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.