Przywilej późnego urodzenia ośmiela do ferowania wyroków kategorycznych.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Czekamy na Wasze listy. Napisz: listydogazety@gazeta.pl

Ot, choćby ocena ostatniego posiedzenia Rady Bezpieczeństwa Narodowego. Nie był ważny temat, tylko "gorsząca" obecność gen. Jaruzelskiego, któremu wypomina się wszelkie niegodziwości z wprowadzeniem stanu wojennego na czele.

Nie bronię tego okresu, gdy znowu do więzienia gromadnie zamykano przyzwoitych ludzi i marli chorzy, do których nie można było w porę wezwać karetki pogotowia. Ta wojna przeciw narodowi złamała morale wielu ludzi, zniweczyła entuzjazm do wspólnej naprawy trudnej rzeczywistości, cofnęła Polskę ponownie do stanu upodlenia.

Natomiast dobro, jakie się wówczas zamanifestowało to nie tylko wzajemna pomoc współobywateli, ale także niezwykła solidarność międzynarodowa, współczucie, życzliwa pomoc obywateli i instytucji (głównie pozarządowych), które dotychczas było przez sojuszników konsekwentnie zdradzane.

Mam wrażenie, że gen. Jaruzelski więcej ma grzechów na sumieniu, niż europoseł Jacek Kurski potrafi wymyślić. Trzeba jednak przyznać, że generał już wielokrotnie przepraszał Polaków za swe dokonania, a nie można wykluczyć, że i Panu Bogu potrafi je wyznać, a to Sędzia nie tylko Sprawiedliwy, ale i Miłosierny.

****

Jednak w mojej ocenie lata 1968, 1970, 1981-83 to PRL łagodniejszy, niż pierwsze powojenne dziesięciolecie. Wówczas z jednej strony cieszono się, że już nie strzelają, nie bombardują, "krowy" nie ryczą, a z drugiej świadomość zniewolenia, totalnej przegranej mimo tak wielkich strat ludzkich i bohaterstwa na każdym polu działań.

W gazetach i radiu życie wówczas kwitło: entuzjazm odbudowy, likwidacja analfabetyzmu, rozkułaczenie, upokorzenie i przegnanie burżujów i krwiopijców, "wszystko dla ludu pracującego miast i wsi!".

W rzeczywistości: więzienia przepełnione, tajne, wykonywane wyroki na bohaterach, procesy pokazowe, upodlenie, wywożenie na wiele lat do łagrów najlepszych synów i córek Ojczyzny.

Mimo propagandy wielu ludzi miało świadomość, że nie ma dla nich ani żadnej uczelni, ani nawet pracy, nie mówiąc o godziwej pensji, czy mieszkaniu. Umęczeni i przerażeni ludzie garnęli się do kościołów, które odbudowywano ze składek społecznych, bo państwo grosza nie dało nawet dla zabytkowych świątyń. Często do więzień trafiali księża, siostry zakonne, a dla poborowych kleryków zorganizowano w wojsku specjalnie surowe oddziały. Właśnie zmarła córka gen. Fieldorfa. Zostanie pochowana w symbolicznym grobie ojca, bo i tego bohatera Polska Ludowa tak się bała, że został stracony, a miejsce pogrzebania zatajono.

Jednocześnie pojawia się w kioskach kolejny numer "Gazety Polskiej", która pokoleniu starców tak boleśnie przypomina czasy, gdy ks. Prymas Stefan Wyszyński był "sługusem i szpiegiem Watykanu". Słodkie czasy ozdobione plakatem: "AK - zapluty karzeł reakcji".

icon/Bell Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem