Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

A Ty, co o tym sądzisz? Czekamy na listy. Napisz: listydogazety@gazeta.pl

Pewien celebryta w pewnym tygodniku przywołał słowa Krzysztofa "Grabaża" Grabowskiego (Pidżama Porno, Strachy na Lachy): "O ile kiedyś Jacek Kuroń pozwalał mi zrozumieć świat, to teraz nikogo takiego nie znajduję. Polska polityka umarła dla mnie wraz ze śmiercią Kuronia." Może to przesadne, może egzaltowane, ale coś jest na rzeczy.

Zrozumie to każdy, kto pamięta choćby telewizyjne wystąpienia Jacka Kuronia z czasów ministrowania u Mazowieckiego: tę pełną energii, pozytywnie nawiedzoną gestykulację; pasja i społecznikowskie zacięcie zdawało się rozrywać pamiętne dżinsowe koszule.

Brak nam pasjonatów, odważnych wizjonerów. Miałam nadzieję, że w tuskowym zaprzęgu Michał Boni będzie ciągnął w dobrą stronę. Pewnie próbował. Dziś zapewne jest tylko słabym kwiatkiem przy koalicyjnym kożuchu. Ściśniętym między sprzecznymi interesami PO i PSL, dociskanym ostro przez nową ideę Tuska - "liczy się dziś".

52 proc. poparcia dla Platformy niewiele mówi o jej sukcesie. Sukces to pozorny, w dużej mierze sklecony PiS-owskimi rękami.

Sondaż wiele za to mówi o nas. O tym, jak mało wymagamy od polityków, jak niewiele w nas świadomych obywateli. Może o naszym zmęczeniu jałowością "debaty publicznej" (mamy coś takiego nad Wisłą?), o bezideowości w polityce, o trwaniu dla stołków. W obecnej sytuacji makro- i mikroekonomicznej, w świetle ogromu wyzwań cywilizacyjnych do nadgonienia, jest jakąś straszną intelektualną mielizną pozwalać trwać Platformie tylko po to, by PiS-owcy nawiedzeńcy nie wrócili do władzy.

Małe, piekielnie małe wyzwanie dla Polski.

Już dziś zastanawiam się nad wyborami parlamentarnymi 2011 roku. Kiedyś byłam gorącą zwolenniczką Platformy, później głosowałam, by inni nie dorwali się do stołków. Dziś, za rok, znowu czekałaby mnie taka perspektywa. Ale jestem zmęczona i wkurzona zmuszaniem mnie do głosowania tylko po to, byśmy nie mieli w Polsce powtórki z wątpliwej rozrywki. Za krzyżem lub przeciw krzyżowi. Za leniem, przeciw szaleńcowi. Za oportunistą, przeciw radykałowi. Chciałabym zagłosować za ideą, za dobrym, pozytywnym programem.

Za odwagą przeorania Polski wbrew małym i małostkowym interesom i interesikom grup zawodowego nacisku. Chciałabym wierzyć, że jest, że może będzie w Polsce siła polityczna, która choćby podejmie wysiłek modernizacyjny, gospodarczy.

Nie jestem naiwna i dziś w to nie wierzę. Prawdopodobnie więc mój głos za rok będzie głosem świadomie nieważnym. Na pewno nie zasili słupków Platformy. Nie będzie kolejnej szansy, ponownie zaciskanych zębów. Zasługujemy na dużo więcej, dużo lepiej. Napieralski? A gdzie tu wizja? Przyjdzie do mnie o świcie, poczęstuje jabłkiem? W sumie niezła myśl, ale jakby trochę mało... Od aparatczyków w starym, "dobrym" stylu różni się tylko tym, że może dokazywać na Facebooku.

PiS-owski król jest nagi, nie od dziś. Z grubsza wiadomo, co mógłby zaoferować po wygranych wyborach. Pokampanijna maska opadła (wyrazy ubolewania dla tych, którzy dali się podejść), mamy 100 proc. PiS-u w PiS-ie. Maksymalnie stężony ekstrakt szaleństwa prezesa. Doceńmy autentyczność.

Platforma bowiem wciąż obtańcowuje nas marketingowym pląsem. Czary-mary z expose są już tylko zakurzonym stenogramem. Zawsze jednak można udać się z nożyczkami na ukończony kilkukilometrowy odcinek "czegoś-co-miało-być-autostradą". Partia rządząca, zakochana w sondażach, pozbyła się wielkich wizji. Może nawet ich nie miała, może padliśmy ofiarami back stage'owych speców wizerunkowych.

Tusk nie ma dziś choćby promila wizji rządu Mazowieckiego, odwagi czasów Buzka. Doraźnie sztukują, kleją, poprawiają. Trwają w imię zasady "po nas choćby potop". A może, Platformo, pozwolić wam spłynąć razem z jego wodami? Gdzie są nowi Kuroniowie?

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.