Jedne bywają mądre i treściwe inne znowuż głupie i dłuuugie jak telenowele. Swym autorom przynoszą diadem intelektualisty lub, rzadziej, koronę wodolejów. Polemizują, wyśmiewają, zwracają uwagę, dziwią, przedłużają autorom talent, bywają tubą
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Czekamy na Wasze listy. Napisz: listydogazety@gazeta.pl

Artyści, dziennikarze, pisarze, filozofowie, medycy, osoby związane z modą, kulinariami, teatrem, poszukiwacze przygód, feministki, szowinistyczne świnie, lewacy- komuniści, byłe żony byłych polityków. każdy pisze eseje!

Znany aktor był w Dąbkach; filozofowi naurągał pijak podczas meczu, w teatrze wyłączyli prąd, komuś znanemu spadł latawiec, polityk zaklął, reprezentacja przegrała. te z pozoru błahe sprawy okazuję się niebłahe, kiedy o nich czytamy w popularnym tygodniku. Dziesiątki a może i setki tysięcy czytelników (jeden tytuł czyta zwykle kilka rodzin) zaznajamia się z tym, co eseista miał na myśli. Czytamy ich, o nich, słowo po słowie w pracy, domu, ustęp po ustępie często na ustępie.

Ja i Wy - Wy i ja

Też postanowiłem pisać. A co! Dlaczego spojrzenie na świat prawie 30-letniego faceta z nadwagą, który niewiele w życiu osiągnął ma być gorsze od spojrzenia tych lepszych?

Podejrzewam, że większość z nas cierpiała lub cierpi nadal na jakąś odmianę donkiszotyzmu. Każdy z nas miał lub ma wiatrak - cel, który chce pokonać. Jednym się udało, inni połamali kopię ale najgorzej mają ci, którzy nic nie zrobili i o wiatraku zapomnieli.

To wy pomożecie mi podnieść zakurzone marzenie i wypolerować je aż zaświeci jak nowa jednogroszówka. Może nie polecimy razem na księżyc, nie obalimy Baracka, ani Jarka, Polska nie zamieni się w Szwajcarię., ale pisać będę dla Was, aby stworzyć pewien ruch!

Zróbmy rewolucję, z początku cichą, małą. zacznijmy od tego, co nam się nie podoba w nas samych i dopiero wtedy walczmy z brzydkimi dworcami, złodziejskim ZUS-em, cenami benzyny, węgla... Jeżeli czegoś mamy w tym kraju nadmiar to hipokryzji. Czas to zmienić, przekuć wilczą przysługę naszego słowiańskiego umysłu na kreatywne działanie bez barier!

Jako kibol jestem kobietą!!!

Jakoś nam się w Polsce utarło, że prawdziwego faceta definiują następujące wartości: auto z salonu, kredyt, wizyty w barze, syn no i rzecz najważniejsza - musi być kibicem! Kibicowanie to coś jak akt łaski, jak pył spadający z nieba na gorącą głowę fana piłki nogą kopanej.

Tak się niestety składa, że nie posiadam żadnej z wyżej wymienionych wartości, co już samo w sobie jest wstydem okropnym! Kibic ze mnie naprawdę żaden; zwykle w 89 minucie meczu , pytam komu życzyć śmierci? Komuś trzeba!

Wiem, że przez swój brak zaangażowania dużo tracę, ale jeszcze więcej widzę i jest bardzo wesoło kiedy oglądam mecz razem z tymi, którzy życzą drużynie przeciwnej śmierci. Faceci pachnący bawolim rogiem krzyczą, że sędzia jest "niereformowalny", że piłkarze ruszają się jakby im "ktoś przeczytał marny wiersz", kiedy bramkarz wpuści gola to słychać "ojejku ależ ten zawodnik rozminął się z przeznaczeniem".

Sami więc widzicie, że nie okazując serca grającym wiele traci się z braterskiej-piłkarskiej więzi. Daleka droga mnie czeka aby stać się choć odrobinę kibicem z prawdziwego zderzenia.

- Nie cieszy mnie, że Niemcy odpadli. Mają przegrać mecz o trzecie miejsce i wtedy dopiero będę szczęśliwy! Tak oto jeden z nad kibiców spuentował swą miłość do piłki nożnej.

Dużo żelu i słabowite cyborgi

Oglądam mecze dalej i ciągle nie ogarniam; widzę zawodników przypominają cyborgi potrafiące z centymetrową dokładnością podać piłkę przez pół boiska a ich rzuty wolne i trajektoria lotu piłki to niezła łamigłówka da fizyka. Pięknie! Chłopaki przez 90 minut przebiegają 10-15 tysięcy metrów, wywracają się, ale biegną dalej, chyba, że trzeba zagrać taktycznie i wtedy z miast współczesnego gladiatora widzimy zapłakaną dziewczynkę z żelem na głowie, który po muśnięciu przeciwnika zwija się jakby ogień piekielny go spalał żywcem.

W końcu coś dla mnie!

Kiedy już napatrzę się przez 3 kwadranse na zmagania władców piłki następuje przerwa a po niej reklamy, które mamią przez kilka minut. Króluje w nich zaskakująca "męska spójność-monotematyczność": piwo, samochody, piwo, jakieś elektroniczne pierdoły, piwo, telefony. piwo.

Wyjątkiem był jednak blok reklamowy podczas finału MŚ. Badania wykazały pewnie, że finał obejrzy każdy (nawet kobiety), a nie tylko spocona banda chłopów i znalazło się kilka produktów, których z pewnością nie możemy nazwać "męskimi" np.: farby gruntowe (faceci uwielbiają remonty), płyny i proszki do prania (bez komentarza), leki na ból głowy. sami rozumiecie. Już widzę oczami wyobraźni jak żona jednego z moich kolegów po obejrzeniu bloku mówi: - No właśnie, kiedy zrobimy ten remont, co go tyle razy przekładasz, ciągle. Aha jak pójdziesz do sklepu po płyn do naczyń, ten z balsamem to kup mi opakowanie tabletek tylko to większe.

Strzał w kolano

.hm, .przeczytałem to co napisałem i widzę, że pomiędzy moją topornością futbolową a zacietrzewieniem z nim związanym można spokojnie postawić znak równości. 1:1

icon/Bell Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem