Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Dlaczego? Mieszkam przy alei Jana Pawła II. Po zmianach proponowanych przez warszawskich radnych, ma to być aleja Papieża Jana Pawła II. Czy może czegoś nie wiem, czy był jakiś znany szewc warszawski, cukiernik albo fabrykant Jan Paweł II?

W tym szaleństwie jest metoda

To może by zmienić nazwę na aleja Papieża Jana Pawła Wkrótce Świętego Polaka II, a po beatyfikacji się znowu zmieni?

Jedno wiem na pewno, była kiedyś i wciąż widnieje na starych planach Warszawy ulica Piusa XI, który papieżem był, a ulica była Piękna, obecnie zresztą znowu jest.

Od Pięknej odchodzi niewielka uliczka Johna Lennona. Wspominam o tym nie bez kozery. Moje głębokie, wyzwolone, czy też uwolnione przez warszawskie władze poczucie konieczności spełniania obowiązku obywatelskiego, jak i niczym nie zachwiana miłość do muzyki, nakazują mi wspomnianym władzom pomóc, doradzić, ocalić od zapomnienia. Dlatego apeluję, by nazwę uliczki zmienić na Beatlesa Johna Lennona. Ulicę Fryderyka Chopina na Pianisty Fryderyka Chopina. Icchaka Lejba Pereca na Pisarza Icchaka Lejba Pereca. Kubusia Puchatka na Prosiaczka.

A ulicę Tytoniową skasować i zaorać, ponieważ palenie szkodzi zdrowiu. Mam jeszcze tylko niejaki problem z ulicą Traktorzystów, no bo co? Wszystkich ich z imienia i nazwiska wymienić? Będzie sporo.

600 zł nie mam! Babcia też nie ma

Jest jeszcze jeden palący problem. Śródmiejscy radni twierdzą, że owe zmiany będą kosztowały mieszkańców po około 600 złotych polskich na głowę. To ja od razu informuję, że około 600 polskich złotych nie mam i się póki co nie zanosi.

Moja babcia natomiast, ma tej wysokości mniej więcej emeryturę i o ile mi wiadomo, nie jest w tej kwestii zbyt osamotnioną babcią w państwie.

Otóż z rachunków najmocniejszy nie jestem, całki doprowadzają mnie do łez, różniczki staram się raczej dawać dziewczynie na walentynki. Jednak, kiedy mi ktoś mówi, że 600 polskich złotych na głowę, a jednocześnie wiem, iż tych głów jest, na czapki licząc, około 1 716 855, to biorę do ręki kalkulator i tak z ciekawości mnożę jedną wartość przez drugą. Kalkulator się rozgrzewa, patrzy na mnie błagalnym wzrokiem, a następnie wyświetla kwotę, która niewiele mi mówi, ale po ilości cyfr składowych wnoszę, że można by kwotą ową zaspokoić głód w Afryce.

A jeśli nie - nie jestem ekonomistą - to przynajmniej można by babci do emerytury dorzucić oraz pozostałym babciom.

A jeśli nie, to może byśmy tak na wsparcie szpitala przy ul. Banacha się zrzucili.

Słyszę też ze strony radnych, że w nazwach ulic błędy są - o zgrozo - ortograficzne. No może i są, ale gdyby było tak, że miałbym ja, opisywane wcześniej babcie oraz reszta ludności, na wspomnianego wyżej Banacha zapewnioną opiekę na poziomie amerykańskich seriali telewizyjnych, to nie wiem jak innym, ale wiem, że byłoby mi wszystko jedno, czy na tabliczce jest błąd ortograficzny, czy go nie ma. Powiem więcej, myślę, że samemu Banachowi byłoby wszystko jedno, zwłaszcza, że matematykiem był i zapewne w odróżnieniu od niektórych radnych, liczyć umiał.

Apel zatem mam. Szanowni radni mojego miasta, nauczcie się liczyć, a jeśli już musicie mieszkańcom porządki wiosenne w portfelach robić, to zacznijcie od własnego podwórka i swojego adresu. Co prawda na tabliczce Plac Bankowy nie ma błędu ortograficznego, Plac nie był też nikim ważnym, ale czy ta nazwa, to nie jest kryptoreklama? I w ogóle, o który bank chodzi?

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.