Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Chciałem odnieść się do listu Antoniego Otffinowskiego

Odpowiedź nie jest trudna - kieruje się z pewnością wartościami niezwiązanymi z żadną religią, a bardziej związanymi z racjonalizmem i wiedzą bez odwołań do sfery nieracjonalnych wierzeń.

Dziwi zatem, że ktoś, kto deklaruje się jako ateista, twierdzi, że wyrok ws. krzyży ogranicza wolność katolików, nie dostrzegając, iż ten sam krzyż ogranicza jego wolność. To tak, jakby być kobietą i godzić się na dominację mężczyzn nad kobietami, bo przecież brak zgody ograniczy ich wolność.

Skoro w salach wiszą krzyże katolickie, będące symbolem wiary, to znaczy, że mają zawisnąć obok nich inne symbole pozostałych religii, bo w szkole jest jeden muzułmanin, jeden buddysta i prawosławny, bo przecież konstytucja gwarantuje im równe traktowanie?

A symbole wartości wyznawanych przez niewierzących? Przecież osoba "bezbożna" także ma swoje uczucia i wartości, jednak niereligijne, także wierzy, ale nie w bogów, a np. w pokój na świecie, zwycięstwo rozumu, czy własne ideały. Zatem pada tu pytanie - czy ktoś wierzący w ideały socjalizmu mógłby domagać się wywieszenia w sali obok krzyża np. portretu Marksa czy Lenina?

Zgodnie z argumentami "obrońców krzyży" tak, a wg mnie odpowiedź we wszystkich kwestiach jest oczywista - publiczna szkoła czy urząd to nie jest miejsce do manifestacji wyznawanych prywatnych ideałów, religii itd.

Tu przecież nie chodzi o to, aby to ateiści dyktowali wierzącym, że mają krzyże zdjąć, bo im się to nie podoba. Jeśli nie jesteśmy w stanie zapewnić wszystkim traktowania na równi z katolikami w istniejącej symbolice w publicznych szkołach i urzędach, tj. wieszania tysięcy symboli wiar i wyznawanych wartości osób niewierzących - postulat zdjęcia krzyży i nieumieszczania niczyjej symboliki, w imię zapewnienia swobodnego rozwoju każdego światopoglądu i religii, braku ingerencji państwa w tę sferę (wartości konstytucyjnej), czyli właśnie równego traktowania wszystkich, jest jak najbardziej słuszny, sprawiedliwy i daje równe poczucie wolności dla tych, którzy katolikami nie są, a do tej pory, takiego poczucia mieć nie mogli (także dzięki wyrokom sądów).

Należy umieć odróżnić czyjąś prywatność - w tym sferę religii - od sfery publicznej i konstytucyjnie (teoretycznie) gwarantowanego rozdziału kościoła od państwa. Obecność krzyży we wszystkich salach (nie mówię o salach do religii) jest ewidentnym naruszeniem mojej wolności jako ateisty i wspomnianego nieutożsamiania się instytucji publicznych z żadnym światopoglądem i żadną religią. Szkoła musi zapewnić respektowanie i tolerancję różnorodności - równe traktowanie.

Katolikom i kościołowi zwyczajnie pozostaje pogodzić się z faktem, że Europa jest różnorodna i nie ma w niej miejsca na dominację jednego światopoglądu jednej religii.

Wniosek jest oczywisty - tolerancja i wolność dla każdego. Po równo.

Czekamy na Wasze listy. Napisz: listydogazety@gazeta.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.