?Gazeto" walcz proszę, jak za ROSPUDĘ! Dla naszych oczu, płuc i dla naszych kieszeni! Nowemu ministrowi należą się brawa za odwagę i należy życzyć mu powodzenia w tej akcji. Jedne patologie znikną, inne powstaną - oto niektóre opinie czytelników o planach ministra środowiska, który chce zrobić śmieciową rewolucję. Gminy mają stać się właścicielami naszych odpadów, i pobierać od nas obowiązkową opłatę za ich wywóz.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Czekamy na Wasze listy. Napisz: listydogazety@gazeta.pl

Artykuł "Odkopmy Polskę spod tej kupy śmieci" czytaj tu

Dla naszych oczu, płuc i kieszeni!

Serdecznie dziękuję za podjęcie tematu. Mamy zbyt wiele do stracenia. Bez załatwienia tego problemu przez Sejm, grozi nam nie tylko dalsze zasypywanie lasów i rzek śmieciami, ale i ponoszenie kar do UE po 2013 roku, utrata środków na budowę instalacji do zagospodarowywania i przekształcania odpadów, oraz uwaga! - brak gwarancji dopływu odpadów do współfinansowanych przez UE z budżetu 2007-2013 instalacji, co może grozić trwałości tych projektów, a w perspektywie stwierdzeniem, że finansowanie nastąpiło na podstawie niewiarygodnych (fałszywych) informacji, co może skutkować zwrotem środków.

"Gazeto" walcz proszę, jak za ROSPUDĘ! Dla naszych oczu, płuc i dla naszych kieszeni!

Ad vocem:

1. "Może obywatel powinien nadal decydować, komu płaci za wywóz śmieci?" - mówi rzecznik MSWiA.

Pani rzecznik uprzejmie uświadamiam, że obywatel będzie decydował komu płaci tak samo jak teraz decyduje komu płaci za remont drogi, za zakup wyposażenia do szkoły, gdzie posyła swoje dzieci, za utrzymanie zieleńców, za miejsce oczyszczania ścieków komunalnych. Poprzez władze gminne które wybiera. Bowiem obywatel nie zawsze decyduje bezpośrednio, o tym na co idą jego podatki np. nie decyduje o tym, kogo zatrudnia jako rzecznika MSWiA. O sposobie organizacji i finansowania usług świadczonych dla zbiorowości, decydują wybrani przez nas mandatariusze - wójtowie, radni i posłowie.

2. "Naszym zdaniem te same efekty można osiągnąć w inny sposób, niż poprzez ograniczenie konkurencji na rynku - tłumaczy prezes UOKiK Małgorzata Krasnodębska-Tomkiel. - A do tego pomysł się sprowadza. Nie wystarczy, by gminy organizowały przetargi na wybór firm zajmujących się wywózką śmieci? Co się stanie, jeśli będą je ogłaszać np. co pięć lat? Firma, która przegra, nie utrzyma się na rynku. To najprostsza droga do powstania lokalnych monopoli - ostrzega Krasnodębska-Tomkiel"

Czcigodna Pani Prezes. Krajowy i Wojewódzkie Programy Gospodarki Odpadami formują - zwłaszcza w mniejszych gminach monopole w zakresie punktów zagospodarowania odpadów (obecnie składowisk, a już niebawem wyłącznie instalacji zagospodarowania odpadów).

Problemem dnia dzisiejszego są komunalne zakłady przewozu odpadów, które nie wytrzymają rynkowej konkurencji w transporcie bez wspomagania się m.in. wpływami z administrowanych składowisk - to są monopole do rozbicia.

Obecnie przewoźnicy konkurują ze sobą jedynie w zakresie wyszukiwania miejsc taniego deponowania odpadów (lasy, dzikie wysypiska, korupcja na gminnych składowiskach). A powinno chodzić o konkurencję w zakresie np: częstotliwosci i ciągłości świadczenia usług, zdolności do przewozu segregowanych odpadów, utrzymania porządku oraz ceny!

Przedmiotem zamówienia będzie przewóz odpadów od mieszkańców do wyznaczonego punktu. Prosta, jasno zdefiniowana usługa transportowa. Kontraktowana rynkowo przez gminę jak inne usługi. Łatwa do skontrolowania co do jakości. Społecznie i ekologicznie tańsze będzie obsługiwanie spójnego terenu przez jedną firmę przewożącą.

Gminy dzielą się na sołectwa, Miasta na dzielnice. Dla ograniczenia monopolizacji usług wystarczy wprowadzić obowiązek ogłaszania przetargów na obsługę nie więcej niż 30 proc. ludności/obszaru gminy jednorazowo. Można by też zakazać (wykluczyć z udziału w przetargach) podmioty obsługujące ponad 75 proc. rynku zamawiającego. Firma, która przegra, niech się zrestrukturyzuje, bo ma za wysokie koszty. Na marginesie: 5 lat kontraktacji to za mało - samochody amortyzują się 7-8 lat.

