Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Czekamy na Wasze listy. Napisz: listydogazety@gazeta.pl

Gorąco kibicuję kampanii na rzecz rozdania uczniom laptopów. Jak słusznie pisze Pan w swoich relacjach pytania sprzętowe są ważne i nietrywialne - czy rozdać (moja odpowiedź - wypożyczać do domów na cały rok, nie tylko szkolny), jak rozwiązać problem serwisowania, składowania, itp.; według jakiego klucza wypożyczać; jak zorganizować sieci bezprzewodowe w każdej polskiej szkole? Pytań sprzętowych jest więcej, ale moim zdaniem nie są one kluczowe.

Kluczowe jest pytanie: jak za pomocą współczesnej technologii podnieść poziom polskiej edukacji publicznej? Gdy na nie odpowiemy, będzie nam dużo prościej zdecydować które konkretne rozwiązanie sprzętowe jest najbardziej optymalne.

W dyskusji o polskiej wersji 'one laptop per child' nie słyszałem, by choć raz padło nazwisko Salmana Khana i jego niezwykle prostej, ale potężnej idei Khan Academy, czyli intensywnego używania video i prostej platformy internetowej do umożliwienia uczniom samodzielnej nauki.

Khan to były analityk finansowy, absolwent MIT i Harvard Business School, który by pomóc swoim kuzynom (którzy mieszkali w innym stanie USA) w zrozumieniu szkolnej matematyki zaczął około pięć lat temu nagrywać krótkie instruktażowe video i publikować je w serwisie youtube.

Co ciekawe kuzyni szybko poinformowali go, że dużo bardziej wolą uczyć się z video które im nagrywa, niż z osobistych korepetycji które im czasem udzielał! Jak Khan sam podkreśla, dzieciaki za pomocą takich lekcji mogą się uczyć we własnym rytmie, w dowolnym momencie wrócić do trudniejszych dla nich elementów, przez łatwiejsze śmigać szybko.

Po obejrzeniu zaledwie kilku lekcji Khana łatwo zauważyć, że jest on fantastycznym instruktorem - głęboko rozumie materiał, o którym mówi (bardzo zróżnicowany, od podstawowej matematyki, nauk ścisłych i historii aż po zaawansowane tematy ekonomiczne). Jego lekcje są krótkie, na luzie i dowcipne, w dodatku jest ich już ponad dwa tysiące. Szybko zdobyły wielką popularność, zaczęli ich używać na własną rękę co bardziej innowacyjni nauczyciele (odwracając sytuację - zadając pracę domową zawierającą wykład video, by na lekcjach skupiać się na rozwiązywaniu zadań i dyskusji!).

Łatwo przewidzieć co stało się dalej - Khan odszedł z pracy, założył organizację non-profit, która by uzupełnić wykłady video stworzyła internetową platformę do ćwiczeń materiału z wykładów. Dzięki temu uczniowie mogą ćwiczyć zadania z matematyki, fizyki, gramatyki czy programowania tak jak słuchają video lekcji - we własnym tempie - aż do momentu zadowalającego zrozumienia danego tematu.

Innowacyjne szkoły w Kalifornii zaadoptowały platformę Akademii Khana do szkolnych programów. Rezultaty są niezwykle ekscytujące - okazuje się, że danie uczniom narzędzi do pracy w ich własnym tempie pozwala na prawdziwe wyrównywanie szans edukacyjnych. A dodatkowo, nauczyciele w końcu mają więcej czasu na prawdziwą interakcję z uczniami i nie muszą już większości lekcji spędzać na mniej efektywnym modelu 'one size fits all'. Lekcje Akademii są tłumaczone na wiele języków (w tym polski) przez internetową sieć wolontariuszy.

OK, ale czego możemy się nauczyć od Khana w kontekście polskim? Jeśli dobrze rozumiem, całkowity budżet polskiego programu 'one laptop per child' to pomiędzy 500 mln a 1 mld zł. Zastanówmy się, jaki byłby koszt stworzenia podobnej platformy całkowicie po polsku.

Nie mam doświadczenia biznesowego, ale myślę, że potrzebowalibyśmy kilku do kilkunastu nauczycieli - autorów video, maksymalnie kilku programistów do stworzenia platformy do ćwiczeń i infrastruktury serwerowej.

Zgaduję, że budżet takiej platformy zmieściłby się w granicach od miliona do 10 milionów (czyli zakładając scenariusz pesymistyczny, 10 mln to zaledwie 2 proc. minimalnego budżetu o wysokości 500 mln zł). Co więcej, taka platforma kosztowałaby potencjalnie tak niewiele, że być może znalazłaby sponsorów prywatnych i wcale nie musiałaby być zainicjowana przez administrację publiczną. Potrzeba tylko chęci, rozmowy z nauczycielami i w ciągu kilku lat moglibyśmy dokonać prawdziwego skoku edukacyjnego, przy minimalnych nakładach finansowych.

Gorąco namawiam Pana i wszystkich zainteresowanych do obejrzenia 20-minutowej prezentacji Khana z konferencji TED, jest absolutnie inspirująca. A to co powoduje mój osobisty zawrót głowy to uzmysłowienie sobie, że używając zaniedbywalnego ułamka całkowitego budżetu polskiej wersji 'one laptop per child' moglibyśmy stworzyć trwałą i nowatorską platformę edukacyjną, która pomogłaby wielu polskim dzieciakom poradzić sobie ze szkolnymi kłopotami, a przede wszystkim umożliwić im naukę we własnym rytmie i kiedy tylko zechcą - czyli prawdziwe studiowanie.

Zdaję sobie sprawę, że nawet gdybym na własną rękę napisał cały program takiej platformy i wysłał do komisji którą nazywa pan G-19, to on zginie. Ale jeśli Pan (jako jeden z najgłośniejszych zwolenników polskiego programu) napisze o Akademii Khana i o niesamowitych szansach jakie ona umożliwia w "Gazecie" - może mieć to prawdziwy efekt!

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.