Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Czekamy na Wasze listy. Napisz: listydogazety@gazeta.pl

Studia polonistyczne i etyczno-filozoficzne to moje podstawowe wykształcenie. Zdobyłam je nie tak znowu dawno, czyli jestem czysta, bez presji PRL i Kościoła. I specjalnie to podkreślam.

Zakres własnych kompetencji stale był i jest motywowany, praktykowany, zgłębiany w szkole. Moje ważne doświadczenie to szkoła średnia i uniwersytet.

Niestety. Teraz jestem w stanie przymusowego zesłania, jako niesubordynowana przedstawicielka etycznej mniejszości. Edukacją etyczną wstrząsnął Kościół.

Od lat, z pasją prowadziłam lekcje etyki w szkołach średnich. Obok innych przedmiotów humanistycznych traktuję te zajęcia jako najgenialniejsze wyzwanie i treść do skomplikowanej interakcji z uczniami. Spotkania z etyką i filozofią.

Lekcje to była pasjonująca bitwa o stanowione formuły, ułamki zasad, najdrobniejsze cytaty dzieła filozoficznego po to, żeby wiedzieć, szukać prawdy i ciągle z nią być, i na nowo utwierdzać się, że pewne rzeczy są moralnie niedopuszczalne, inne budzą dystans, respekt, jeszcze inne może są moją drogą. A wszystko z poszanowaniem wewnętrznej autonomii i właściwego oporu intelektualnego (wolności).

Zdarzały się momenty niezwykłe, jak na przykład wyczerpująca praca z uczniem, który będąc pod wrażeniem Mein Kampf, sympatyzujący z ruchem neonazistowskim, przyszedł ze swoją emocjonalną przygodą do mnie, na lekcje etyki. Dokładnie rok trwała nasza cotygodniowa praca. Ja czytałam ideologicznego ucznia. Uczeń czytał klasykę, analizował źródła; próbowaliśmy przenikać fakt i mit. Nasze zajęcia umocowały się w dialogu i przemianie. Ostatecznie uczeń skończył biologię, można powiedzieć przeszedł własną ewolucję.

A inne klasy etyki były następujące: uczeń - świadek Jehowy, przedstawiciel judaizmu, prawosławia, wchodząca w buddyzm uczennica oraz naraz wszyscy uczniowie ateiści. A czasem osoby samotne, których najbliżsi wychodzili raniutko, wracali nocą. Trudne dialogi samotności z pełnym życiem.

Jak to piszę, bunt, jak niezdrowa rana, narasta. Dobitnie i jasno odczuwam, że jestem ze szkoły wygnana, może i inni też tak czują.

Przy okazji obecnego "krzyżowania" obywateli zaczęto nie szeptem mówić o religii, religijności, wierze, Kościele i korelacji tego obszaru z prawdą, indywidualną i społeczną. To, co silnie we mnie utkwiło, jako odrzuconemu nauczycielowi, to fakt, że ok. 80 proc. zajmują lekcje religii, a niecałe 3 proc. stanowi etyka. I jeszcze takie wieści, że obecność etyki w szkole trzeba wywalczyć. Ale też tam, gdzie dyrektorzy są otwarci, czują edukację.

Miałam szczęście, uczyłam w warszawskiej szkole, w której na początku roku ogłaszano: albo uczniowie wybierają religię, albo etykę - nie ma wolnego! To dzięki temu lekcje etyki mogły się odbywać.

Wyobrażam sobie, że należy tworzyć szkołę mędrców. A teraz oglądam pusty, intelektualny ląd. Zapewne z tego powodu jest moja bezsilność, najpewniej regres wiary.

Wypchnęli mnie ze szkoły biskupi, minister oświaty, różnoplemienni politycy. Nie zapytam o nic Rzecznika Praw Obywatelskich, przeczytałam, że nie ma własnego, bezstronnego zdania.

Na lekcjach etyki rozważaliśmy również tradycję chrześcijańską. Nie wiem dlaczego, wierzący uczniowie najbardziej radykalnie i negatywnie odnosili się do kultu religijnego, a zarazem w taki sam sposób pogardzali tak zwanymi innymi - z nacji, z wyznania, ze zwyczaju obyczajowego i preferencji osoby.

Wiem, że wiedza niepokoi, ale chyba można umożliwić jej kontakt z intelektem? Bo przypomnijmy, niewiedza zawiniona to nieusprawiedliwiona wada moralna i intelektualna.

Więc naprawdę domagam się, żeby wstępujący w życie człowiek, miał prawo rozeznawać świat widzialny i niewidzialny na innych lekcjach niż religia, i który w swojej przemyślanej pełni, będzie uczył się podejmować wybory.

Dowodem na tchórzostwo przed oświeconym dialogiem jest upadek tego warszawskiego, światowego krzyża i to jest najgorsza szkoła etyki, moralności i języka polskiego.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.