Proszę zauważyć, że przy proponowanym systemie można by systematycznie co rok kontraktować ok. 1/4 gminnego wolumenu usług wywozu śmieci, co zapobiega stagnacji i monopolizacji rynku otwierając go systematycznie dla nowych uczestników. Józef z Chorzowa

Śmieci muszą być gminne

Sprawa własności odpadów komunalnych była od samego początku (wczesne lata 90.) wyłącznie domeną lobbingu firm wywozowych (śmieciowych), które uczyniły z Polski poligon doświadczalny i przyczółek do dalszych zdobyczy w Europie. Światowe firmy śmieciowe (jak Remondis czy Suez) mają potężny wpływ na to co dzieje się na polskim rynku odpadowym. Wszystkie stare kraje UE mają tradycyjny system - właścicielem odpadów komunalnych jest gmina i to do niej należy pobieranie opłaty od mieszkańców i zapewnienie wywozu i unieszkodliwiania odpadów. I wszędzie to funkcjonuje.

Nie przekonują argumenty, iż proponowany system naraża konkurencję na rynku na szwank. Prawie w każdej gminie w Polsce jest kilka firm wywozowych. One znajdą swoje miejsce w nowym systemie. Prawie nigdzie nie będzie tak, że całą gminę obsługiwać będzie jedna firma wywozowa. Nowemu ministrowi należą się brawa za odwagę i należy życzyć mu powodzenia w tej akcji. Michał R.

Narobione, gdzie popadnie!

Nie mogę zrozumieć, że gdy jest mowa o budowie spalarni odpadów, choćby najnowocześniejszej (metodą plazmową) to się podnosi wielkie larum i tysiące argumentów się przytacza przeciwko tak potrzebnym i z ekonomicznego, ekologicznego, i estetycznego punktu widzenia inwestycjom, a wielkie kupy śmieci jakoś nikomu nie przeszkadzają.

No chyba, że ktoś nam "to" zrobi na naszym podwórku. A może to wina niedoinformowania naszego społeczeństwa, a to już rola mediów. Chlubimy się pięknem naszej ziemi, ale to widać tylko z perspektywy ptaka, czy ujęciu panoramicznym. A co pokazujemy z bliska? Przepraszam za wyrażenie, ale samo się ciśnie na usta: narobione, gdzie popadnie! Zbigniew

Za podatkiem od śmieci

Dzięki "podatkowi śmieciowemu" ilość odpadów w lasach zmaleje, zmaleje również wysokość opłaty. Co więcej wszyscy obywatele będą objęci systemem odbioru odpadów. Nie mogę się natomiast zgodzić, że poprawi to kwestię segregowania odpadów.

Po wprowadzeniu opłat w gminach obserwowano wzrost ilości odpadów (co łatwo wytłumaczyć faktem, że nie lądowały one w lesie), ale jednocześnie mieszkańcy nie mieli bodźców do segregowania odpadów. Można zorganizować jakiś system zniżek za segregowane odpady lub kontroli segregowanych odpadów. Jest to łatwe do wprowadzenia, tam gdzie są głównie domki jednorodzinne, gorzej jest na osiedlach.

Zupełnie inną sprawą jest dalsze postępowanie z odpadami. Gmina faktycznie będzie miała lepszą kontrolę i może je kierować do segregacji/spalania itd. Pierwszy problem jest taki, że takich instalacji brakuje. Druga to fakt, że gminy są często właścicielami składowisk, a wywóz odpadów tam jest najprostszy i najtańszy.

Generalnie popieram wprowadzenie "podatku śmieciowego". Rozwiąże problem dzikich wysypisk, obejmie wszystkich obywateli. Jednak należałoby się zastanowić jak będzie z segregacją (edukacja raczej nie wystarczy, przydałyby się jakieś bodźce ekonomiczne). Kwestia wprowadzenia "podatku" na pewno ułatwi dalsze zagospodarowania odpadów, jednak samo wprowadzenie go nie jest już gotowym rozwiązaniem. Karol

Nie tędy droga

Życzę ministrowi Andrzejowi Kraszewskiemu sukcesu. Przełamałby lobby prywatnych firm transportujących odpady, które rządzą śmieciami w Polsce. Aktualna polityka nie sprzyja firmom, które chciałyby zainwestować w instalację do zagospodarowywania odpadów komunalnych, spełniając w ten sposób wymogi w zakresie zagospodarowania odpadów ulegających biodegradacji zgodnie z Ustawą z 27 kwietnia 2001r. o odpadach (tj. Dz. U. z 2007r., Nr 39, poz. 251 ze zmianami) - Art. 16a pkt 4 lit. a.

