Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Czekamy na Wasze listy. Napisz: listydogazety@gazeta.pl

Nie wolno mówić "krzyż" ani w pozytywnym, ani w negatywnym sensie, w żadnym kontekście. Cisza. Kto ją złamie wylatuje dożywotnio z Sejmu. Ktoś wie co by się stało? Podejrzewam, że w ciągu tygodnia byłoby po sporze.

I dotyczy to również ludzi stojących pod Pałacem Prezydenckim. Ten konflikt jest podtrzymywany wyłącznie przez media. Bo o co tak na prawdę walczą ci ludzie, którzy tam stoją? Nie wiadomo. Nie jest to konflikt o żadną konkretną sprawę - o reformę finansów - nie, o górnicze emerytury - nie, o założenia ekonomiczne w gospodarce - nie, o finanse państwa - nie, o środowisko również nie za bardzo... no czyli o nic ważnego.

Kiedy widzimy górnika ze sztachetą krzyczącego o złodziejach, to przynajmniej wiadomo, że chodzi o pieniądze. Kiedy widzimy kibica w szaliku podobnie udekorowanego sporym kawałkiem drewna chodzi o to kto piękniej komu zęby wybije, a więc który klub jest lepszy. To przynajmniej są jakieś powody.

Nie każdy krzyk jest wart uwagi. Grupka ludzi nie wiedzących za bardzo do czego służy symbol wiary (również mojej) niekoniecznie musi pojawiać się co dzień na pierwszej stronie. Moim zdaniem warto sobie nawet zadać pytanie czy to rzekome wydarzenie wagi państwowej jest warte chociażby strony ostatniej.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.