Są już przykłady instalacji, które wybudowano ze środków unijnych, jednak niestety brak zagwarantowanego strumienia odpadów skazuje je na utratę rentowności, a w konsekwencji na likwidację. Najtańszą formą utylizacji odpadów komunalnych jest ich składowanie na składowiskach i nie ma co liczyć, że firmy odbierające odpady będą dowozić je do instalacji przetwarzania, czy spalarni, gdzie cena za przyjęcie jest wyższa. Coraz częściej przed dostarczeniem odpadów na składowisko, niektóre firmy transportowe "przetwarzają" wstępnie, a tak naprawdę przekodowują odpady w celu dodatkowego zarobku na opłacie środowiskowej. Niektórzy używają do tego celu sit, lub zwykłych taśmociągów budowlanych, na których wybierają część makulatury, złom, gabaryty itp. Nie ma to jednak nic wspólnego z ochroną środowiska i poprawieniem struktury odpadów.

Dalej jest to odpad komunalny taki sam jak na wejściu (kod 20 03 01), a po przekodowaniu (kod 19 12 12) udaje odpad, który przeszedł segregację na instalacji mechanicznej. Taką polityką nigdy nie spełnimy wymogów unijnych w zakresie gospodarowania odpadami.

Kontrolę nad procesem odbioru odpadów, transportu, właściwej utylizacji i składowania musi mieć gmina. Przecież większość składowisk jest w rękach gmin, ale polityka państwa blokuje zarządzającym wybudowanie z prawdziwego zdarzenia instalacji, bo nie ma pewności, że odpady w ogóle tam trafią. Zasypiemy więc wszystkie składowiska, a potem będzie drugi Neapol.

Jeszcze raz życzę ministrowi wytrwałości i sukcesu, ale śmiem wątpić, czy przebije się przez mur niezrozumienia obojętności i korupcji. Zresztą na łamach prasy te wątpliwości już się pojawiają.

Zadajmy sobie pytanie, dlaczego 25 państw Unii lepiej od nas rozwiniętych gospodarczo przyjęły odmienną politykę. Może po prostu naprawdę zależy im na ochronie środowiska naturalnego. Ewa K.

Jedne patologie znikną, inne powstaną

Pomysł ministra środowiska, aby gminy stały się właścicielami śmieci z pewnością wywoła falę protestów firm zajmujących się odbiorem, sortowaniem i utylizacją śmieci.

W mojej rodzinnej Bydgoszczy działa ponad dziesięć firm zajmujących się odbiorem odpadów komunalnych. Największe z nich, mające największy udział w rynku, zainwestowały ostatnio w nowoczesne sortownie, własne pojemniki do selektywnej zbiórki odpadów, planują także kolejne inwestycje - np. kompostownie. Co z tymi instalacjami się stanie, gdy pomysł ministra zostanie wprowadzony w życie?

Przejęcie władzy nad śmieciami przez samorządy ma tylko jedno uzasadnienie, i to rodzące daleko większe patologie, co doskonale pokazuje przykład Bydgoszczy. Władze Bydgoszczy i Torunia zaplanowały razem budowę spalarni śmieci o rocznej przepustowości 180 tysięcy ton. O ile Toruń mógł się zobowiązać do rocznego dostarczania około 50 tysięcy ton, bo działa w nim spółka miejska mająca pozycję monopolisty, to Bydgoszcz już takiej możliwości nie ma, bowiem miejska spółka śmieciowa dopiero rozpoczęła działalność i dysponuje jedną śmieciarką. Bydgoszcz nie jest w stanie zapewnić odpowiedniej ilości śmieci do planowanej spalarni, bowiem prywatne firmy nie są zainteresowane oddawaniem śmieci do spalenia (trzykrotnie droższe, niż oddawanie śmieci na miejskie wysypisko).

Dlatego prywatne firmy planują zwiększenie odzysku i recyklingu. Miasto nie jest zainteresowane takim kierunkiem. W dokumentacji dotyczącej spalarni śmieci, gdy obliczano możliwości dostarczania śmieci do palenia, przyjęto założenia, że spalaniu będzie podlegać około 90 proc. produkowanych przez bydgoszczan śmieci, przy założeniu, że przez najbliższe 20 lat nie wzrośnie recykling na terenie miasta (ocena strategiczna przedsięwzięcia tutaj ). Doskonale wiąże się to z ostatnimi działaniami miasta - przy protestach mieszkańców, części radnych i organizacji ekologicznych - 1 grudnia 2009 roku z ulic Bydgoszczy znikło blisko 800 pojemników do selektywnej zbiórki, należących do miasta (pojemniki trafiły do magazynu, a fakt ich usunięcia tłumaczono wysokimi kosztami eksploatacji).

Oddając śmieci gminom, usuniemy niektóre patologie, ale jeszcze szybciej narodzą się nowe - choćby korupcja, która kwitnie zawsze, gdy znika wolny rynek. Maciej Jasiński

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej na ten temat
Komentarze
Zaloguj się
Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem